Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz dział

Śmierć urzędnika (A. Czechow)

Streszczenie

Egzekutor Czerwiakow wybrał się do teatru na przedstawienie pt. Dzwony kornewilskie. Czuł się doskonale, „patrzył i odczuwał najwyższe szczęście”. Nagle... kichnął. Wypadek nastąpił dla niego samego tak niespodziewanie, że nawet nie zdążył wyciągnąć chusteczki i przypadkowo zanieczyścił ubranie siedzącego przed nim urzędnika. Okazał się nim generał Brizżałow. Czerwiakow pomyślał, że nic takiego się nie stało - generał nie był jego przełożonym. Wytarł nos, przeprosił siedzących w pobliżu, a potem nachylił się do przodu i szeptem zaczął przepraszać generała. Ten zbagateli zował całą sprawę. Czerwiakow z naciskiem powtarzał, że nie zrobił tego naumyślnie. Generał kazał mu się w końcu uciszyć - chciał oglądać przedstawienie.

Scena z przeprosinami powtórzyła się jeszcze w czasie przerwy. Generał okazał już zniecierpliwienie, co wprawiło Czerwiakowa w ogromne zmieszanie. Wmówił sobie, że Brizżałow jest na niego zły i z pewnością będzie się starać go ukarać na drodze urzędniczej - „nie zapomniał, w oczach ma złość i rozmawiać nie chce”.

Po powrocie do domu Czerwiakow opowiedział o wypadku żonie. Ta, jego zdaniem, zbyt lekceważąco podeszła do wydarzenia. Poradziła mu, żeby, skoro jego zdaniem to taka poważna sprawa, poszedł do generała z oficjalnymi przeprosinami. Tak też się stało.

Generał przyjmował właśnie petentów w swoim gabinecie, więc Czerwiakow postanowił poczekać. Wszedł jako ostatni i natychmiast zaczął swoją przemowę - jest niewinny, nie chciał przeszkodzić generałowi, wszystko wydarzyło się przypadkiem, przyszedł wyrazić skruchę, wyjaśnić...

Generał wpadł w końcu w furię - wyrzucił Czerwiakowa. Urzędnik w stanie skrajnej rozpaczy powrócił do domu, położył się na kanapie i... umarł.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.