Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz szkołę

Wybierz dział

Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Ikar (J. Iwaszkiewicz)

Streszczenie

Istnieje obraz Pietera Bruegla zwanego Starszym, zatytułowany Ikar (w oryginale Pejzaż z wypadkiem Ikara). Przedstawia on chłopa orzącego ziemię, pastucha pasącego stado oraz wędkarza wyciągającego z morza wędki. W oddali widać spokojne miasto, a na morzu statek z rozwiniętymi żaglami. Trzeba się dobrze przyjrzeć obrazowi, żeby w samym rogu dostrzec dwie wystające z wody nogi i kilka piór unoszących się nad powierzchnią morza. Śmierci Ikara - śmiałka, który przyprawiwszy sobie skrzydła, wzleciał ku słońcu, nie dostrzegł nikt. Zauważył ją tylko poeta lub malarz i przekazał potomności.

Obraz ten kojarzy się narratorowi ze zdarzeniami, których był świadkiem w czerwcu 1942 lub 1943 r. Był piękny letni wieczór, ulice Warszawy pokrywał tłum cywilów spieszących do domu przed godziną policyjną. Nie było widać mundurów i miasto wyglądało na wolne od okupanta. Narrator stał na przystanku tramwajowym na rogu ulicy Trębackiej i Krakowskiego Przedmieścia i już dość długo czekał na mniej zapełniony pasażerami wóz. Gdy wreszcie taki nadjechał, zrezygnował z jazdy, zauroczony ruchem i gwarem, jaki wokół niego panował: samochody ze zgrzytem skręcały pod kościołem Karmelitów, głośno wykrzykiwali chłopcy sprzedający gazety, przed sklepem kręcili się uliczni sprzedawcy papierosów i ciastek, ćwierkały wróble.

W pewnym momencie narrator dostrzegł młodego chłopca, który, trzymając w ręku książkę, wynurzył się zza czerwonego tramwaju. Zatopiony w lekturze przystanął na wysepce, nie zwracając uwagi na otoczenie. Nie wiadomo, jaka to była książka. Budziła jednak w piętnastoletnim lub szesnastoletnim chłopcu ogromne zainteresowanie. Nagle, nie podnosząc głowy, ruszył on z wysepki na jezdnię, wprost pod koła samochodu, który ze zgrzytem hamulców skręcił gwałtownie, by uniknąć przejechania chłopca. Młodzieniec próbował ominąć pojazd, ale jego drzwi otwarły się i na asfalt wyskoczyli dwaj mężczyźni w mundurach gestapo. Jeden z nich krzyczał, a drugi szyderczym gestem zaprosił „Michasia” do środka. Chłopak wzbraniał się, kręcił przecząco głową, pokazywał na książkę. Żandarm zażądał od niego kenkarty (okupacyjny dowód osobisty) i gwałtownie popchnął go do środka. Trzasnęły drzwi i karetka odjechała szybko w kierunku alei Szucha.

Narrator rozejrzał się dookoła i ze zdumieniem dostrzegł, że nikt nie zauważył tego zdarzenia. Stojące obok niego kobiety dalej spierały się o numer tramwaju, dwaj mężczyźni zapalali papierosy za słupkiem tramwajowym, handlarka cytryn zachwalała swój towar, inni młodzi chłopcy biegli przez ulicę w kierunku odjeżdżających tramwajów. Tylko on widział, że „Ikar utonął”. Jeszcze długo stał w miejscu, rozmyślając o „Michasiu”, bo takie imię nadał nieznajomemu chłopcu. Miał nadzieję, że on powróci. W wyobraźni widział jego rodzinny dom i najbliższych, oczekujących na jego powrót. Nie mógł pogodzić się z myślą, że rodzice nigdy nie dowiedzą się, jak zginął ich syn. Poruszyło go do głębi bezmyślne okrucieństwo tego porwania. Uświadomił sobie też, że ci, którzy ginęli w walce, mogli czuć pociechę w tym, że ich śmierć ma sens, bo wiedzieli, za co giną. Wielu jednak było takich jak „jego Ikar”, ich śmierć tonęła w morzu zapomnienia.

Nadszedł wieczór i miasto powoli pogrążało się w niespokojnym, niezdrowym śnie. Narrator ruszył w kierunku domu, a w jego myślach wciąż pojawiał się obraz „Michasia” kręcącego głową, jakby próbował nieporadnie się usprawiedliwić.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.