Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz dział

Don Kichot (fragmenty) (M. Cervantes)

Streszczenie (fragment)

Rozdział 1

W miejscowości Mancza żył pewien szlachcic, którego niewielki majątek starczał na spokojne, choć niezbyt dostatnie życie. Liczył około pięćdziesięciu lat, był wysoki, szczupły, ale silnej budowy ciała. Lubił wstawać wcześnie rano i polować. Miał też wielką namiętność - księgi rycerskie. Czytywał je we wszystkich wolnych chwilach, dla nich zaczął zaniedbywać gospodarstwo. Z czasem tak zapamiętał się w ich czytaniu, że sprzedał wiele mórg ziemi, aby tylko zaopatrzyć się w kolejne księgi.

Pod wpływem przeczytanych ksiąg oszalał i uznał, że jedynym prawdziwym światem jest ten, który one opisują, pełen czarów, bitew, pojedynków, zalotów i wielkich miłości. Postanowił zostać błędnym rycerzem i wyruszyć w świat w poszukiwaniu przygód. Najpierw przygotował sobie zbroję. Oczyścił ją z kurzu i rdzy, a ponieważ w hełmie brakowało przyłbicy, sporządził ją z kartonu wzmocnionego żelazną obręczą, którą dołożył, gdy okazało się, że karton nie przetrzymał cięcia mieczem. Cztery dni zajęło mu obmyślanie imienia dla konia, w końcu nazwał go Rosynantem. Kolejne osiem dni strawił na rozmyślaniach nad własnym imieniem, zdecydował, że zwać się będzie Don Kichotem z Manczy, co jasno określi jego ród i ojczyznę. Następnie wybrał damę swego serca, była nią młoda i urodziwa wieśniaczka Aldonza Lorenzo, którą nazwał Dulcyneą z Toboso.

Rozdział 2

Don Kichot przekonał również pewnego wieśniaka, swego sąsiada, człowieka poczciwego, ale niezbyt rozgarniętego, żeby został jego giermkiem. Obiecał mu, że jeśli zdobędą jakąś wyspę, on zostanie jej zarządcą i w ten sposób wydobędzie się z nędzy, w której żyje. Zaczął też sprzedawać i zastawiać swój dobytek, by zdobyć pieniądze na wyprawę. Od jednego z przyjaciół pożyczył tarczę, przygotował resztę swego rynsztunku i nakazał stawić się swemu giermkowi zwanemu Sanczo Pansą w oznaczonym terminie.

Sanczo postanowił zabrać na wyprawę swego osła, gdyż nie był przyzwyczajony do pieszych wędrówek. Zaopatrzył się też w sakwy pełne jedzenia. Don Kichot zastanawiał się, czy wypada, by towarzyszył mu giermek na ośle, ostatecznie uznał jednak, że to nie uchybi jego rycerskiemu honorowi.

Rozdział 8

W pewnym momencie Don Kichot dostrzegł na polu czterdzieści wiatraków i rzekł do swego giermka, że sprzyja im fortuna, dając możliwość walki z potwornymi olbrzymami. Sancho Pansa odparł ze zdziwieniem, że widzi tylko wiatraki, a żadnych olbrzymów nie dostrzega. Jednak Don Kichot, zasłoniwszy się tarczą i nastawiwszy kopię, ruszył do ataku, polecając się w duchu opiece swej pani Dulcynei. Uderzył w skrzydło pierwszego z wiatraków, które pod wpływem wiatru gwałtownie się obróciło, łamiąc kopię i odrzucając rycerza wraz z koniem daleko w pole. Przerażony giermek ruszył na ratunek, odetchnął jednak z ulgą, widząc, że jego pan i Rosynant poruszają się. Pomógł wstać rycerzowi i wsadził go na konia. Na jego uwagę, że Don Kichot zaatakował wiatraki, nie olbrzymy, ten wyjaśnił, iż to podła zemsta czarownika Frestona objawiła się w ten sposób - zamienił on olbrzymów w wiatraki, odbierając mu okazję do zaprezentowania swej dzielności. Ruszyli w dalszą drogę - ku przełęczy Lapice - tam według Don Kichota można bowiem przeżyć wiele przygód. Rycerza trapiła utrata kopii, postanowił więc, wzorem pewnego szlachcica hiszpańskiego - Diego Perez de Vargas o przydomku Maczuga, ułamać konar dębowy i nim walczyć. Niechętnie też przyznał, że czuje się nieco obolały po upadku, ale błędnemu rycerzowi nie wypada się skarżyć.

Jechali, gawędząc, gdy spostrzegli na drodze dwóch braci zakonnych podróżujących na olbrzymich mulicach. Za nimi jechała kolasa, którą otaczała gromadka sług. Siedząca w niej dama udawała się do Sewilli, aby pożegnać się z mężem, który niebawem wyruszał do Indii, gdzie czekało na niego niezwykle zaszczytne stanowisko. Zakonnicy nie należeli do jej orszaku.

Don Kichot uznał braciszków z zakonu św. Benedykta za czarowników uprowadzających księżniczkę. Na nic zdały się wyjaśnienia Sancha Pansy i samych zakonników. Rycerz gwałtownie ruszył do ataku. Pierwszy z braciszków spadł ze swego muła, uniknął jednak uderzenia kopią. Drugi rzucił się do ucieczki. Wówczas Sancho Pansa zsunął się ze swego osła i zaczął ściągać z leżącego zakonnika ubranie. Pachołkom, którzy się pojawili, tłumaczył, że zabiera należny mu łup wojenny. Oni jednak stłukli go niemiłosiernie. Przerażony i blady braciszek podniósł się z ziemi i ruszył w ślady swego towarzysza.

Rycerz podjechał tymczasem do kolasy damy, w kwiecistym przemówieniu wyjaśnił, że jest błędnym rycerzem, który wyratował ją z opresji. Ona zaś w podzięce za ów czyn powinna zawrócić do Toboso i opowiedzieć o wszystkim pani jego serca - Dulcynei.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.