Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz dział

Antygona (Sofokles)

Streszczenie

Prologos

Antygona wyznaje swej siostrze, Ismenie, zamiar pogrzebania zwłok brata Polinika. W bratobójczej walce polegli obaj bracia: Polinik i Eteokles, ale obecny władca Teb, Kreon, wydał rozkaz, aby nikt nie ważył się grzebać tego, którego uznał za zdrajcę. Antygona namawia siostrę, aby wraz z nią spełniła święty obowiązek. Ismena przypomina nieszczęścia, które dotknęły ich rodzinę: ojciec, Edyp, poślubił własną matkę, później sam wyłupił sobie oczy, a jeszcze później dwaj bracia wystąpili przeciwko sobie. Ismena nie chce sprzeciwiać się woli władcy. Antygona postanawia pomimo wszystko „dochować wiary zmarłym”.

Parodos

Chór opowiada o krwawej bratobójczej walce.

Epeisodion I

Kreon oznajmia swą wolę Tebańczykom: Eteoklesa, który stanął w obronie miasta, należy „w grobie pochować i uczcić ofiarą”, a Polinika, który „ziemię ojczystą / Naszedł z wygnania”, należy pozostawić w polu na pastwę psów i ptaków. Ten, kto ośmieli się zlekceważyć zakaz, skazany zostanie na śmierć.

Nagle strażnik pilnujący zwłok Polinika donosi, że ciało ktoś pochował. Strażnicy nie zauważyli, kiedy to się stało. Przodownik Chóru poddaje myśl, że to bogowie zatroszczyli się o zmarłego. Kreon zdecydowanie odrzuca tę myśl. Podejrzewa, że to spiskujący od dawna przeciw niemu mieszkańcy miasta przekupili strażników. Kreon grozi, że jeżeli natychmiast sprawca nie zostanie doprowadzony przed jego oblicze, ukarani zostaną strażnicy.

Stasimon I

Chór opiewa potęgę człowieka, który ujarzmił siły przyrody, „Wynalazł mowę i myśli dał skrzydła”. Człowiek jest potęgą, ale sam ulega silnym namiętnościom, które mogą popchnąć go ku zbrodni lub cnocie. Przodownik Chóru spostrzega, że strażnik prowadzi złapaną na gorącym uczynku Antygonę.

Epeisodion II

Strażnik opowiada, jak pojmał Antygonę grzebiącą ciało brata. Kreon wypytuje dziewczynę, czy wiedziała o jego zakazie. Antygona śmiało przyznaje, że z pełną świadomością grożącej jej kary zdecydowała się spełnić święty obowiązek. Antygona nie boi się śmierci, bo wie, że i tak kiedyś ona nastąpi. Kreon zarzuca jej pychę i butę. Mówi, że oddanie czci i obrońcy, i najeźdźcy są złe. Antygona odpowiada, że wśród zmarłych panują inne prawa i trudno nienawiść przenosić na zmarłych: „Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić”, mówi. Przyprowadzona Ismena próbuje wziąć na siebie część winy, ale Antygona nie pozwala jej na to. Mówi, że: „Słowami świadczyć miłość - to nie miłość”. Zarzuca siostrze, że „szukała rady w słowach, gdy trzeba było szukać jej w czynie”. Kreon każe już uważać Antygonę za zmarłą i nie wzruszają go uwagi, że zabija narzeczoną syna, Hajmona. W głębi duszy Kreon ma nadzieję, że gdy widmo śmierci zajrzy oskarżonej w oczy, przerazi się i poprosi go o wybaczenie.

Stasimon II

Chór śpiewa „Szczęśliwy, kogo w życiu klęski nie dosięgły!”. Takich jest jednak bardzo mało. Ród Labdakidów (potomków Labdakosa, ojca Lajosa i dziada Edypa) szczególnie ucierpiał od losu, a spotykające go klęski zdają się nie mieć końca.

Epejsodion III

Hajmon ostrzega ojca, że ludzie w mieście szemrzą przeciwko niemu i popierają postępowanie Antygony. Zarzuca ojcu, że nikogo nie chce słuchać. Kreon, oburzony zuchwałością syna, oświadcza, iż nie będzie słuchał rad „młokosa”. Aby go ukarać, chce na oczach Hajmona zabić dziewczynę. Rozgniewany młodzieniec jednak odchodzi. Kreon wyjawia Przodownikowi Chóru, że zamuruje Antygonę żywcem, pozostawiając jej odrobinę pokarmu, aby jej śmierć nie była drastyczna. Tym sposobem Kreon chce zabezpieczyć się przed ściągnięciem na miasto klątwy bogów.

Stasimon III

Chór śpiewa o sile miłości, która „przewodzi światu”.

Epejsodion IV

Antygona żali się na swój los: nie zdążyła nacieszyć się światem, a już musi umierać. Wspomina przekleństwo ciążące nad jej rodem, porównuje się z cierpiącą po stracie dzieci Niobe. Buntuje się przeciwko swemu przeznaczeniu, ale zaznacza, że jeśli jest ono zrządzeniem bogów, postara się „znieść w ciszy cierpienie”. Jeśli natomiast błądzą ludzie Kreona, niech „sięgnie ich w winie / Kaźń równa z bogów ramienia!”.

Stasimon IV

Chór wspomina inne postacie (Danae, Likurg), które cierpiały w zamknięciu.

Epejsodion V

Do Kreona przychodzi wróżbita Tejrezjasz. Przynosi straszne nowiny: bogowie poczuli się obrażeni znieważeniem ciała Polinika i nie chcą przyjmować ofiar. Jedynym rozwiązaniem jest uwolnienie Antygony i godne pochowanie jej brata. Opierającemu się Kreonowi Tejrezjasz przepowiada, że własne dziecko odda „w zamianę za trupy”, na jego dom spadną nieszczęścia, a „wszelkie miasto przeciw tobie stanie”. Po odejściu wróżbity Przodownik Chóru przypomina Kreonowi, że nigdy jeszcze Tejrezjasz się nie mylił. Strwożony władca postanawia w końcu uwolnić dziewczynę i pogrzebać Polinika.

Stasimon V

Chór śpiewa hymn do Dionizosa, opiekuna Teb.

Eksodos

Posłaniec przynosi Przodownikowi Chóru przerażające wieści: Antygona powiesiła się w swym grobowcu, Hajmon także popełnił samobójstwo. Wprawdzie Kreon pogrzebał zwłoki Polinika, ale śmierć syna napełniła go rozpaczą. Rozmowę tę usłyszała żona Kreona, Eurydyka. Złamana bólem, również popełniła samobójstwo, a konając, rzucała jeszcze przekleństwa na głowę dzieciobójcy. Gdy wieść o tym dotarła do Kreona, który nadszedł z ciałem Hajmona, ogarnęła go rozpacz. Kreon zrozumiał własną winę. Bolał, że przez jego upór zmarło tyle osób, w tym jego najbliżsi. Pragnął umrzeć, ale Przodownik Chóru przypomniał mu, że to bogowie zdecydują o jego dalszych losach, gdyż żaden człowiek nie ujdzie swemu przeznaczeniu.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.