Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz szkołę

Wybierz dział

Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Ferdydurke (fragment Szkoła) (W. Gombrowicz)

Ferdydurke (fragment Szkoła) (W. Gombrowicz)

Czas akcji

Z treści utworu można się domyślać, że akcja rozgrywa się przed II wojną światową - wskazują na to słowa: katedra (biurko nauczycielskie), pulpit (blat ławki), pugilares (portmonetka).

Miejsce akcji

Niewiele można powiedzieć o miejscu akcji - jest to szkoła, ale jak wygląda budynek i klasy szkolne - nie wiadomo. Nic także nie można powiedzieć o mieście, w którym zaszła opisana sytuacja.

Bohaterowie

Narrator - jest obecny na lekcji, ale obcy w klasie, czuje zamęt, nie rozumie, co się wokół dzieje. Cała dyskusja wydaje mu się bezsensowna, a zachowanie uczniów i nauczyciela odbiera jako absurdalne.

Bladaczka - nauczyciel języka polskiego, Bladaczka to przezwisko nadane mu przez uczniów z powodu „niezdrowej i ziemistej” cery. Prowadzi lekcję w sposób przeczący wszelkim regułom nauczania. Dyktuje uczniom wiadomości, które mają zapamiętać i z którymi mają się bezkrytycznie zgodzić. Nie znosi sprzeciwu, który traktuje jak osobistą zniewagę. Traktuje uczniów jak grupę bezmyślnych istot, które nie myślą i nie rozumieją. Trzeba ich zmusić do „wykucia” na pamięć wszystkich wiadomości. Bladaczka został ukazany jako karykatura nauczyciela.

Miętalski (Miętus), Bobkowski - uczniowie, chętnie zwolniliby się z lekcji polskiego.

Gałkiewicz - uczeń, opozycjonista Bladaczki, ma odwagę wyrazić własne zdanie na temat poezji Słowackiego, która go nie porusza. W związku z tym niepokorny uczeń nie chce przyjąć do wiadomości, że „Słowacki wielkim poetą był”. Mało tego, uważa, że poezja Słowackiego: „Nikogo nie przewierca. Nikogo to nic nie obchodzi, wszystkich nudzi. Nikt nie może przeczytać więcej niż dwie lub trzy strofy”.

Pylaszczkiewicz (Syfon) - wzorowy uczeń, hołdujący zasadom „samodoskonalenia i samokształcenia”, podlizuje się profesorowi, bezkrytycznie zgadza się z każdym jego słowem, wyrzeka się myślenia, krytycyzmu, indywidualizmu. Nie ma własnego zdania. Recytuje fragmenty poezji Słowackiego i pod wpływem tej recytacji okazuje się, że twórczość romantycznego poety ma rzeczywiście wysoką wartość artystyczną.

Świat przedstawiony w tym fragmencie, choć złożony z elementów znanych (szkoła, nauczyciel, temat lekcji: poezja Słowackiego), ma cechy groteski. Autor stosuje deformację, wyolbrzymienie, przejaskrawienie.

Narracja

Jest prowadzona w trzeciej osobie, choć narratorem jest jeden z chłopców obecnych w klasie. Ujawnia się jednak dopiero w ostatnim zdaniu fragmentu: „Zrozumiałem, że muszę uciekać”. Wcześniej relacjonuje wydarzenia, pozostawiając je bez komentarza. Rozmowę nauczyciela z Gałkiewiczem przytacza, dosłownie cytując wypowiedzi postaci (mowa niezależna), przez co ten fragment nabiera cech dramatu.

Gatunek

Omawiany fragment jest opowiadaniem o cechach groteski. Utwór jest silnie udramatyzowany, to znaczy dialog zdecydowanie przeważa nad partiami opisowymi. Rozmowa Gałkiewicza i Bladaczki mogłaby zostać z łatwością przeniesiona na scenę - postacie mają przydzielone konkretne kwestie.

Plan wydarzeń (fragment)

1. Początek lekcji języka polskiego.

2. Wykład profesora Bladaczki na temat wielkości poezji Słowackiego.

3. Bunt Gałkiewicza.

4. Recytacja Syfona i jej nieoczekiwane efekty.

5. Ucieczka narratora z klasy.

Streszczenie (fragment)

W klasie panował ogromny hałas, uczniowie siadali w swoich ławkach, krzycząc przeraźliwie. Nie zamilkli również wtedy, gdy za katedrą stanął nauczyciel. Wykonał on kilka gestów, strzepnął pył z kamizelki, obrócił zarękawki (wykonane z materiału osłony na rękawy koszuli lub marynarki, ściągnięte nad dłonią i za łokciem gumkami), zacisnął usta, ale klasa nie zareagowała. Jedynie Syfon przygotowywał książki i zeszyty. Ponieważ uczniowie nadal wrzeszczeli, nauczyciel chwycił dziennik i uderzył nim w katedrę, żądając ciszy. Chaos nie został jednak opanowany; przez następne kilka minut uczniowie chcieli zwolnić się, by pójść do ubikacji, inni pokazywali zaświadczenia, że z powodu licznych chorób nie mogli przygotować się do lekcji. Profesor Bladaczka odmówił ich przyjęcia, zgryźliwie odpowiadając, że jego nikt nie zwolni, on tu musi siedzieć. Gdy hałas nie ustępował, zaczął błagalnie jęczeć, że lekcja musi się odbyć, bo co by było, gdyby przyłapał ich dyrektor lub obecny w szkole wizytator.

Potem podał uczniom temat zajęć, na których należało wyjaśnić, dlaczego Słowacki wzbudza miłość i zachwyt. Zadecydował, że wyrecytuje swą lekcję, a potem uczynią to samo uczniowie. Następnie monotonnym głosem zaczął mówić o utworach Słowackiego: W Szwajcarii, Balladynie, Lilli Wenedzie, które porywają, rozczulają, wzruszają itd. Jest tak dlatego, że „Słowacki wielkim poetą był”. Uczniowie w tym samym czasie zabawiali się niszczeniem ławek, topieniem kulek z papieru w atramencie, wypisywaniem niedorzecznych napisów na kartkach. Nawet Syfon - wzorowy uczeń - bliski był znudzenia, ale zdołał się przezwyciężyć. Nauczyciel dalej prowadził wykład, powtarzając, że Juliusz Słowacki wielkim poetą był, więc zachwycamy się jego poezjami. Na koniec kazał zapisać temat zadania domowego. Brzmiał on: „Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?”.

W tym momencie jeden z uczniów, zakręciwszy się nerwowo, zaczął pojękiwać, że jego ta twórczość nie zachwyca. Ta wypowiedź sprowokowała nauczyciela, zwanego przez uczniów Bladaczką, do gwałtownej reakcji; zasyczał, że Gałkiewicz pragnie go zgubić. Rozpoczął się pomiędzy nimi dialog. Uczeń twierdził, że poezja Słowackiego nikogo nie zachwyca, a nauczyciel odpowiadał nieustannie w ten sam sposób: przecież „tysiąc razy tłumaczył, że zachwyca”. Gałkiewicz udowadniał, iż tylko uczniowie czytają Słowackiego, bo muszą. Nikt inny tego nie robi i nie wpada w zachwyt. Przerażony nauczyciel wyciągnął z portfela zdjęcie żony oraz dziecka i ich widokiem chciał skruszyć upór ucznia, obudzić w nim litość. Obawiał się bowiem, że „niemożność zrozumienia”, o której za Gałkiewiczem mówili wszyscy, dotrze do uszu dyrektora i wizytatora. Ostatkiem sił wezwał Pylaszczkiewicza (tak brzmiało nazwisko Syfona), by zaczął recytować fragmenty poematu.

Syfon, który z „niemożności” innych czerpał przewrotnie własną siłę (to znaczy lubił, kiedy inni czegoś nie rozumieli, bo mógł się wtedy popisać własną wiedzą) recytował ze wzruszeniem, natchnieniem i zapamiętaniem. Przypominał natchnionego wieszcza. Uczniowie porażeni i otępiali wysłuchiwali recytacji, w rzeczywistości poświęcając uwagę sobie (malowali ręce atramentem) lub nauczycielowi (liczyli mu włosy na czaszce). A Bladaczka wykrzykiwał z entuzjazmem, że „zachwycamy się Słowackim, gdyż wielkim poetą był”, a obdarzamy go czcią, „ponieważ wieszczem był”.

Narrator w tym momencie poczuł przemożną chęć ucieczki.

Problematyka

Nietypowy świat

Świat przedstawiony w utworze nie jest czytelnikowi bliski, ponieważ rzeczywistość została ukazana w „krzywym zwierciadle”. Ten fragment i całą powieść Ferdydurke należy określić mianem groteski. Jako groteska utwór Gombrowicza ma następujące cechy:

- zastosowano w nim formy wyolbrzymione i zdeformowane: karykatura nauczyciela;

- stworzony świat jest absurdalny, nie poddaje się logicznej interpretacji: nie można go postrzegać w kategoriach realistycznych (żaden nauczyciel nie błaga uczniów, by zechcieli zrozumieć jego słowa, ale też żaden nie prowadzi lekcji w ten sposób, że podaje gotowe prawdy, w które uczniowie mają „uwierzyć”);

- język opowiadania to mieszanina słownictwa wykwintnego z mową potoczną: „O, cóż za piękność! Jakaż wielkość, jakiż geniusz i jakaż poezja! Mucha, ściana, atrament, paznokcie, sufit, tablica, okna, o, już niebezpieczeństwo niemożności było zażegnane...”.

Groteskowa szkoła

W części „szkolnej” powieści, z której pochodzi słynna lekcja profesora Bladaczki o Słowackim, autor porusza kwestię konwenansu pedagogicznego, przymusu, który narzuca szkolne wychowanie. Ukazuje on, jak frazes polonistyczny udaje interpretację utworu. Formuły wypowiadane przez Bladaczkę nie zawierają żadnych treści, one je tylko udają. Uczniowie mają przyjąć ten frazes bez dyskusji, jeśli się buntują, godzą w powagę wiedzy szkolnej. Gombrowicz udowadnia, że szkoła narzuca „formę”, czyli zmusza do uznawania pustych, bezsensownych frazesów. Nie uczy interpretowania kultury, literatury, nie budzi w uczniach potrzeby rozumienia otaczającego ich świata. Przyzwyczaja tylko do stosowania gotowych wzorców, utartych schematów. Zabija indywidualność i autentyczność, dając w zamian „maskę”. Jej stosowanie zapewnia, że otoczenie zaakceptuje człowieka bez zastrzeżeń.

Konwenans - ogólnie przyjęty i obowiązujący w danym środowisku zwyczaj, forma postępowania.

Frazes - wyszukane określenia, zwroty bez głębszej treści, inaczej slogany.

Taki sposób nauczania jest tu wyraźnie krytykowany - szkoła to instytucja stworzona dla uczniów, a nie odwrotnie. Uczenie, które rozwija, inspiruje, poszerza horyzonty myślowe, leży w interesie każdego społeczeństwa - każdy uczeń to przyszły obywatel danego państwa. Uczenie bezkrytycznego stosunku do rzeczywistości ma tragiczne skutki: człowiekiem bezmyślnym, nie mającym własnego zdania łatwo jest manipulować, narzucić mu „jedynie słuszne” poglądy, kierować jego postępowaniem, doprowadzić do zatracenia ich indywidualizmu i zniszczenia osobowości. Na tym polega szersze rozumienie wymowy tego fragmentu.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.