Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz szkołę

Wybierz dział

Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Cesarz (R. Kapuściński)

Cesarz (R. Kapuściński)

Geneza

reportaż R. Kapuścińskiego o upadku władzy Hajle Selasje w Etiopii. Autor odsłania ponure kulisy panowania dyktatora (który zmarł w 1975 r.). Opowieść wkłada w usta ludzi służących Hejle Selasje - służących, pokojowców itd. Reportaż ukazywał się pierwotnie na łamach tygodnika „Kultura” pt. „Trochę Etiopii”. Po raz pierwszy został wydany na przełomie lat 1978/79. O tym, czego naprawdę dotyczy Cesarz sam Kapuściński powiedział: „... to jest książka o reżimie Gierka i o tym, co w Polsce panowało... książka o mechanizmach władzy dyktatorskiej... o tym, jak udział we władzy demoralizuje, deprawuje i wykrzywia... To jest książka o ludziach dworu, o tym, jak dwór tworzy dyktaturę.”

Czas i miejsce akcji

Wydarzenia opisywane w reportażu rozgrywają się w Etiopii, a dotyczą panowania cesarza Hajle Selasje, który wstąpił na tron w 1930 r. i panował do 1936 r., a następnie objął tron na lata 1941 - 1974.

Charakterystyka bohaterów

Cesarz - Hajle Selasje, cesarz Etiopii, dyktator. Człowiek rozmiłowany w zbytku, bogactwie, splendorze oraz wszelkim ceremoniale, który doprowadził na swoim dworze do absurdu. Lubił faworyzować urzędników, których sam sobie starannie dobierał. Miał rozbudowaną siatkę donosicieli. Sprawował niepodzielną władzę, opartą na propagandzie, fałszu. Wobec rządów europejskich odgrywał rolę władcy dbającego o rozwój kraju i postęp. W rzeczywistości pod jego rządami Etiopia przeżywała głęboki kryzys gospodarczy, kraj pogrążył się w chaosie, korupcji, nędzy. Szacuje się, że w tym czasie zmarło z głodu ponad 200 tysięcy ludzi. Jednocześnie cesarz budował nowe pałace, odbywał drogie podróże zagraniczne i bez miary obdarowywał ziemią i pieniędzmi swoich faworytów. W 1974 r. został zdetronizowany.

Urzędnicy cesarskiego dworu - ludzie oddani cesarzowi, jednocześnie żyjący w ciągłym zagrożeniu, bo świadomi, że ich pozycja, a nawet życie zależą od jednej decyzji Hajle Selasje. Wiedzieli, że zajmują w kraju pozycję uprzywilejowaną, dlatego walczyli między sobą o to, by nie stracić stanowisk i przywilejów. Wobec cesarza bezkrytyczni, gotowi spełniać jego najabsurdalniejsze żądania. Często pełniący w pałacu funkcje groteskowe, jak wycieranie butów dygnitarzy z psiego moczu, bycie woreczkowym - dźwiganie worka z miedziakami, które cesarz miał zwyczaj rozrzucać ubogim. Brali udział w wielkim przedstawieniu, którego głównym aktorem był Hajle Selasje. Postawieni wyżej budowali własne fortuny, korzystając z tego, że znaleźli się u szczytu kariery. Niżsi rangą podporządkowali życie staraniom o wzniesienie się wyżej na szczeblach dworskiej hierarchii.

Buntownicy - ludzie „myślący”, głównie młodzi, wysłani przez cesarza na studia za granicę, którzy wracali do kraju z nowym spojrzeniem i świeżymi ideami. Także studenci, z przerażeniem obserwujący zacofanie, ciemnotę i nędzę panujące w Etiopii. Bardzo krytyczni wobec pałacu, który był dla nich symbolem warcholstwa, sobiepaństwa, dyktatorskiej władzy dziwaka, od którego zależy życie tysięcy ludzi. Gotowi walczyć za wyznawane idee.

Plan wydarzeń

1. Życie Hajle Selasje - porządek dnia.

2. Pierwsze oznaki niepokoju.

3. Bunt mieszkańców prowincji i studentów.

4. Zachodni dziennikarze ujawniają prawdę o Etiopii - opisy głodu i nędzy.

5. Drobne zmiany w państwie.

6. Upór cesarza.

7. Detronizacja Hajle Selasje.

8. Śmierć dyktatora.

Streszczenie

Tron

W pierwszej części reportażu o rządach etiopskiego cesarza Hajle Selasje Kapuściński opisuje dzień urzędowania monarchy. Opisuje, a właściwie zapisuje, relacje dworskich urzędników zatrudnionych w pałacu, na ten temat. Funkcje niektórych są absurdalne, jak na przykład tego, którego zadaniem było wycieranie butów dygnitarzy zmoczonych przez cesarskiego pieska o imieniu Lulu.

Cesarz był otoczony sztabem ludzi. Służba sypialni zajmowała się nim od momentu przebudzenia - ludzie ci mieli okazję obserwować proces starzenia się i niedołężnienia Hajle Selasje. Cesarz spał krótko i budził się, kiedy na dworze było jeszcze ciemno. Dzwonił, a służba zapalała w pałacu światła na znak, że rozpoczął się nowy dzień.

Każdy dzień władca rozpoczynał od słuchania donosów - nie lekceważył żadnego z nich. Słuchał donosicieli spacerując po pałacowych ogrodach. Cesarz nie potrafił pisać i „nie miał zwyczaju czytania”, dlatego słuchanie tego, co mówią inni było dla niego bardzo ważne, na podstawie donosów kształtował swój obraz rzeczywistości. Najpierw słuchał relacji szefa wywiadu pałacowego, potem ministra przemysłu i handlu, a później nadzorcy rządowej policji politycznej. Każdy z nich żył w ciągłym zagrożeniu i napięciu, bo każdy był wrogiem pozostałych i nie wiedział, czy powiedział to, co cesarz chciał usłyszeć i czy powiedział więcej, czy mniej niż pozostali, i czy to wreszcie dobrze czy źle. A życie tych donosicieli zależało tylko od cesarza.

Kolejne kwadranse cesarz spędzał sam rozmyślając o kolejnych decyzjach władzy. O 10.00 cesarz przybywał do starego pałacu, który był rodzajem biura. O jego zajęciach opowiada urzędnik ministerstwa pióra. Cesarz pojawiał się zazwyczaj jednym ze swoich 27 samochodów. To on sprowadził do Etiopii pierwsze samochody a także samolot. Przed pałacem tłum starał się wręczyć władcy swoje petycje - udawało się to nielicznym. Szczęśliwcy ci byli zwykle zadłużeni u kancelistów, którzy spisywali ich prośbę, bo naród etiopski to w przeważającej liczbie analfabeci. Na pałacowym dziedzińcu cesarza witali ludzie z jego otoczenia. Każdy miał nadzieję, że choć na chwilę właśnie na nim cesarz zatrzyma swój wzrok. Cesarz jako osoba niepiśmienna miał doskonałą pamięć wzrokową. Urzędnicy liczyli więc, że patrząc na nich cesarz zapisze ich w pamięci, potem ich sobie przypomni, spyta o ich nazwisko i tym sposobem otworzy się dla nich droga do nominacji i kariery dworskiej. Także i cesarz tą drogą uzyskał tron.

Autor ujawnia nazwisko swojego głównego informatora o życiu cesarza - Teferry Gebrewolda, naczelnika ministerstwa informacji. To on opowiedział mu o Hejle Selasje i skontaktował go z innymi urzędnikami aparatu władzy.

Kolejną relację z dworu składa lokaj trzech drzwi z sali audiencji, który otwierał drzwi przed cesarzem. Tam cesarz spędzał czas między 9.00 a 10.00 - była to godzina nominacji. Jedni byli podczas niej wywyższani, inni tracili stanowiska. Zadaniem lokaja było szybkie podsunięcie cesarzowi pod nogi poduszki, kiedy ten zasiadł już na tronie. Cesarz był niskiego wzrostu, więc, żeby jego stopy nie wisiały w powietrzu musiał mieć pod nimi odpowiednio dobraną poduszkę. W magazynie lokaj miał takich poduszek 52!

Cesarz nadawał nominacje, ale jako wybraniec Boga pozostawał poza wszelkimi stronnictwami i frakcjami. Zaś frakcji w pałacu było trzy: arystokraci, biurokraci i tzw. ludzie osobiści. Tę ostatnią powołał sam cesarz, aby na jego polecenie walczyła z arystokratami. Byli to ludzi pochodzący ze szlachetnych lecz zubożałych rodów, podźwignięci do pałacowego splendoru przez samego władcę i bezgranicznie mu oddani.

Cesarz decydował o każdej nominacji w państwie, on wybierał kierowników szkół, hoteli, ekonomów i najniższych rangą urzędników. Jedyną zasadą, którą cesarz się kierował przy wręczaniu nominacji, była zasada lojalności. Jeśli urzędnik sam przyznał się do błędu - pozostawał na stanowisku, jeśli cesarzowi doniósł o jego winie ktoś inny, urzędnik tracił posadę.

Inny urzędnik - woreczkowy skarbnika i spowiednika cesarza - opowiada jak w święta państwowe wyruszył w orszaku cesarza do najbiedniejszych dzielnic Addis Abeby, by tu władca mógł okazać swe miłosierdzie i szczodrobliwość rozrzucając wśród biedoty miedziaki (urzędnik niósł worek z monetami). Zwykle kończyło się to brutalną interwencją policji, bo chętnych na najdrobniejszą kwotę było zbyt wielu.

Kolejna w rozkładzie dnia była godzina kasy - cesarz decydował o każdym nawet najdrobniejszym wydatku. Ale jego finanse były ograniczone, więc kiedy opłacił zagranicznych inżynierów zatrudnionych przy budowie pałacu, nie wypłacił pensji Etiopczykom. A ci domagali się pieniędzy. Zresztą, jak mówi urzędnik, naród etiopski wciąż wykazywał pazerność i nieposkromioną chęć posiadania, wciąż proszono cesarza o buty, chleb, bydło, pieniądze na budowę drogi...

Cesarz bardzo lubił odwiedzać prowincję, a dla aparatu państwowego, również skarbu było to kłopotliwe, bo prowincję taką trzeba było najpierw przygotować, a to wymagało dużych nakładów finansowych. Dlatego cesarz nigdy nie zmieniał raz podjętej decyzji, gdzie pojedzie, bo mogłoby to narazić go na śmieszność. W każdej prowincji za to monarcha miał specjalnie dla siebie zbudowany pałac, zawsze gotowy na jego przyjęcie - co zarzucali mu burzyciele starego porządku. Ale przecież takie miejsca, jak twierdzi autor opowieści, były jak najbardziej potrzebne - wszak droga cesarza przez kraj mogła wypaść właśnie w takim miejscu. W dodatku władca zawsze kieruje się prawem nadrzędnych racji, ale tego nie pojmie prosty lud...

Pieniądz w kraju biednym to przepustka do innego lepszego świata. W Etiopii ludzie podziwiają ludzi bogatych, biegną ich oglądać. Cesarz zaś sprzyjał mnożeniu wielkich fortun ludzi z nim związanych, żądając w zamian absolutnej lojalności. Popierał korupcję i z upodobaniem obserwował walki między koteriami.

Kolejny rozmówca to urzędnik nazywany kukułką cesarza - ukłonami przypominał mu (jak zegar kukaniem kukułki) o upływie kolejnych godzin. Zwykle trudno było zakończyć godzinę kasy, bo żaden z urzędników nie chciał odejść z pustymi rękami. Następnie rozpoczynała się godzina ministrów, którzy kolejno zdawali cesarzowi relację ze swoich działań.

Urzędnik przedstawia cesarza jako wielkiego reformatora, który: zakazał obcinania rąk i nóg za drobne przewinienia, zakupił drukarnię i rozpoczął wydawanie pierwszej w kraju gazety, otworzył pierwszy bank, walczył z handlem niewolnikami, zniósł pracę przymusową, sprowadził pierwsze samochody. Jedynym nie najlepszym posunięciem cesarza było zdaniem urzędnika wysyłanie młodych ludzi na studia za granicę. Wracali oni pełni nowych, zgubnych dla kraju idei.

O 12.00 rozpoczynała się godzina wielkiego sądu - cesarz ubrany w czarną togę wydawał wyroki, co bardzo lubił. Stał na podwyższeniu, słuchał stron, a potem rozsądzał je, niczym król Salomon przed trzema tysiącami lat, od którego zresztą w linii prostej wywodził się Hajle Selasje.

Godzinę później cesarz udawał się do pałacu jubileuszowego na obiad.

Idzie, idzie...

W roku 1960 cesarz wybrał się z wizytą do Brazylii. W tym czasie jeden z jego zaufanych ludzi - minister przemysłu i handlu, a zarazem wytrawny donosiciel - Makonen - zaniepokoił się działalnością niejakiego Germame Neway’a, którego teczka w archiwum donosiciela zaczęła niebezpiecznie puchnąć. Człowiek ten pochodził z nobliwej etiopskiej rodziny, a dobrotliwy cesarz wysłał go na studia do Stanów Zjednoczonych. Wróciwszy stamtąd Germame zawiązał spisek przeciwko władcy, mający na celu usunięcie go z tronu. Na wieść o walkach, które miały miejsce na ulicach Addis Abeby i w pałacu, cesarz podjął decyzję o powrocie do kraju, ale nie spieszył się, aby przybyć, kiedy walki już ustaną.

Cesarz utrzymywał się w przekonaniu, że wierny mu lud potępia działania wywrotowców. Schwytanych skazano na śmierć, ciała poległych spiskowców wieszano na drzewach przed pałacem i bezczeszczono, a cesarzowi przejeżdżającemu przez miasto oddawano hołdy i dawano wyrazy uwielbienia.

Po przewrocie Hejle Selasje zrobił czystkę w pałacu. Na urzędy powołał całkowicie nowych ludzi, którzy stopniowo napływali do pałacu, zastępując stare kadry. Wywodzili się ze zubożałej arystokracji, mieszkającej w prowincjach, byli zupełnie nieznani w kręgach pałacowych, dlatego szybko stworzyli kolejną dworską koterię. Ich wielką zaletą było to, że nie znali przeszłości i nie uczestniczyli w żadnych spiskach. Rozmówca napomyka w tym miejscu o przeszłości samego cesarza, który słynął w Europie z tego, że odważnie przeciwstawił się Mussoliniemu, a w rzeczywistości wyjechał z kraju i spędził wojnę w Anglii. Co więcej, walczących z Włochami partyzantów stopniowo likwidował, aby stłumić swój kompleks wobec ludzi, którzy okazali się wartościowymi patriotami.

Wracając do sytuacji po roku 1960., jak twierdzi urzędnik nic już nie było takie jak dawniej. Wprawdzie cesarz starał się zapomnieć o przewrocie i nie poruszał tego tematu, ale ferment w kraju pozostał. Czuło się, że „coś wisi w powietrzu”. Lata 60. upływały na świecie pod znakiem ogólnego i wszechstronnego rozwoju. Etiopczycy, zwłaszcza młodzi, także pragnęli zmian. W życie weszło nowe pokolenie ludzi wykształconych za granicą, marzących o ojczyźnie, w której zlikwidowana byłaby bieda, analfabetyzm, która wyszłaby ze skrajnego zacofania i dołączyła do krajów rozwijających się. „Zuchwała zachcianka reformowania”, jak nazywa to rozmówca Kapuścińskiego, najwyraźniej ujawniła się w kręgach studentów. Konflikt między uczelnią i pałacem trwał kilkanaście lat i zakończył się krwawymi starciami. Brał w nim udział syn urzędnika, czym przysporzył rodzicom wielu kłopotów i zmartwień. Okazało się, że cesarska samowola i twarde rządy dyktatorskie muszą ulec zmianie. Naród nie chciał dłużej znosić skrajnej nędzy. I choć cesarz nadal grał dobrotliwego ojca poddanych, urządzał dla biedaków wystawne uczty, zachęcał do beztroskiej zabawy, coraz więcej w kraju było ludzi myślących, a tym, którzy widzieli „jak wszystko szarzeje, karleje, w błotku się tapla, w liszaj obłazi, ani do figlów było, ani do wesołości”. W 1968 w prowincji Godżam wybuchło powstanie chłopów przeciw władzy. Z braku środków finansowych cesarz obłożył poddanych nowymi podatkami (oczywiście za niego oficjalnie zrobił to któryś z ministrów). Tego już było za wiele. Wybuchł bunt.

W stolicy zaś protestowali studenci. W końcu grudnia 1969 r. w trakcie manifestacji zginął ich przywódca Tilahum Gizaw, jego pogrzeb stał się okazją do ujawnienia nastrojów niezadowolonych z władzy tłumów. Na ulice Addis Abeby wyjechały wozy pancerne, a Hajle Selasje zamknął na rok uczelnię.

Rozpad

Mimo zaszłych wydarzeń nikt w pałacu nie przeczuwał, że to naprawdę zbliża się koniec panowania cesarza. Tymczasem latem 1973 r. do pałacu przybył brytyjski dziennikarz Jonathan Dimbleby, który miał na swoim koncie kilka filmów gloryfikujących panowanie Hajle Selasje. Tym razem w swoim filmie ujawnił realia życia w pogrążonej w nędzy Etiopii, ukazał tysiące ludzi umierających z głodu, a tragiczne sceny przeplatał scenami z życia cesarza i dworu. Dziennikarz oszacował, że śmierć z głodu poniosło aż 200 tysięcy ludzi! W Europie wybuchł skandal, na dwór przybyli europejscy dziennikarze, do akcji wkroczyły organizacje humanitarne.

Początkowo cesarz zarządził, by dziennikarzy za wszelką cenę zatrzymać w stolicy i nie pozwolić im na podróże po kraju, z racji rzekomo grasujących w nim zbójców. Na konferencji prasowej minister informacji oświadczył, że głód w Etiopii jest sprawą naturalną, od tysięcy lat powodują go klęski suszy i nieurodzaju. Cesarz zaś nie miał w zwyczaju w czasie podróży po kraju zatrzymywać się w prowincjach dotkniętych głodem. Urządnicy pałacowi też nie odwiedzali prowincji, w obawie o utratę stanowisk.

Ale na ulice wyszli studenci i to oni zebrali dla dziennikarzy materiały o sytuacji w miejscach dotkniętych głodem. Dostarczyli zdjęć i informacji. I już nie można było dłużej udawać, że głód w Etiopii nie jest problemem.

Cały pałac grzmiał natomiast oburzeniem na nielojalność europejskich rządów, które do tej pory chętnie przyjmowały cesarza, a teraz pozwoliły dziennikarzowi opublikować tak haniebne informacje. Do Etiopii natomiast zaczęły docierać transporty z żywnością dla mieszkańców rejonów dotkniętych głodem. Niestety okazało się, że żywność ginie po drodze - przejmują ją notable, którzy potem spekulują, a ludność nadal głoduje. Organizacje udzielające pomocy znowu zaczęły bić na alarm i nagłaśniać tę sprawę.

A w stolicy manifestowali studenci. To oni sprecyzowali sytuację w Etiopii: kraju tonącym w korupcji, gdzie panują zacofanie, ciemnota, analfabetyzm, i barbarzyństwo. I oni rozpoczęli walkę o poprawę sytuacji w kraju.

Tymczasem Hejle Selasje udał się z wizytą do Erytrei. Wręczył tam nominacje urzędnikom odpowiedzialnym za spekulacje żywnością, która miała dotrzeć do głodujących. Tymczasem propaganda głosiła, że żywność nie dociera do głodujących z powodu nieudolności działaczy humanitarnych. Ludność już jednak nie bardzo wierzyła w te informacje.

1974 r. był ostatnim rokiem panowania cesarza. Zbuntowało się przeciw niemu wojsko, narastała fala strajków. W tej sytuacji cesarz złagodził nieco kurs - odwołał najbardziej znienawidzonych urzędników, a na stanowisko premiera powołał Endelkaczewa - człowieka o opinii liberała. W tym czasie pogorszyło się zdrowie władcy.

W pałacu narastało przygnębienie, liczono się z najgorszym - utratą władzy przez Hajle Selasje. Urządzono jeszcze 82. urodziny cesarza (choć studenci twierdzili, że ma on 92 lata, ale zafałszował swój wiek). W czasie cesarskiego przemówienia nikt nie miał wątpliwości, że cesarz i jego czasy odchodzą w przeszłość.

W początkach sierpnia w pałacu zapanował wielki chaos, część urzędników została aresztowana przez żołnierzy, ale z kraju napływały nowe rzesze notabli liczących na cesarską opiekę. Mnożyły się rabunki. Ostatnie dni Hajle Selasje spędził w pałacu w towarzystwie wyłącznie jednego lokaja. Wstawał wcześnie, dużo czasu spędzał w pałacowej kaplicy. Żołnierzom, którzy poszukiwali w pałacu dolarów, uparcie mówił, że nic nie posiada i spokojnie patrzył, jak wydobywają pokłady banknotów spod dywanów, z książek. Wypierał się też, jakoby na kontach w Anglii i Szwajcarii miał zgromadzone pokaźne fundusze, mimo że takich informacji udzieliły ambasady tych krajów.

Ostatnie miesiące Hajle Selasje spędził w starym pałacu, w otoczeniu żołnierzy. Do końca wierzył, że jest nadal cesarzem Etiopii, choć został oficjalnie zdetronizowany, a nawet oświadczył, że jeśli rewolucja jest dobra dla ludu, on wierzy w rewolucję. Zmarł 28 sierpnia 1975 r. W prasie podano, że przyczyną śmierci była niewydolność krążenia.

Podsumowanie

Reportaż Ryszarda Kapuścińskiego przyniósł autorowi międzynarodową karierę (wyd. 1978). Utwór to przykład literatury faktu, składa się z serii monologów dawnych dworzan etiopskiego cesarza - Hajle Sellasje. Po przewrocie przeprowadzonym przez wojskową juntę (pod dowództwem Mengistu Hajle-Mariama) są zmuszeni ukrywać się, a autor dociera do nich przez zaufanego człowieka (Tefferra Gebrewold), pełniącego przed laty na dworze ważną funkcję. Jego historia jest znacząca: dzięki Ryszardowi Kapuścińskiemu i innym zagranicznym korespondentom został awansowany, ale zagrożenie życia, w jakim się znalazł, gdy jeden z dziennikarzy zarzucił mu brak umiejętności organizacyjnych, uświadamiają mechanizm działania dyktatury. Kapuściński zrekonstruował go, przedstawiwszy sposób myślenia służących i urzędników różnego szczebla, czyli ludzi tworzących cesarski dwór. Chociaż w tytule znalazł się cesarz, uosabiający dyktatorską metodę sprawowania władzy, to narrator nie koncentruje się na jego osobie. W gruncie rzeczy Hajle Sellasje - jego pochodzenie, droga do kariery politycznej i międzynarodowego uznania są tylko przyczynkiem do analizy zasad działania dyktatury.

Urzędnicy charakteryzują dawnego władcę z atencją, pełną świadomością, że jego istnienie zapewniało im godziwe utrzymanie i bezpieczeństwo. Widzimy go, w przeważającej części relacji, w sytuacjach oficjalnych, natomiast prawda o człowieku skrywana jest pod powierzchnią dworskich konwenansów. Jedynie w analizie schyłku panowania władcy pojawia się refleksja o starości i bezradności człowieka wobec zmęczenia (fragm. wypowiedzi o cesarzu mobilizującym siły, aby kroki zachowały dawną sprężystość).

Monarchia etiopska opierała się na micie nieomylności cesarza, urastającego w oczach swoich poddanych do rangi istoty boskiej. Stworzony w ten sposób kult jednostki zapewniał otoczeniu cesarza całkowitą bezkarność. Instytucje państwa mające zapewniać obywatelom godziwy byt, poczucie bezpieczeństwa i perspektywy rozwoju spełniały rolę swoistej fasady władzy, bo realne decyzje podejmował sam cesarz. Żądał on od swoich ministrów, aby zawsze przebywali blisko dworu, a od ilości audiencji (tzw. dojść) zależały ich wpływy. W czasie tzw. godzin: nominacji, kasy, ministrów i sądy najwyższego (sprawiedliwości) władca podejmował decyzje, zaraz wchodzące w życie.

Co charakterystyczne Hajle Sellasje sprawował rządzy oparte głownie na ustnie wydawanych dyspozycjach, nigdy nie podpisywał się na dokumentach, aby w razie negatywnych konsekwencji decyzji, nie brać za nie odpowiedzialności. Poza tym cesarz umiejętnie potrafił rozgrywać swe polityczne interesy, często manipulując poszczególnymi dworskimi frakcjami czy koteriami. Zachowując ich wpływy w równowadze, umacniał swe panowanie. Oparte było ono na rozbudowanym aparacie szpiegowskim, inwigilacji i donosicielstwie. W jednej z wypowiedzi T. K-B. stwierdził, że pałac także za czasów panowania poprzedników Hajle Sellasje był miejscem specyficznym. Cesarz musiał więc wykazać się skrytością i dyskrecją, dzięki którym mając 24 lata (1930 r.) został następcą tronu: „Znał pałac, wiedział że każda ściana ma uszy, że spoza kotar wyłaniają się uważnie obserwujące go spojrzenia. Więc musiał być przebiegły i chytry”. Utrzymał ten sposób sprawowania władzy, a najlepszymi, najbardziej oddanymi ludźmi cesarza byli ludzie spoza dwóch zasadniczych frakcji (arystokratów, biurokratów) istniejących na dworze w czasach wewnętrznego pokoju. Stworzyli oni trzecią grupę, tzw. ludzi osobistych. Byli często sprowadzani na dwóch wprost z zapadłej prowincji, nizin społecznych, więc awans ten przyjmowali z wielką wdzięcznością, a służbę dworską pełnili z gorliwością neofitów: „z nieopisaną wprost żarliwością i nawet namiętnością służyli cesarzowi, wiedząc, że przebywają tu i sprawują niejednokrotnie najwyższe godności w państwie tylko i wyłącznie z woli dostojnego pana”.

Cesarz, widząc ich oddanie, powierzał im ministerstwa newralgiczne dla państwa: pióra (propagandy) i cesarskiej policji politycznej. Oprócz zwykłej zasady hierarchiczności, relacje pomiędzy władcą „ludźmi osobistymi” opierały się na zasadzie lojalności. Mieli oni wielką swobodę działań, graniczącą niemal z bezkarnością (np. ministerstwo pióra Walde Giyorigis - korupcja), ale gdy nadużyli cesarskiej lojalności tracili wpływy, stanowiska i musieli iść na polityczną banicję (np. książę Imru - reformator). Przewidujący cesarz nie wyznaczał na eksponowane stanowiska ludzi zbyt ambitnych, zdolnych i samodzielnych, bo ci mogliby zagrozić bytowi monarchii, a wolał „imponująco i dobrotliwie kontrastować” z miernotami. To pozwalało ludowi trwać w przekonaniu, że władca jest postacią wybitną (słońcem), a inni jedynie marnym jego cieniem. Z kultem otaczającym cesarza związana była też swoista rytualizacja dworskich zachowań, nadająca rytmowi pałacowego życia cechę przewidywalności. Dzięki niej władza nie czuła się niczym zaskoczona bądź też postawiona w niezręcznej sytuacji. Jeden z rozmówców R. Kapuścińskiego przywołał przykład niespodziewanych, choć w rzeczywistości inscenizowanych wizyt cesarskich w różnych częściach kraju.

Istniał również argument odwołujący się do tradycji i autorytetu: cesarz - zgodnie z prawem konstytucyjnym - był potomkiem w linii prostej biblijnego króla Salomona i podobnie jak on, w zgodzie z procedurą sprzed 3 tysięcy lat - sędzią wydającym nieodwołalne wyroki.

Inną cechą etiopskiej monarchii opisaną przez dawnych jej urzędników była rozbudowana biurokracja. Co prawda decyzje finansowe, nawet najbardziej błahe podejmował cesarz, ale przeciętny obywatel - w razie potrzeby - stykał się z przedstawicielami władzy niższego szczebla. Rozrost aparatu urzędniczego służył przede wszystkim rozmyciu odpowiedzialności, bo kompetencje stawały się nieczytelne. W chwili, gdy zaczęły się chwiać fundamenty monarchii, co zaczęło się już w latach 60. i 70. (pojawiły się pierwsze spiski antymonarsze) najbardziej przerażeni byli urzędnicy: (...) nas, starych urzędników pałacowych, ogarniała drżączka zabiurkowa. Każdy siedział za biurkiem i drżał o swój los, gotowy uczynić wszystko, byle nie usunęli mu tego mebla spod łokci”. Co charakterystyczne po ustąpieniu lęku przed rewolucją, pojawił się strach przed czystką, utratą łaski cesarza. Odejście ze stanowiska równoznaczne jest z nicością: (...) wszystko znika, przestajesz istnieć”. W tym kontekście ciekawe i ironiczne są uwagi Z. T. - urzędnika protokołu w Sali Audiencji. Zauważył on, że nominacje powodują fizyczne zmiany w człowieku: jego sylwetka staje się masywna, nabiera powagi, ruchy stają się wolniejsze, a twarz tracąc dawną żywość - tężeje, sztywnieje, a wzrok nie nawiązuje kontaktu z rozmówcą. Ewoluuje także sposób wysławiania się: z jasnego i zwięzłego zmienia się w nieczytelny, bełkotliwy i wieloznaczny. Potencjalna degradacja urzędnika cofa te fizyczne i psychiczne zmiany, a „zbrukany wraca do normy”.

Ciekawą kwestią podjętą w analizie mechanizmów dyktatury Hajle Sellasje jest rola propagandy. Oczywiście nie istniało żadne medium o charakterze niezależnym, bo od pałacowej polityki uzależnione były wszystkie dziedziny życia. Cesarz zezwalał na istnienie prasy, wydawanej zaledwie w dwudziestopięciotysięcznym nakładzie - lojalnej wobec władzy. Prasa zajmowała się kreowaniem, a nie opisywaniem i komentowaniem rzeczywistości. W chwilach kryzysów politycznych umiejętnie sterowała nastrojami społecznymi, kierując potencjalną złość czy nienawiść narodu wobec przeciwników cesarza. Hajle Sellasje celowo ograniczał dostęp do prawdziwej informacji, bo nawyk czytania prowadzi do intelektualnej samodzielności, a to dla każdego dyktatora największe zagrożenie. Uzależniona od dworu publicystyka zajmowała się swoistą propagandą sukcesu, co miało odpowiadać zapotrzebowaniu społecznemu, ale także uspokajać opinię międzynarodową. Sposób działania ministerstwa informacji widoczny stał się w czasie klęski głodu. Śmierć zdziesiątkowała wtedy ludność Etiopii, ale na pytanie zadane w czasie konferencji prasowej przez zagranicznego dziennikarza o problem głodu, minister odpowiedział, że nic na ten temat nie wie. Następnie zaś zabrał uczestników konferencji na wycieczkę po Addis Abebie, aby „pokazywać rozwój”, czyli nowo powstałe fabryki. W tym czasie na prowincji kraju umierały tysiące ludzi, ale ten fakt nie mógł przedostać się do oficjalnej prasy i zagranicznych gości. Mechanizm opisany w reportażu można odczytać jako aluzję do rzeczywistości władzy totalitarnej, a także bezpośrednie odwołanie do zjawiska znanego z późnego peerelu - czasów gierkowskich, określanego właśnie mianem „propagandy sukcesu”. Podobnie jak w rzeczywistości afrykańskiej, poprzedzała ona bezpośrednio upadek systemu politycznego, co zapowiadał społeczny bunt.

Mechanizmy zmian zapoczątkowanych w latach 60., a zakończonych zamachem stanu w 1974 r. dawni urzędnicy cesarscy ujęli jako powolny, ale narastający proces. U jego źródeł dostrzegli ambicję władzy wysyłającej na zagraniczne studia młodzież. Poznanie świata i otwarcie intelektualnych horyzontów pozwoliło młodzieży dostrzec zacofanie ekonomiczne i polityczne własnego państwa. Nie dziwi wiec fakt, że uniwersytety stały się kolebką buntu, udowadniając, że wolność zawsze rozpoczyna się od swobody myślenia. Rozprzestrzenianie się idei reformy państwa zbiegło się w czasie z olbrzymimi problemami ekonomicznymi, wspominaną już wcześniej klęską głodu, na efekty długo nie trzeba było czekać. O ile pierwszy - stosunkowo łatwo stłumiony bunt (tzw. przewrót grudniowy) krwawo spacyfikowano rękami wojska, wykorzystując jego niechęć wobec gwardii cesarskiej, o tyle prawdziwą zapowiedź zmian przyniosło chłopskie powstanie w prowincji Godżam (1968 r.). Sześć lat później społeczne niezadowolenie rozprzestrzeniło się nawet na armię - fundament cesarskiej władzy. Bunt III Dywizji z Ogadeny, a następnie IV Dywizji, gdzie zawiązał się tajny spisek oficerów, zapowiadały demontaż systemu politycznego. Paradoksalnie cesarz, choć wyznaczył już na swego następcę młodocianego wnuka, studenta Oxfordu, nie myślał wcale o odejściu, sądząc, że państwo pozbawione monarchii zginie. Spiskowcy wykorzystali tę determinację starego władcy i długi czas podejmując działania wywrotowe twierdzili, że czynią to w imieniu cesarza. Strategii swej Hajle Sellasje nie zmieniał aż do końca przewrotu, mimo usilnych nalegań dworskiego „stronnictwa kratowych”, dążących do rozwiązania siłowego. Młodzi oficerowie z Dergu i sędziwy cesarz prowadzili swoistą grę: Sellasje pozorował swoje istnienie oraz rządzy, a spiskowcy powoli eliminowali dawny aparat władzy, zachowując jego symbol - cesarza. Ostatnim aktem rewolucji stała się kompromitacja „króla królów”, czyli udowodnienia, że Hajle Sellasje nie tylko przymykał oczy na korupcję swych urzędników, ale sam okradał państwo, umieszczając wielkie sumy pieniędzy na prywatnych kontach w Szwajcarii (100 mln dolarów). W sierpniu 1974 r. Derg ogłosił dekret o nacjonalizacji cesarskiego majątku w Etiopii. We wrześniu ostatni cesarz Etiopii został zdetronizowany. Upadek monarchii zapoczątkował długi czas chaosu i bezprawia, zjawisk charakterystycznych dla każdej rewolucji.

Zobacz podobne opracowania

Czesław Miłosz
  • Liceum
  • Język polski
  • Literatura współczesna
Czesław Miłosz
  • Liceum
  • Język polski
  • Literatura współczesna
Miron Białoszewski
  • Liceum
  • Język polski
  • Literatura współczesna
Tadeusz Różewicz
  • Liceum
  • Język polski
  • Literatura współczesna
Tadeusz Różewicz
  • Liceum
  • Język polski
  • Literatura współczesna

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.