Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz szkołę

Wybierz dział

Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Pan Tadeusz (A. Mickiewicz)

Streszczenie

Księga I. Gospodarstwo

Inwokacja do Litwy, utraconej ojczyzny, i wezwanie do Matki Boskiej, którą poeta prosi o przeniesienie w myślach, wspomnieniach do rodzinnego kraju.

Opis dworu szlacheckiego, który stoi wśród pól, nad brzegiem potoku i jest otoczony topolami. Do tego domu przyjechał Tadeusz Soplica po dziesięciu latach nauki w Wilnie. Nie zastał we dworze nikogo, więc obszedł pokoje znane z dzieciństwa. Podziwiał na nowo portrety Kościuszki, Rejtana, Jasińskiego, Korsaka, wiszące na ścianach. Uruchomił stary zegar kurantowy i usłyszał dźwięki Mazurka Dąbrowskiego. Najdłużej zatrzymał się w swoim dawnym pokoju, dziwiąc się, że mieszka w nim kobieta.

Gdy podszedł do okna, zobaczył stojącą przy parkanie dziewczynę, która wkrótce, po desce opartej o ścianę, wbiegła do pokoju. Ujrzawszy nieznajomego mężczyznę, dziewczyna szybko uciekła. Zauważono tymczasem przyjazd gościa.

Na powitanie Tadeusza wyszedł Wojski, który wyjaśnił, że w domu przebywa wielu gości, bo odbywają się sądy graniczne w celu zakończenia sporu z Hrabią. Wszyscy poszli na spacer pod las. Tadeusz z Wojskim wyszli im naprzeciw.

Właśnie zachodziło słońce i kończyła się praca w polu, a z przechadzki wracało towarzystwo. Sędzia Soplica przywitał synowca (syna brata), ukradkiem ocierając łzę wzruszenia.

W tym czasie w domu woźny Protazy polecił przygotować wieczerzę, która miała się odbyć w zamku. Zdziwionemu Sędziemu woźny wytłumaczył, że w dworku nie zmieści się tylu gości. Dwa tysiące kroków od domu Sopliców stał zamek Horeszków. Ten zamek był przedmiotem sporu między Sędzią a Hrabią, dalekim krewnym Horeszków. Podczas wieczerzy Tadeusz czekał, kto zajmie puste miejsce obok niego, i był z tego powodu bardzo roztargniony. Spowodowało to uwagi Sędziego Soplicy na temat grzeczności.

Następnie głos zabrał Podkomorzy, który oburzył się na modę francuską i niemieckie ubiory, noszone przez młodych. W rozmowę włączył się Rosjanin kapitan Ryków, opowiadając o Bonapartem. Do jadalni weszła wkrótce młoda, pięknie ubrana kobieta, która usiadła przy Tadeuszu. Zaczęła z nim rozmawiać po francusku. Młody Soplica sądził, że jego sąsiadka jest dziewczyną spotkaną wcześniej w pokoju. Na drugim końcu stołu toczył się spór między Rejentem Bolestą a Asesorem o psy - Kusego i Sokoła. Gdy w rozmowę włączył się Tadeusz, usłyszał zjadliwą uwagę o swojej sąsiadce, ciotce Telimenie. Spór o psy załagodził Podkomorzy, mówiąc, że sprawdzą się następnego dnia na polowaniu.

Wspomnienie dawnych polowań na grubego zwierza przywołał Wojski Hreczecha.

Po wieczerzy Tadeusz poszedł spać do stodoły. Sędzia natomiast dawał polecenia ekonomom. Następnie przy pomocy Woźnego rozebrał się, położył i usnął.

Księga II. Zamek

Wschód słońca, młodzi wstają. Na podwórzu są już konie i charty, słychać trąby.

Na znak Podkomorzego wszyscy ruszyli na polowanie. Sędzia dostrzegł szaraka, a Asesor z Rejentem poszczuli go swymi psami. Kiedy polowano na zająca, pod lasem ukazał się w surducie angielskiego kroju Hrabia, a za nim dżokeje.

Hrabia zatrzymał konia i przyglądał się zamkowi, który zachwycił go swym pięknem. Gdy zabierał się do rysowania budowli, dojrzał siwego starca, który również podziwiał zamek. Był to ostatni z dworzan Horeszków, klucznik zamku, Gerwazy, zwany Półkozicem, Szczerbcem lub Rębajłą.

Gerwazy ukłonił się Hrabiemu i zapytał, czy naprawdę chce oddać zamek Soplicom.

Hrabia oświadczył, że chce zgody z Soplicami. Wówczas Gerwazy zaczął nalegać, aby ostatni z Horeszków zobaczył zamek w środku. W sali zwierciadlanej Gerwazy opowiedział Hrabiemu historię sprzed dwudziestu laty, która uniemożliwiała zgodę między Soplicami i Horeszkami. Właściciel zamku, magnat, miał piękną córkę, w której zakochał się Jacek Soplica, szlachcic cieszący się wielkim poparciem w powiecie i podczas sejmików. Był chętnie przyjmowany na dworze ze względu na polityczne wpływy wśród szlachty. Gdy Soplica chciał się oświadczyć, podano mu czarną polewkę na znak odmowy. Działo się to za czasów Kościuszki. Ponieważ Stolnik był zwolennikiem Konstytucji 3 maja, Moskale oblegli jego zamek. Bronił się mężnie, ale zginął od zdradzieckiej kuli Jacka Soplicy, który stał pod bramą z Moskalami. Gerwazy strzelał do zabójcy, ale chybił. Odsiecz uratowała zamek, ale Gerwazy odtąd mścił się na wszystkich Soplicach i nie chciał dopuścić do zgody. Hrabia, zauroczony romantyczną opowieścią, postanowił zerwać układy z Soplicą i zatrzymać zamek. Po rozmowie z Gerwazym udał się konno w stronę dworu i zatrzymał przy sadzie. Zauważył w ogrodzie warzywnym dziewczynę w słomianym kapeluszu i koszykiem w ręce. Zachwycił się tą postacią, ale został spłoszony przez bernardyna, kwestarza Robaka. W tym czasie goście wracali z polowania i we dworze przygotowano śniadanie. Mężczyznom podano wędliny, kobietom kawę.

Całe towarzystwo zebrało się w dwóch izbach. Asesor z Rejentem siedzieli zagniewani, bo ich spór o charty nie został rozstrzygnięty. Stojąc we drzwiach, Tadeusz z Telimeną prowadzili cichą rozmowę, którą niefortunnie przerwał Wojski packą do zabijania much.

Gdy spór Rejenta z Asesorem bardzo się zaostrzył, wkroczył kwestarz, rozdzielając przeciwników. Podkomorzy, Sędzia i Wojski nie pozostali obojętni wobec kłótni.

Zaproponowano rozstrzygnięcie poprzez zakład. Rejent postawił konia z rzędem i pierścień, a Asesor złote obroże i jedwabną smycz z drogim kamieniem. Znudzona sporem Telimena zaproponowała pójście do lasu na rydze.

Księga III. Umizgi

Wracając do siebie, Hrabia zsiadł z konia i skradał się do ogrodu, w którym ujrzał cudowny widok. W sadzie wśród drobiu zauważył główki dziecięce i pomiędzy nimi bardzo młodą dziewczynę. Czołgając się wśród roślin, nagle wyskoczył i przestraszył dzieci, które dziewczyna uspokoiła.

Między nią i Hrabią nawiązała się rozmowa. Gdy dziewczyna poleciła mu wpędzić drób w zboże i wraz z dziećmi odeszła, czar prysł i Hrabia uznał spotkanie za pospolite. Zaraz wyszedł na drogę. Goście natomiast zbierali grzyby. Telimena udała się na wzgórek, zwany przez siebie „świątynią dumania”. Tam zastał ją Sędzia, który zwierzył się z zamiaru ożenienia Tadeusza z Zosią, wnuczką stolnika Horeszki, którą opiekowała się Telimena, ta jednak poradziła, aby poczekać z realizacją tego zamiaru.

Gdy Sędzia odszedł, do Telimeny zbliżył się Tadeusz. Hrabia natomiast, skryty za drzewami, rysował scenę między Telimeną a Sędzią. Podszedłszy, pokazał jej swoje dzieło. Rozmawiali o inspirującym artystów pięknie włoskiej przyrody. Znudzony zachwytami nad obcymi krajobrazami Tadeusz wyśmiał piękno południowej roślinności, a wskazał na urok rodzinnych drzew, chmur, nieba. Zadzwonił dworski dzwon. Przy rozstaniu Hrabia otrzymał od Telimeny kwiat niezapominajki , Tadeusz natomiast klucz i list.

Po grzybobraniu wszyscy zasiedli do obiadu. Gajowy poinformował, że w lasach pojawił się niedźwiedź. Na następny dzień zaplanowano polowanie, którego wodzem zgodnie okrzyknięto Wojskiego. Ustalono, że myśliwi zbiorą się o godzinie wpół do piątej rano przy leśnej kaplicy. Wszyscy wcześniej poszli spać. Tadeusz jednak poszedł na nocne spotkanie z Telimeną.

Księga IV. Dyplomatyka i łowy

Poetycki zachwyt dla litewskich kniei, w których rosną bardzo stare drzewa. W Soplicowie odegrano na trąbach hasło polowania i wszyscy udali się na łowy. Zabrakło jedynie Tadeusza, który wciąż spał. Obudził się, gdy usłyszał stuknięcie w okiennicę.

Spostrzegł ładną twarz, jasne włosy w papilotach i małą rękę.

Gdy się zerwał, dziewczyna uciekła. Po chwili jednak usłyszał znów wezwanie do pośpiechu. Przypomniał sobie, że widział dziewczynę wcześniej w swoim pokoju, tuż po powrocie do domu. Zorientował się, że nie jest nią Telimena. Dosiadł konia i pojechał w stronę karczm, które stały przy leśnej kaplicy. Stara karczma, zbudowana według żydowskiego wzoru, była siedzibą Gerwazego. Nowa, zbudowana przez Soplicę, była siedzibą Protazego. Obie dzierżawił stary arendarz Jankiel, który był znany z pięknej gry na cymbałach. Żyd cieszył się sławą dobrego Polaka. W starej karczmie, po niedzielnej mszy, siedziało wielu chłopów i szlachciców. Wśród nich był ksiądz Robak, który częstował szlachtę tabaką i rozmawiał o Dąbrowskim, Legionach, Napoleonie.

Słuchacze patrzyli z podziwem na wymalowany na dnie tabakiery wizerunek cesarza na koniu, który pokazał im ksiądz Robak. Kiedy Skołuba wyraził swą tęsknotę do wolności, Robak oświadczył, że nie wolno z założonymi rękami czekać na przybycie Napoleona, ale trzeba dom oczyścić ze śmieci. Zażądano od księdza wyjaśnienia tych słów, lecz on przerwał rozmowę, bo przez okno zobaczył Tadeusza pędzącego na koniu. Zaniepokojony pojechał za nim do puszczy. Opis litewskich puszcz. W ich głębi, w miejscu nazwanym przez myśliwych „matecznikiem” żyją dzikie zwierzęta: tury, żubry, niedźwiedzie.

Z matecznika wyszedł niedźwiedź, któremu myśliwi uniemożliwili odwrót. Po przybyciu na miejsce polowania Tadeusz dowiedział się, że ogary tropią zwierza. Padły strzały i usłyszano ryk wściekłego niedźwiedzia, który wkrótce zaczął biec w stronę pola strzeżonego przez Wojskiego, Tadeusza i Hrabiego oraz kilku ludzi z obławy. Gdy niedźwiedź wyszedł z gęstwiny, Tadeusz i Hrabia oddali strzały. Chybili, więc próbowali bronić się oszczepem. Zwierzę chciało zaatakować Hrabiego, więc na pomoc przybiegli Asesor i Rejent, Gerwazy i Robak. Padły strzały i niedźwiedź zginął. Na zakończenia łowów Wojski odegrał na rogu koncert myśliwski, w którym przedstawił przebieg polowania. Potem rozpoczął się spór Asesora z Rejentem, który z nich zabił niedźwiedzia. Wojski przypomniał sobie zatarg między Domejką a Dowejką, o którym opowiedział podczas powrotu do domu. Konflikt Asesora z Rejentem rozstrzygnął Gerwazy, który rozciął tasakiem głowę niedźwiedzia, wyjął kulę i udowodnił, że pochodzi ze strzelby Horeszki, którą Klucznikowi wyrwał z rąk Robak i nie mierząc, wystrzelił. Takim celnym strzałem przed laty mógł pochlubić się tylko Jacek Soplica. Chciano księdzu podziękować, lecz zniknął bez śladu. Na koniec zajadano smakowity bigos, zakrapiając go doskonałą gdańską wódką.

Księga V. Kłótnia

Telimena zastanawiała się, w jaki sposób zatrzymać Tadeusza i Hrabiego. Wymyśliła, że Tadeusza zachowa dla siebie, Hrabiego natomiast połączy z Zosią. Poinformowała Zosię, która w sadzie karmiła ptactwo, że wieczorem, po zrobieniu toalety, wyjdzie do gości. Wkrótce dziewczyna, ubrana w białą suknię, z wieńcem świeżych bławatków na głowie poszła z Telimeną do sali, w której był już Tadeusz z Hrabią.

Tadeusz rozpoznał w Zosi dziewczynę widzianą przy parkanie i osobę, która obudziła go na polowanie. Z rozpaczą wybiegł w pole i idąc bez celu, znalazł się w świątyni dumania.

Spotkał tu Telimenę, która płacząc, ogarniała się z mrówek. Pomógł jej pozbyć się owadów. Nastąpiła zgoda między nimi i chwila rozmowy, którą przerwał dzwon z Soplicowa, hasło wieczerzy.

Tadeusz i Telimena wracali do domu osobno. Jemu wydawało się, że widzi Hrabiego, Telimenie zaś, że obserwuje ją Robak. Kolację podano w zamku. Towarzystwo było jednak milczące i ponure. Hrabia zabiegał o względy Zosi, a Tadeusz patrzył na to z zazdrością. Głos zabrał Wojski, który omówił zajście z niedźwiedziem i przestrzegł na przyszłość Tadeusza i Hrabiego. Chciał opowiedzieć o podobnej przygodzie Rejtana i posła Denassów, ale przerwał mu Sędzia, wznosząc toast za zdrowie księdza. Poprosił także Podkomorzego, aby dał skórę niedźwiedzia temu, kto na nią zasłużył. Gdy Podkomorzy zaofiarował ją Hrabiemu, ten orzekł, że przyjmie dar wraz z zamkiem. Podkomorzy chciał doprowadzić do zgody stron, ale uporczywie przeszkadzał mu w tym Gerwazy, który nakręcał dwa kurantowe, zepsute zegary. Gdy przeciw temu zaprotestował Protazy Brzechalski, Gerwazy rzucił pęk kluczy, którym mógł rozbić głowę Woźnego.

W obronie Klucznika wystąpił Hrabia, w obronie Podkomorzego przyjaciele. Tadeusz wyzwał Hrabiego, którego osłaniał ławą Gerwazy, tym bardziej, że Wojski mierzył w niego nożem. Znalazłszy się na chórze, Gerwazy zaczął rzucać w gości rurami wyrwanymi z organów. Wszyscy tłumnie opuścili zamek, więc Gerwazy mógł namawiać Hrabiego, aby zrezygnował z procesu i organizując zajazd, zajął grunt wraz z zamkiem. Obiecał, że z zaścianków sprowadzi szlachciców, którzy pomogą w zajeździe na Soplicę.

Hrabiemu spodobał się ten pomysł.

Księga VI. Zaścianek

Dzień był mglisty, wilgotny. Na polach pracowali żniwiarze.

Ekonom zauważył, że na gościńcu panował niezwykły ruch. Zaniepokojony poinformował o tym Sędziego, który od rana zajęty był pisaniem pozwu przeciw Hrabiemu i Gerwazemu. Protazy wybrał się z tym pozwem. Robak odwiedził Sędziego, by powiadomić go o nadmiernym zainteresowaniu Telimeny Tadeuszem. Próbował także nakłonić Sędziego do prawnych układów z Horeszkami, ale ten nie chciał o tym słyszeć. Dopiero informacje o przygotowaniach Napoleona do wojny z Rosją i przybyciu Legionów Polskich nad Niemen pozytywnie wpłynęły na nastrój Sędziego, który z radością ściskał księdza.

Robak postanowił pójść do Hrabiego, aby zachęcić go do akcji powstańczej przeciw Moskalom.

Tymczasem Woźny, idąc do domu Hrabiego, wpadł w konopie i przypomniał sobie przygody z dawnych wypraw. Protazy wszedł do pustego pałacu, odczytał głośno pozew Sędziego i natknął się na księdza Robaka. Obaj stwierdzili, że nieobecność Hrabiego spowodowana jest jego zbrojną wyprawą do Dobrzyna. Zaścianek Dobrzyńskich słynął na Litwie. Szlachcice byli biedni, ale od chłopów różnili się wzrostem, postacią, ubiorami.

Zachowali też mazurską mowę, obyczaje, imiona. Dla odróżnienia dawali sobie różne przydomki, zwane imioniskami. Głowa rodziny - Matyjasz Dobrzyński, zwany był Kurkiem na kościele, Zabokiem, Królikiem, Maćkiem nad Maćkami. Dom jego panował nad całą wsią i wyróżniał się wielkością. Był zniszczony, nosił ślady dawnych napadów. O świcie w Dobrzynie zjawił się konny posłaniec i wszystkich obudził. Szlachta zebrała się u plebana na naradę. W końcu postanowiła sprawę przedstawić Maćkowi.

Ten 72-letni starzec, dawny konfederat barski, słynął nie tylko jako rębacz ze swą „rózeczką”, ale jako mądry człowiek, który zawsze służył radą. Gdy Maciek kończył poranną modlitwę, przybyli do niego posłowie z plebanii, których wysłała szlachta. Zostali zaproszeni do chaty. Wkrótce przyjechali goście z Dobrzyna i sąsiednich zaścianków.

Księga VII. Rada

Obrady rozpoczął Bartek zwany Prusakiem, który uważał, że trzeba przygotować powstanie przeciw Moskalom, bo można liczyć na Napoleona. Na pytanie Maćka, skąd ma pewność, że Francuzi zaczęli wojnę z Rosją, Prusak poradził, aby czekać na przybycie Robaka oraz wysłać zwiad do granicy. Ten pomysł nie podobał się Maciejowi, zwanemu Kropicielem. Uznał on, podobnie jak inni, że natychmiast należy wyruszyć przeciw Moskwie. Powstrzymywali ich Maciej i Prusak. Buchman zaś uważał, że trzeba utworzyć legalną rewolucyjną władzę, a potem rozważyć pomysł powstania. Zrodziła się niepewność co do dalszych działań, gdy Skołuba zawnioskował wybranie marszałka.

Powstał zamęt, ponieważ podzielono się na dwa przeciwne obozy. Nagle zjawił się Gerwazy z mieczem teutońskim, zwanym Scyzorykiem. Przypomniał słowa Robaka o wymiecieniu śmieci przed przybyciem Napoleona. Uznał, że osobą niepożądaną w ich okolicy jest Sędzia Soplica. W obronie Sędziego stanął Prusak, mówiąc, że nie można karać Soplicę za brata. Wyskoczywszy na ławę, zabrał głos Jankiel i poradził, by ze wszystkim poczekać do wiosny. Obawiał się, że w czasie zajazdu Asesor może sprowadzić Moskali. Klucznik zamierzył się swym Scyzorykiem w Jankiela, który uciekł. Wówczas Gerwazy, wykorzystując uczucia szlachty, podburzył ją przeciw Sędziemu. Każdy szlachcic miał swoje urazy do sąsiada, niekiedy z powodu błahostek. Stary Maciej, który dotąd milczał, wpadł w wielki gniew i zarzucił szlachcie głupotę. Podkreślił, że kłóciła się, gdy chodziło o sprawy ojczyzny, a pogodziła się przy osobistych urazach, po czym wyprosił ich z domu. Nadjechał Hrabia ze swymi ludźmi. Po powitaniu go szlachta poszła do karczmy, w której Gerwazy ugościł wszystkich. Po poczęstunku alkoholem szlachta, pełna animuszu, zorganizowali zajazd na Soplicę.

Księga VIII. Zajazd

Po wieczerzy Sędzia i wszyscy goście wyszli na dziedziniec, aby cieszyć się wieczorem. Rozpoczął się koncert ptaków i much, a na zakończenie odezwały się chórem żaby z dwu okolicznych stawów. Ukazał się księżyc. Wojski mówił o znakach na niebie, o gwiazdach. Nikt go jednak nie słuchał, bo na niebie pojawiła się kometa, znak złowróżbny. Gdy zabrał głos Podkomorzy, wspomniał Wilno, księdza Poczobuta i Śniadeckiego oraz kometę, której ogon lud uważał za wróżbę zdrady. W odpowiedzi Wojski zwrócił uwagę, że kometa czasem oznacza kłótnię. Wreszcie zaczął opowiadać o przygodzie myśliwskiej Rejtana i księcia Denassów. Nie skończył jednak, bo wezwano Sędziego do Robaka. Tadeusz słyszał przez zamknięte drzwi pokoju dziwne szlochanie, a przez dziurkę od klucza ujrzał, że Sędzia z płaczem całował Robaka. Ponieważ Maciek rozpoznał w księdzu Jacka Soplicę, ten przyznał się bratu, kim jest. Niebawem wymknął się przez okno, by pospieszyć do szlachty i uspokoić ją w Dobrzynie. Tadeusz wszedł do stryja i prosił o pozwolenie wyjazdu na granicę Księstwa Warszawskiego, gdzie pragnął załatwić sprawę honorową z Hrabią, a potem wstąpić do polskiego wojska. Stryj nieufnie odniósł się do pomysłu Tadeusza, podejrzewając, że synowiec nie jest szczery w swej wypowiedzi. Wreszcie usłyszał prawdziwe uzasadnienie decyzji Tadeusza. Pokochał Zosię, lecz nie może jej poślubić, więc postanowił wyjechać. Stryj uspokoił go, że dziewczynę poślubić musi. Rozmowę podsłuchała Telimena. Gdy Tadeusz wyszedł, czyniła mu gorzkie wyrzuty, że ją uwiódł i porzucił, a teraz chce to samo uczynić z Zosią. Mężczyzna wpadł w rozpacz i pobiegł ku stawom, by się utopić. Nad stawem pojawił się Hrabia wraz z dżokejami. Zachwycony pięknem nocy, chórem żab, malowniczością stawów przystanął w zadumie. Zauważył Tadeusza i kazał go schwytać służbie. Wjechał na podwórko dworu. Sędzia wybiegł, a jego służba chciała bronić pana. Z dala dało się słyszeć tętent koni. Protestującego przeciw zachowaniu Hrabiego Asesora zaskoczyło uderzenie płazem szpady, Telimena mdlała, z przerażenia krzyczała Zosia. Hrabia zamknął rodzinę Sopliców w domu i kazał pilnować. Wkrótce nadjechała szlachta. Była głodna, więc dostała się do kuchni i piwnic. Gerwazy wywlókł Protazego na dziedziniec i kazał mu publicznie ogłosić, że Hrabia jest legalnym dziedzicem majątku. Woźny wyszedł na belki pod płotem, a potem skrył się w chmielu, by stamtąd zaprotestować. Szlachta zajęła się zabijaniem bydła i drobiu. Gerwazy wydobył z piwnic beczki z wódką, winem i piwem. Wszyscy pili, a potem głęboko zasnęli.

Księga IX. Bitwa

Pijana szlachta spała tak mocno, że nie zbudziło jej przybycie kilkudziesięciu ludzi, którzy zaczęli ją wiązać. Obudził się tylko Konewka, a Kropiciel zaczął się bronić z okrzykiem „Zdrada!”. Związano również Hrabiego, Gerwazego i dżokejów.

Odezwały się bębny i do dworu przybył cały batalion Moskali. Nie wiedziano, czy sprowadził ich Asesor, czy Jankiel. Major rozkazał szlachtę zakuć w dyby i rozebrać, aby mokła na deszczu. Tymczasem Sędzia rozpoczął rozmowy z kapitanem Rykowem i majorem Płutem, który żądał tysiąca rubli od każdego. Gdy spierano się, wjechał na podwórze ksiądz Robak ze stadem bydła i czterema brykami. Na jednej z nich siedział Maciej Rózeczka, przebrany za furmana. Bernardyn był w dobrym humorze, kpił ze szlachty, zaprosił oficerów na śniadanie i za ich zgodą dał żołnierzom wódki. Pijany major chwycił za rękę Telimenę, chciał z nią zatańczyć i pocałował w ramię. Tadeusz uderzył go w twarz. Gdy major dobył szpady, ksiądz podał Tadeuszowi broń, z której ten wystrzelił.

Ryków również zaczął walczyć, wzywając żołnierzy na pomoc. Wtedy do izby wpadła szlachta na czele z Rózeczką i wyparła Moskali na dziedziniec. Stronnicy Soplicy rozkuli Dobrzyńskich, którzy włączyli się do walki. Lewe skrzydło szlachty zwyciężało pod wodzą Kropiciela i Brzytwy. Poległo dwudziestu trzech rosyjskich żołnierzy, a wielu było rannych. Ksiądz Robak wezwał Rykowa do poddania się. Rosjanie atakowali dalej, strzelając. Ryków zagroził spaleniem dworku. Soplicowo zostało uratowane przez Konewkę i Soplicę. Konewka podkradał się pomiędzy trawami i wezwał Saka do pomocy. Wypalili razem z garłaczy i zaskoczyli Rosjan zasadzką. Uwolniony Hrabia poprowadził dworzan na koniach do walki. Robak zauważył, że strzelcy mierzą do Hrabiego, zasłonił go swoim ciałem i sam został postrzelony. Szlachta walczyła z ukrycia.

Tadeusz wyzwał majora na pojedynek, lecz ten wysłał za siebie Rykowa. Major namówił swojego żołnierza, aby zastrzelił Tadeusza. Żołnierz chybił. Szlachta przerwała pojedynek, rozpoznając zdradę. Znów rozgorzała walka. Tymczasem Wojski wraz z Protazym poszli do ogrodu i drągiem przewrócili wielką sernicę na Moskali, a szlachta dokończyła dzieła. Rykow poddał się, a Płuta znaleziono ukrytego w pokrzywach.

Księga X. Emigracja. Jacek

Nad Soplicowem rozszalała się burza. Wiał wiatr, biły pioruny i lał deszcz. Panowała ciemność. Z powodu burzy, zalanych dróg i zerwanych mostów, wieść o tym, co się stało w Soplicowie, nie rozeszła się. W izbie sędziego, w której leżał ranny Robak, toczyła się narada, jak zatrzeć ślady bitwy. Rykow godził się uznać ją przed władzami za przypadkową, ale obawiał się reakcji majora Płuta. Gerwazy uświadomił wszystkim, że Płut nie żyje. Po zawarciu układu z Rykowem Podkomorzy polecił najczynniejszym w bitwie udać się do wojsk polskich, stacjonujących za rzeką Niemen. Sędzia poinformował księdza, że planuje zaręczyć Tadeusza z Zosią. Tadeusz jednak stwierdził że nie jest godny ręki dziewczyny. Zosia, słysząc całą rozmowę, podbiegła do Tadeusza, żegnając idącego do wojska, podarowała mu na drogę relikwię i obrazek, wzięte z domowego ołtarzyka. Podobnie uczyniła Telimena, która na pożegnanie przypięła Hrabiemu kokardkę, oderwaną od swej sukni. Gdy Tadeusz pożegnał się ze stryjem i Robakiem, Sędzia zapytał brata, dlaczego nie wyznał chłopcu prawdy o tym, że jest jego ojcem. Ksiądz uznał to za ofiarę, składaną Bogu za grzechy. Poprosił, aby posłać po kapłana i wezwać Gerwazego, z którym chciał zostać sam. Sędzia usiadł przy łóżku chorego, Gerwazy stał naprzeciw. Wówczas Robak wyznał, że jest Jackiem Soplicą. Klucznik pobladł i uczynił ruch, jakby chciał rzucić się na niego, ale Robak poprosił go, by zechciał wysłuchać spowiedzi. Opowiedział, jak Stolnik Horeszko, licząc na wpływy Jacka w wyborach, gościł go u siebie, uważał za przyjaciela. Udawał, że nie widzi miłości do Ewy, swej córki. Wiele razy Jacek chciał wyznać swe uczucia, ale Stolnik zawsze zmieniał temat rozmowy.

Wreszcie postanowił wyjechać. Podczas pożegnania Horeszko mówił o wydaniu córki za kasztelanica, chociaż wiedział, że Ewa darzyła uczuciem Jacka. Z rozpaczy Soplica rozpił się, ożenił z przypadkowo poznaną dziewczyną, która wkrótce po narodzinach Tadeusza umarła. Wspomniał, że błąkając się po okolicy, stał się świadkiem szturmu Moskali na zamek Stolnika. Miał zamiar pomóc Horeszce, ale on poradził sobie sam. Gdy wyszedł na ganek dumny i zwycięski, Jacek sądził, że z niego drwi. Chwycił broń poległego Moskala i wystrzelił. Zabił Stolnika. Soplica nie uciekał, chociaż widział, że Gerwazy mierzy do niego z karabinu, ten jednak chybił. Po tym wydarzeniu Moskale uznali Soplicę za sojusznika i podarowali mu część majątku Horeszków. Sąsiedzi natomiast uważali go za zdrajcę. Uciekł więc z kraju, został zakonnikiem, zmienił nazwisko i walczył dla ojczyzny. Powrócił, bo chciał przygotować powstanie na Litwie. Ponieważ Ewa, córka Stolnika, umarła wywieziona na Sybir, Jacek polecił opiekować się jej córką, Zosią, pozostałą w kraju. Gerwazy darował Soplicy wszystkie winy i wyznał, że jego pan, Stolnik, przed śmiercią wybaczył swemu zabójcy. Do komnaty przybiegł arendarz z listem, informując o wypowiedzeniu przez Napoleona wojny Rosji. Jacek po przyjęciu sakramentów długo się modlił i o zachodzie słońca umarł.

Księga XI. Rok 1812

Upłynęło kilka miesięcy. Akcja dotąd toczyła się w ciągu trzech dni u schyłku lata 1811 r. Nadeszła wiosna 1812 r. W ciągu minionego czasu szlachta dobrzyńska dotarła do polskich wojsk. Na Litwie oczekiwano wkroczenia armii Napoleona. Wreszcie w Soplicowie stanął obóz czterdziestu tysięcy żołnierzy pod wodzą generałów Dąbrowskiego, Małachowskiego, Kniaziewicza i Grabowskiego. Gdy nadszedł dzień święta Najświętszej Panny Kwietnej, odprawiano poranne nabożeństwo w małym wiejskim kościółku, w którym obok ludzi ze wsi było wielu żołnierzy. Po mszy pan Podkomorzy, obrany teraz marszałkiem konfederackim, opowiedział o zasługach Jacka Soplicy dla ojczyzny. Na jego grobie położył order Legii Honorowej, nadany przez Napoleona. Później, w ogrodzie, Tadeusz w ułańskim ubraniu, z prawą ranną ręką na temblaku, rozmawiał z Zosią i poprosił ją o rękę. Zosia nie odmówiła. Ponieważ w ogrodzie pojawił się szarak, Asesor z Rejentem wypuścili swe charty. Psy z dwóch stron zaatakowały zwierzę i rozszarpały je. Przeciwnicy w sporze Kusego i Sokoła wreszcie mogli się pogodzić. Mówiono, że Wojski przyczynił się do pogodzenia przeciwników, ponieważ wyhodował zająca i wypuścił go do ogrodu. W wielkiej zamkowej sali goście czekali na ucztę. Przyszli na nią, przyprowadzeni przez Sędziego, Zosia z Tadeuszem. Drugą parą narzeczonych byli Asesor i Tekla Hreczeszanka, a na trzecią parę czekano daremnie, bo narzeczona kończyła toaletę.

Księga XII. Kochajmy się

Kiedy otwarto drzwi sali jadalnej, goście zasiedli do stołu, służba zaczęła wnosić liczne potrawy. Wszyscy zachwycali się wspaniałym serwisem. Wojski obdarował generała Dąbrowskiego swą książką kucharską, Gerwazy natomiast podarował swój miecz - Scyzoryk - generałowi Kniaziewiczowi, który ze względu na wzrost mógł nim swobodnie władać. Goście poznali wkrótce trzecią parę narzeczeńską: Telimenę i Rejenta. Po kolacji biesiadnicy wyszli na dziedziniec. Tadeusz i Zosia, zgodnie ze starodawnym zwyczajem, częstowali chłopów. Tadeusz zaproponował narzeczonej uwłaszczenie chłopów i ona zgodziła się. Nadszedł czas na tańce. Zanim zagrała wiejska kapela, wystąpił Jankiel i dał koncert gry na cymbałach. W swej muzyce wyraził cierpienia i radość narodu (Polonez Trzeciego Maja, zdrada Targowicy, rzeź Pragi, tułaczka polskich żołnierzy, marsz Dąbrowskiego). Po koncercie Jankiela rozpoczęto tańce, które prowadził Podkomorzy z Zosią. Zachodziło słońce, wieczór był ciepły, chmury na niebie wróżyły pogodę. Szlachta bawiła się dalej, popijając i wznosząc toasty.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.