Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Dlaczego odczuwamy więcej empatii do zwierząt niż do ludzi?

W serwisach streamingowych i kinach dużą popularnością cieszą się filmy akcji, seriale oparte na wojnach gangów i seryjnych mordercach. Większość ludzi nie płacze oglądając „Dextera” czy „Narcos”. Przecież to tylko fikcja. „Marley i ja” to też fikcja, a prawdopodobieństwo, że uronili kilka łez, jest znacznie większe.

Dlaczego odczuwamy więcej empatii do zwierząt niż do ludzi?
Dlaczego bardziej przeżywamy medialne doniesienia o krzywdzie zwierząt niż ludzi? fot. 123 RF

Co drugi Polak posiada zwierzaka, a według szacunków Euromonitora, liczba zwierząt domowych w Polsce sięga aż 21 mln. Największą sympatią darzymy psy i koty, które coraz częściej traktowane są jak członkowie rodziny. Niektórzy ludzie czują silniejsze emocje związane ze śmiercią zwierząt niż ludzi? Dlaczego nie płaczą, kiedy w filmie umiera główny bohater, ale gdy ginie pies, nie są w stanie powstrzymać łez? Dlaczego rezygnują z jedzenia mięsa, bo przeszkadza im cierpienie zwierząt, ale nie przejmują się niewolniczą pracą szwaczek w Indiach lub dzieci w chińskich fabrykach swoich błyszczących smartfonów?

Badania dotyczące empatii

W 2014 roku w Arizonie pies rasy pitbull zaatakował czteroletniego chłopca. Obrażenia były na tyle duże, że chłopiec potrzebował poważnej operacji. Sąd skazał właściciela psa za ten czyn, nakazując uśpienie czworonoga. Po tym wydarzeniu mieszkańcy podzielili się na dwie grupy – tych, którzy wspierali chłopca, i tych, którzy domagali się odwołania wyroku dla psa. Grupa zwolenników chłopca liczyła 500 osób, a psa… ponad 40 tys.!

Według Hal Herzog, profesor psychologii z Western Carolina University, ludzie bardziej emocjonalnie reagują na medialne doniesienia o krzywdzie zwierząt niż ludzi. To sprawia, że gazety piszą więcej o krzywdzie tych pierwszych – aby zaspokoić potrzeby czytelników. Sęk w tym, że przez to reagują na takie doniesienia coraz bardziej emocjonalnie.

157239160_m
W Arizonie 40 tys. osób protestowało z powodu decyzji nakazującej uśpienie psa. Fot. 123RF/PICSEL

Wydarzenie z Arizony było inspiracją do zorganizowania badań, które zostały przeprowadzone na grupie 256 studentów na Northeastern University Boston i University of Colorado Boulder. Dwóch socjologów sprawdziło hipotezę, że „ludzie są bardziej zdenerwowani wiadomościami o znęcaniu się nad zwierzętami niż atakami skierowanymi przeciwko ludziom”. Arnold Arluke, autorytet w dziedzinie relacji między ludźmi i zwierzętami oraz profesor kryminologii, polecili studentom przeczytanie fałszywych wiadomości o fali przestępczości w Bostonie. 

Uczestnicy badania zostali podzieleni na cztery grupy. Wszyscy przeczytali informacje o brutalnym pobiciu kijem bejsbolowym, jednak w każdej grupie ofiara pobicia była inna:  dorosły człowiek, roczne niemowlę, pies lub szczeniak. Następnie studenci wypełniali ankietę, w której oceniali poziom swojej empatii do ofiary. Wyniki jednoznacznie pokazały, że szczeniak, pies i dziecko wywołują w nas podobne pokłady empatii, natomiast dorosły – znacznie mniejsze.

Prof. Levin podsumował badanie w następujący sposób: „Byliśmy zaskoczeni interakcją wieku i gatunku. Wydaje się, że wiek dominuje nad gatunkami, jeśli chodzi o powody wzbudzania empatii. Ponadto wydaje się, że dorośli ludzie są postrzegani jako zdolni do ochrony siebie, podczas gdy dorosłe psy są po prostu postrzegane jako większe szczenięta ”.

Wydaje się, że ludzie reagują na psy (czy uogólniając domowe zwierzaki) w taki sam sposób, jak na ludzkie dzieci. Tę hipotezę potwierdzają wcześniejsze badania Massachusetts General Hospital, podczas których kobiety były poddawane skanom rezonansu magnetycznego pracy mózgu, gdy oglądały zdjęcia swoich własnych dzieci, innych dzieci, własnego psa lub nieznanego psa. W badaniach stwierdzono, że mózgi matek reagowały w podobny sposób zarówno na psy, jak i dzieci. Naukowcy doszli do wniosku, że badane nie postrzegały swoich psów jako zwierząt, ale raczej jako „futrzane niemowlęta” lub członków rodziny. To wyraźnie potwierdza tezę, że jeśli chodzi o nasz mózg, psy i dzieci są traktowane podobnie. 

Innymi słowy, jesteśmy bardziej skłonni odczuwać empatię dla ofiary, jeśli uznamy ją za bezradną i niezdolną do samodzielnego dbania o siebie.

Czytaj dalej na następnej stronie

Zobacz najnowsze artykuły

Komentarze (2)

gremnik 3 tygodnie temu

ojej spoko, nie wiedziałem :)

Tomekjacykow 17.12.2020 08:11

To się nazywa bambinizm, to jest schorzenie psychiczne, przez które stawiamy życie i dobro zwierząt ponad życie i dobro ludzkie.