Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz dział

Pan Tadeusz (A. Mickiewicz)

Streszczenie

Księga I. Gospodarstwo

Księgę rozpoczyna Inwokacja... Wieczorną porą do Soplicowa powrócił Tadeusz. Spędził ostatnie lata pobierając nauki gdzieś w świecie, a teraz wola stryja przywiodła go w rodzinne strony. Dom znajduje takim, jakim go opuścił; te same sprzęty, portrety bohaterów narodowych i ten sam stary zegar wygrywający Mazurek Dąbrowskiego. Odnajduje też pokój, w którym niegdyś mieszkał. Wchodzi doń i staje zaskoczony. Teraz zamieszkuje go kobieta. Wszędzie pełno kobiecych drobiazgów. Ale właścicielki nie ma. Przez okno Tadeusz dostrzega sad, niegdyś zaniedbany, dziś starannie wypielęgnowany, a w nim śliczną młodziutką dziewczynę. Panienka wbiega beztrosko do pokoju i dostrzegłszy Tadeusza, ucieka zawstydzona. Młodzieniec zauroczony opuszcza pokój. Tymczasem na folwarku dostrzeżono nowego gościa, a Wojski wyszedł go powitać, następnie ruszyli razem na spotkanie towarzystwa, które, spędziwszy dzień na oglądaniu żniw bądź myśliwskich zabawach, wracało właśnie do domu. Słońce już zachodziło i żniwiarze wracali z pól. Sędzia dbał, by w jego majątku prace kończyły się wraz z zachodem słońca. W tym czasie Wojski i Protazy przenieśli wieczerzę do zamku, którego ruiny znajdowały się nie opodal. O zamek ten toczył się spór między Soplicami a Horeszkami. Należał on niegdyś do rodu Horeszków. Gdy zginął jego dziedzic, dobra rozdzielono między krewnych. Zamku nikt nie chciał. Stał więc i niszczał, aż zapragnął go posiąść Hrabia, bogaty krewny Horeszków. Ale akurat i Sędzia nabrał nań ochoty. Właśnie dla rozsądzenia ich sporu tak licznie zjechali do Soplicowa goście. Wieczerza w zamku miała ugruntować prawo Sopliców do ruin. Goście zasiedli za stołem w określonym porządku. Obok Tadeusza pozostało wolne miejsce. Młodzieniec przeznaczył je w myśli „zjawisku”, które ujrzał w ogrodzie. Zajęty swoimi myślami zapomniał o usługiwaniu kobietom, co wywołało dłuższy wywód Podkomorzego o grzeczności, zawierający także negatywne uwagi na temat, dziś na szczęście przebrzmiałej, mody na francuszczyznę. W sali pojawiła się nagle mocno spóźniona Telimena. Tadeusz wziął ją za owo zjawisko z sadu. Usiadła obok niego i rozpoczęła rozmowę. Spostrzegłszy, że młodzieniec nie jest zbyt wykształcony (Tadeusz lepszą miał głowę do żołnierki i myślistwa, niż do nauki), sprowadziła rozmowę na tematy życia codziennego. Tymczasem u drugiego końca stołu narastał spór o to, czyj chart dopadł zająca: Kusy Rejenta czy Sokół Asesora. Dla rozsądzenia owego sporu Podkomorzy zarządził na dzień następny polowanie. Tylko Wojski smętnie pokiwał głową. Kiedyś szlachta polowała na grubego zwierza, a dziś kłóci się oszaraka. Wieczerza dobiegła końca, goście udali się na spoczynek. Mnogość wrażeń długo nie dała Tadeuszowi zasnąć. Sędzia, nim udał się na spoczynek, sprawdził, czy w gospodarstwie panuje należyty porządek. Jeszcze tego dnia odwiedził go bernardyn, by podzielić się jakimiś ważnymi wieściami. Miał on często wieści zza granicy, był bowiem jednym z tych dziwnych kwestarzy, którzy, bardziej podobni do żołnierzy niż do mnichów, wędrują po kraju, budząc nadzieję i przygotowując naród do walki.

Księga II. Zamek

Rankiem z Soplicowa wyruszono na polowanie. Hrabia spóźnił się nieco. Goniąc towarzystwo przejeżdżał koło zamku, a ten, w porannej mgle, wyglądał niezwykle tajemniczo i romantycznie. Hrabia lubił takie widoki, zatrzymał się więc, by obejrzeć ruiny i zrobić parę szkiców. W zamku spotkał Gerwazego, ostatniego z dworzan zmarłego Horeszki. Ten zaczął czynić Hrabiemu wyrzuty, iż wrogom rodu, Soplicom, zamierza odstąpić zamek, po czym opowiedział mu tragiczną historię ruin. Stolnik Horeszko, pan zamku, miał piękną córkę Ewę, w której zakochał się Jacek Soplica, szlachcic posiadający niewiele majątku, ale często goszczony z powodu swych politycznych wpływów. Uczucie Jacka było odwzajemnione, ale Stolnik, zorientowawszy się w jego zamiarach, podał mu „czarną polewkę”, czyli odmówił ręki swej córki. Były to czasy Kościuszki. Horeszko popierał Konstytucję 3 maja. Pewnego dnia na jego zamek napadły wojska carskie. Podczas walki zginął dziedzic, zastrzelony przez Jacka Soplicę. Gerwazy dwakroć strzelał do zdrajcy, ale nie trafił. Hrabiego urzekła romantyczność tej historii i postanowił zatrzymać zamek, po czym podążył na polowanie. Ale nie dane mu było tam dojechać. Dojrzawszy sad, a w nim tajemniczą nimfę wędrującą wśród grządek i zgracją zbierającą ogórki, stanął zauroczony. Tak go zastał ksiądz Robak i skarcił za zaglądanie do cudzych ogrodów. Tymczasem towarzystwo wróciło już złowów. Właśnie podano śniadanie. Jedząc rozmawiano; wjednej izbie ogospodarstwie i polityce, w drugiej o łowach, Tadeusz i Telimena szeptali w drzwiach między izbami, a Wojski biegał tu i tam polując na muchy. Telimena, usłyszawszy rzecz o łowach, wtrąciła petersburską anegdotkę na ten temat. Tymczasem narastał spór Asesora z Rejentem. Polowanie nie rozwiązało go, gdyż zając uciekł w chłopskie zagony, których sędzia zabronił tratować. Teraz właśnie dwaj rywale porwali się do bójki, ale bezpośrednia interwencja księdza Robaka przywróciła spokój. Wojski zaproponował, by sprawę rozstrzygnąć zakładem, a znudzona sporami Telimena zaprosiła towarzystwo na grzybobranie. Ruszono więc do lasu.

Księga III. Umizgi

Gdy Robak odszedł, Hrabia wrócił do ogrodu, przekradł się w głąb, ukrył w krzakach i obserwował swoją nimfę. Cały świat wokół niej wydał się Hrabiemu baśniowy, a ona sama piękna i uduchowiona. Wyskoczył więc zza krzaków i uraczył ją płomienną przemową. Jednak nimfa okazała się prostą dziewczyną, nieco przestraszoną i nic nie rozumiejącą z wzniosłej mowy Hrabiego. Zdezorientowany arystokrata ujrzał nagle świat takim, jakim był. Odszedł więc zły i rozczarowany. Ale zaraz spostrzegł nowe dziwne zjawisko: zagajnik pełen elizejskich cieni. To goście z Soplicowa wyszli na grzybobranie. Jedna Telimena nie szukała grzybów. W malowniczej pozie ułożyła się na pagórku przy strumyku i czytała książkę. Powoli w jej stronę przekradał się Tadeusz, ale ubiegł go Sędzia. Siadł właśnie na kamieniu i rozpoczął poważną rozmowę z Telimeną o Tadeuszu. Jego ojciec przysłał z zagranicy dyrektywy. Chce, by syn ożenił się z Zosią, córką Ewy Horeszkówny, wychowanką Telimeny. Ale opiekunka dziewczyny sama jest zainteresowana Tadeuszem, plany Sędziego budzą więc jej sprzeciw. Proponuje wysłać młodzieńca za granicę, by nabył ogłady. Sędzia odrzuca tę propozycję i rozważa ewentualność innej kandydatki na żonę dla Tadeusza. Telimena, poczuwszy się zagrożona, zgadza się na zapoznanie Zosi i Tadeusza. Sędzia oddalił się, a na jego miejsce przybliżał się Tadeusz. Ale tym razem przeszkodził mu Hrabia. Od jakiegoś czasu obserwował Sędziego i Telimenę robiąc szkice. Teraz dał im do oceny swe dzieło. Rozpoczęli dyskusję o malarstwie i europejskich krajobrazach. Znudzony Tadeusz zarzucił im niedocenianie rodzimej przyrody. Gdy cała trójka wpatrywała się w niebo podziwiając kształty obłoków, Telimena dyskretnie wręczyła Tadeuszowi klucz i bilecik. Nagle odezwał się dzwon wzywający na obiad i grzybiarze ruszyli do Soplicowa, niosąc wypełnione koszyki. Podczas obiadu gajowy przyniósł wiadomość o niedźwiedziu, który wyszedł z matecznika. Rozpoczęto przygotowania do polowania. Wodzem wyprawy mianowano Wojskiego.

Księga IV. Dyplomatyka i łowy

W Soplicowie od rana przygotowywano się do polowania. Jedynie Tadeusz zaspał. Obudziła go Zosia cichym pukaniem w okiennicę. Tymczasem myśliwi wyruszyli już w las. Tadeusz, goniąc towarzystwo, przejeżdżał obok stojących naprzeciwko siebie karczem. Stara należała do zamku, tu rej wodził Gerwazy, nowa do Soplicy - w niej królował Protazy. Właśnie w starej karczmie odbywało się zebranie. Chłopi i drobna szlachta słuchali uważnie zakonnika. Między gośćmi przechadzał się Jankiel, stary Żyd, karczmarz. On to, biorąc w dzierżawę obie karczmy, złagodził odwieczne kłótnie między nimi. Jankiel słynął w okolicy z mistrzowskiej gry na cymbałach. Szczególnie pięknie grał polskie pieśni narodowe. Ponoć to on sprowadził do kraju Mazurka Dąbrowskiego. Dziś w karczmie toczy się poważna rozmowa. Ksiądz Robak opowiada zgromadzonym o Jasnej Górze, o klasztornych skarbach oddanych na nowe wojsko i zarzuca szlachcie, że jedynie moskiewską kasę wspomaga. Z tego zarzutu rodzą się dłuższe narzekania szlachty nad utratą złotej wolności. Bernardyn, by skończyć tę dyskusję, zaczyna częstować towarzystwo tabaką, po czym powraca do ważniejszych tematów. Mówi o Dąbrowskim, a lud porwany jego mową wykrzykuje nazwisko Dąbrowskiego. Mówi o Napoleonie, zachęca do rozpoczęcia przygotowań do walki. Nagle, ujrzawszy za oknem Tadeusza galopującego w stronę lasu, kończy rozmowę i rusza za nim.

W środku litewskich puszcz znajdowała się kraina nie tknięta ludzką stopą, zwana matecznikiem. Tam miały swoje królestwo zwierzęta. Stamtąd przyszedł niedźwiedź, na którego dziś polowano. Obława już się rozpoczęła. Myśliwi zastygli w oczekiwaniu. Nagle lasem wstrząsnęło ujadanie, psy wpadły na trop. Strzelcy zaczęli opuszczać stanowiska. Zapanował hałas i bałagan. Zwierz wymknął się więc obławie i ruszył w stronę mniej strzeżoną, tam, gdzie pozostali Tadeusz i Hrabia. Ci, widząc niedźwiedzia szarżującego na nich, strzelili równocześnie i obaj chybili, po czym rzucili się do ucieczki. Niedźwiedź już doganiał Hrabiego, gdy z boku wyskoczyli Asesor, Rejent i Gerwazy, a za nimi Robak bez broni. Trzy strzały huknęły jednocześnie i niedźwiedź padł. Wojski odegrał na rogu sygnał zakończenia polowania. Rejent i Asesor znów zaczęli się kłócić, tym razem o to, czyj strzał zabił niedźwiedzia. Wojski zaczął opowiadać historię o Domeyce i Doweyce. Również wyjaśniło się, że niedźwiedź zginął od strzału Robaka z broni Gerwazego, słynnej jednorurki Horeszkowej. Przyrządzono bigos. Sędzia częstował wszystkich gdańską wódką, a Wojski kończył swą opowieść. Tymczasem dostrzeżono zająca. Psy rzuciły się w pogoń, ale szarak uciekł im, wprawiając w zakłopotanie Asesora i Rejenta.

Księga V. Kłótnia

Telimena rozważa, na kogo lepiej zapolować: na Hrabiego czy na Tadeusza. Ostatecznie postanawia wyjść za Tadeusza, a Hrabiego ożenić z Zosią. Tego też dnia, po powrocie myśliwych z lasu, przedstawia im swą wychowankę. Tadeusz poznaje w niej zjawisko z sadu. Spostrzegłszy swą pomyłkę, staje się nieprzyjemny dla Telimeny. Wybiega z domu. Błąka się po polach i trafia do „Świątyni dumania”, gdzie właśnie Telimena oddaje się rozpaczy. Niestety, nie zauważyła mrowiska. Tadeusz pomaga jej pozbyć się mrówek i ta czynność godzi ich. Usłyszawszy dzwon z Soplicowa wzywający na wieczerzę, Tadeusz i Telimena wracają do dworu różnymi drogami. Jemu zdaje się, że widział cień Hrabiego, ona dostrzega kaptur Robaka. Wieczerza znów odbywa się na zamku. Przy stole panuje milczenie. Myśliwi są zawstydzeni, że niedźwiedzia zabił ksiądz, a Tadeusz, dostrzegłszy skazy na urodzie swojej damy, staje się niemiły. Dodatkowo gryzie go zazdrość o Zosię rozmawiającą właśnie z Hrabią o jakimś spotkaniu w ogrodzie. Milczenie szczególnie ciąży Wojskiemu. Zagaja więc rozmowę o łowach i rozpoczyna opowieść o pośle Rejtanie i księciu Denassów. Opowieść tę przerywa rozmowa na temat trofeów z dzisiejszego polowania. Mięso dostaje się bernardynowi, a skórę Podkomorzy przyznaje Hrabiemu, jako temu, który znalazł się w największym niebezpieczeństwie. Hrabia nie chce przyjąć skóry, chyba że razem z zamkiem. Podkomorzy zaczyna wyłuszczać projekt zamiany, lecz przerywa mu wejście Gerwazego. Klucznik nakręca stare zegary czyniąc wielki hałas. Rozpoczyna się kłótnia o prawa do zamku, w czasie której Hrabia obraża Sędziego i Podkomorzego. Wobec tego Tadeusz wyzywa Hrabiego na pojedynek. Tymczasem już rozpoczęła się walka na butelki i stołki. Kobiety mdleją. Hrabia i Gerwazy wycofują się. Gdy znikają, bitwa powoli ucicha. Goście wracają do Soplicowa, a na zamku Hrabia i Gerwazy toczą naradę wojenną. Hrabia chce się pojedynkować z każdym po kolei, Gerwazy proponuje zajazd. Rankiem zacznie agitować okoliczną szlachtę zaściankową wrogo usposobioną do Sopliców.

Księga VI. Zaścianek

W Soplicowie po wczorajszej kłótni panuje ponury nastrój. Sędzia napisał pozew przeciw Hrabiemu, a Protazy ruszył go zanieść. W tym czasie do Soplicowa przybył ksiądz Robak, by porozmawiać z Sędzią o Telimenie, która miesza Jackowe szyki, kokietując Tadeusza i Hrabiego. Sędzia nie chce już zgody z Hrabią. Opowiada księdzu o wczorajszej zwadzie. Bernardyn chce doprowadzić do porozumienia. Mówi Soplicy o bliskiej wojnie, o wojskach francuskich, o potrzebie wywołania powstania na tyłach wroga. Sędziego wzrusza wieść o wojnie, ale zgodę z Hrabią uczyni tylko wtedy, jeśli ten go przeprosi. Ksiądz rusza więc do Hrabiego. W domu tegoż zastaje Protazego z pozwem. We dworze nikogo nie ma. Wszędzie leży porozrzucana broń. Hrabia z całym dworem ruszył do Dobrzyna. Był to zubożały, podupadły zaścianek zamieszkany przez ród Dobrzyńskich. Wszystkim chłopcom nadawano tu imiona Maciej lub Bartłomiej, wszystkim dziewczętom Kachna lub Maryna. Aby rozeznać się w tej gmatwaninie, każdemu nadawano jakiś przydomek. Na czele rodu stał stary Maciek Dobrzyński zwany Kurkiem na kościele, gdyż często zmieniał partie polityczne. W Dobrzynie panował wielki ruch. U plebana odbywano burzliwą naradę, a nie mogąc się zgodzić, postanowiono przedłożyć sprawę Maćkowi. Siedział właśnie przed domem karmiąc króliki i wróble, gdy przybyli doń posłowie wyprawieni z plebanii.

Księga VII. Rada

Szlachtę doszły wieści o zbliżaniu się Napoleona. Radzą, czy zbroić się i szykować powstanie na Litwie. Bartek Prusak wspomina „pranie” uciekających Niemców w zaborze pruskim po bitwie pod Jeną. Proponuje podobnie zająć się Moskwą. Stary Maciek czeka jednak na konkrety: jak daleko jest wojsko francuskie, jak jest liczne, kiedy przybędzie...? Nikt nie umie mu na to odpowiedzieć. Prusak proponuje poczekać na Robaka. On przyniósł nowinę, on będzie wiedział. Ale Maciek, który rozpoznał kim jest ksiądz, wie, że on do zaścianka nie przyjdzie. Rozgorączkowana szlachta pragnie wojować. Prusak proponuje zawiązać konfederację, zaplanować walkę, wybrać dowództwo, Buchman pyta o cel powstania, mówi o znaczeniu dobrego dowództwa. Tworzą się dwa obozy, zajadle się kłócące. Nagle pojawia się Gerwazy i sprytnie wykorzystuje zapalczywość szlachty do własnych celów, nastawiając ich przeciw Soplicy. Nie pomaga obrona Sędziego przez Prusaka, nie pomaga nawołująca do zgody mowa Jankiela. Może pomogłoby to, że Maciek zezłościł się, iż w sprawie narodowej dojść do porozumienia nie mogą, a osobiste urazy godzą ich, i wyrzucił wszystkich z domu, ale właśnie za oknem pojawił się Hrabia. Rozochocona szlachta rzuciła się do niego. Ruszono do karczmy. Gerwazy hojnie poił szlachtę. Wywołano nawet bójkę, po czym ruszono w zgodzie na Soplicę.

Księga VIII. Zajazd

W Soplicowie, po wieczerzy, goście odpoczywają na dziedzińcu. Przyroda daje wieczorny koncert. Na niebie wśród gwiazd pojawiła się kometa interpretowana jako znak głodu lub wojny. Podkomorzy wspomina, iż gdy Jan III Sobieski ruszał pod Wiedeń, też towarzyszyła mu kometa. Może ta przyprowadzi Napoleona? Wojski rozpoczyna opowieść o pośle Rejtanie i księciu Denassów, ale przerywa mu ją przybycie posłańca do gospodarza. Goście rozchodzą się na spoczynek, a Tadeusz spieszy do Sędziego po radę. Ale ten zajęty jest innym gościem. Właśnie Robak powierzył mu jakąś tajemnicę. Obaj ściskają się z radością, po czym ksiądz uchodzi przez okno. Teraz Tadeusz zwierza się Sędziemu z chęci wyjazdu pod pretekstem odbycia pojedynku z Hrabią (na Litwie pojedynki są zakazane). Sędzia domyśla się innego powodu i nie pozwala mu wyjechać. Gdy Tadeusz opuszcza pokoje stryja, napotyka Telimenę, która robi mu scenę zazdrości. Tadeusz ucieka nad stawy, myśląc o samobójstwie. Tam znajduje go Hrabia, związuje i zabiera do Soplicowa, następnie napada wraz ze swymi dżokejami na śpiący dwór. W tym czasie przybywają Dobrzyńscy pałający chęcią mordu, ale Hrabia zdążył już zamknąć rodzinę Sopliców w pokojach i wystawić straże. Szlachta więc plądruje dwór i rozpoczyna rzeź inwentarza. Gerwazy, chcąc ugruntować prawa Hrabiego do zamku, dworu i innych ziem Soplicy, odszukuje Woźnego i każe mu ogłosić te prawa, ale sprytny Protazy ucieka.

Dobrzyńscy, zaopatrzeni w jadło i trunki z sędziowskiej piwnicy, ruszają do zamku z zamiarem wyprawienia uczty. Lecz szybko morzy ich sen.

Księga IX. Bitwa

Nocą Rosjanie napadają na dworek i związują śpiącą szlachtę. Tymczasem do Soplicowa przybyła z odsieczą szlachta przyjazna Sędziemu. Dobrzyńskich, z rozkazu majora Płuta, zakuto w dyby i zostawiono na deszczu. Sędzia próbuje załagodzić sprawę, przekupić majora, ale ten jest nieubłagany. Chce szlachtę postawić przed sądem. W tym czasie na dziedziniec wjeżdża kwestarz Robak z wypełnionymi wozami. Powożą nimi stary Maciej i Bartek Prusak przebrani za chłopów. Robak udaje zadowolonego z losu szlachty, aranżuje pijaństwo we dworze. Z jego namowy wytoczono beczki alkoholu dla żołnierzy. Podpity Płut naprzykrza się kobietom, za co dostaje policzek od Tadeusza. To rozpoczyna walkę. Na dziedzińcu trwa rozkuwanie i uzbrajanie szlachty (na wozach Robaka znajdowała się broń). Toczy się zaciekła bitwa. Polacy uzyskują prowadzenie, ale Rykow zdołał uformować szereg, który rozpoczyna atak na dwór, chcąc go spalić. Polakom udaje się obronić Soplicowo. Rosjanie formują klin. Rozbija się na nim konny atak Hrabiego i jego dżokejów. By nie przelewać dalej krwi, Tadeusz proponuje Płutowi pojedynek (za ów policzek), ale tchórzliwy major się wykręca. Zamiast niego do walki staje Rykow. Z nim ma się pojedynkować Hrabia. Z szeregu Moskali pada zdradziecki strzał i porozumienie zostaje zerwane. Walkę kończy przygniecenie Rosjan ogromną starą sernicą. Spróchniała budowla, dzięki pomocy Protazego i Wojskiego, zwaliła się prosto na uformowany klin wrogów. Szlachta ściga niedobitków. Robak ratuje życie Gerwazemu pędzącemu wprost na karabiny Moskali. Podkomorzy ogłasza koniec bitwy.

Księga X. Emigracja. Jacek

Nad Soplicowem rozszalała się burza. Dzięki niej można było na razie zachować w tajemnicy niedawne wypadki. We dworze szlachta najmocniej udzielająca się w boju, w tym Tadeusz, kilku Dobrzyńskich i Hrabia, szykuje się do emigracji. Zosia ofiarowuje Tadeuszowi na drogę relikwię sukni świętego Józefa, patrona zaręczonych, a Telimena żegna Hrabiego, przypinając mu do piersi kokardę. Tadeusz odjeżdża nie poznawszy tajemnicy Jacka. Do izby rannego księdza Sędzia wprowadza Gerwazego. W obecności tych dwóch Robak rozpoczyna swą spowiedź słowami „Jam jest Jacek Soplica...”. Opowiada historię swego życia. Mówi o swej przyjaźni z Horeszką, o wzajemnej miłości do jego córki, o udawanym niedostrzeganiu afektu Jacka przez ojca dziewczyny. Wspomina swe plany wyjazdu i perfidne pytanie Stolnika o radę w sprawie zaręczyn córki. Mówi o swej żonie, matce Tadeusza, którą poślubiając unieszczęśliwił, gdyż czyniąc to, chciał zapomnieć o Ewie. Opowiada o swym pijaństwie, o upadku autorytetu. Wspomina samotne wycieczki w okolice zamku. Podczas jednej z nich trafił na atak Rosjan. Rozzłoszczony powodzeniem Horeszki zabił go w afekcie.

Gerwazy, który poprzysiągł zemścić się na mordercy swego pana, odstępuje od tego zamiaru. Wszak dziś ksiądz uratował życie jemu i Hrabiemu, ostatniemu z Horeszków. Ale Jacek pragnie więcej - pragnie przebaczenia. Wie, że nie przeżyje tej nocy. Odnowiła mu się dawna rana i wdała się w nią gangrena. Rozpoczyna opowieść o swych próbach odkupienia zła. Moskale uznali go za swego stronnika, proponowali wysokie urzędy. Oddali Soplicom ziemie Horeszki. On jednak nie „przemoskwicił” się. Wyemigrował, by walczyć. Wstąpił do zakonu, przyjął imię Robak. Szykował spiski, brał udział w walce, służył ojczyźnie. Gerwazy przebacza mu. Mówi też o tym, że Stolnik przed śmiercią przebaczył swemu zabójcy. Jeszcze tej nocy Robak dostaje list z wiadomością o rozpoczęciu wojny.

Księga XI. Rok 1812

Nadeszła wiosna. Na Litwę wkroczyły wojska Napoleona toczące wojnę z Rosją. Generał Dąbrowski ze swymi legionami zatrzymał się na popas w Soplicowie. Właśnie w tym czasie miały się odbyć zaręczyny trzech par: Tadeusza z Zosią, Rejenta z Telimeną i Asesora z Teklą Hreczeszanką, córką Wojskiego. Po niedzielnej mszy w obecności okolicznej szlachty, ludu i żołnierzy dokonano rehabilitacji Jacka Soplicy i zawieszono na jego grobie przyznany mu przez Napoleona krzyż Legii Honorowej. Sędzia zaprosił wszystkich na biesiadę. Przygotował ją Wojski, zgromadziwszy w tym celu najlepszych kucharzy z sąsiedztwa. Gerwazy z Protazym snuli na ganku wspomnienia, a Tadeusz i Zosia rozmawiali o swych zaręczynach. Tymczasem w sadzie pojawił się zając. Rejent i Asesor natychmiast rozpoczęli polowanie, pragnąc rozstrzygnąć wreszcie swój spór. Sprawa zakończyła się remisem: szarak został rozszarpany jednocześnie przez oba charty. Między właścicielami psów zapanowała zgoda, a goście zdążyli już zgromadzić się w wielkiej zamkowej sali. Zosia oczarowała wszystkich występując w narodowym litewskim stroju. Wśród oficerów znajdował się Hrabia, który natychmiast zaczął robić szkice. Na salę wkroczyła i druga para narzeczonych. Brakowało tylko Rejenta, który szukał w polu zgubionego podczas polowania pierścienia zaręczynowego, i Telimeny, której toaleta jeszcze nie była gotowa.

Księga XII. Kochajmy się!

Uczta na zamku trwa. Wojski występuje w charakterze marszałka dworu. Usadza gości, podaje potrawy. Na początku wniesiono kompozycję z lodów, kulinarne dzieło sztuki, ukazujące krajobraz zimowy. Figurki na serwisie przedstawiają sejmik. Gdy Wojski objaśnia poszczególne sceny, służba wnosi kolejne dania. Tymczasem cukrowe ozdoby roztapiają się i ukazują wiosnę, potem lato. Szybko topnieje reszta smakołyków - z całej kompozycji pozostają nagie jesienne laski cynamonu imitujące bezlistne drzewa. Cały ten pokaz wzbudza podziw ucztujących. Przybywają stary Maciek Dobrzyński i Gerwazy. Ten ofiarowuje swój słynny „Scyzoryk” Kniaziewiczowi, oficerowi, który, jako jedyny na sali, potrafi świetnie nim wywijać. Przybywa trzecia para narzeczonych, ubrana według najświeższej mody. Widać, że Rejent nie czuje się dobrze we fraku. Po obfitym posiłku goście wychodzą na dziedziniec. Tu Sędzia ugaszcza włościan. Według zwyczaju usługują im Tadeusz i Zosia, nowi dziedzice. Właśnie ogłosili uwłaszczenie chłopów. Nim rozpoczęto tańce, Jankiel na prośbę Zosi odegrał koncert na cymbałach. W muzyce znalazły odbicie fakty historyczne: Konstytucja 3 maja, Targowica, rzeź Pragi, Legiony. Mistrz zakończył grę Mazurkiem Dąbrowskiego. Po koncercie Podkomorzy z Zosią rozpoczęli poloneza. Bawiono się hucznie i wesoło.

Pogłębiaj wiedzę w temacie: Pan Tadeusz (A. Mickiewicz)

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.