Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz dział

Ferdydurke (fragment Szkoła) (W. Gombrowicz)

Streszczenie (fragment)

W klasie panował ogromny hałas, uczniowie siadali w swoich ławkach, krzycząc przeraźliwie. Nie zamilkli również wtedy, gdy za katedrą stanął nauczyciel. Wykonał on kilka gestów, strzepnął pył z kamizelki, obrócił zarękawki (wykonane z materiału osłony na rękawy koszuli lub marynarki, ściągnięte nad dłonią i za łokciem gumkami), zacisnął usta, ale klasa nie zareagowała. Jedynie Syfon przygotowywał książki i zeszyty. Ponieważ uczniowie nadal wrzeszczeli, nauczyciel chwycił dziennik i uderzył nim w katedrę, żądając ciszy. Chaos nie został jednak opanowany; przez następne kilka minut uczniowie chcieli zwolnić się, by pójść do ubikacji, inni pokazywali zaświadczenia, że z powodu licznych chorób nie mogli przygotować się do lekcji. Profesor Bladaczka odmówił ich przyjęcia, zgryźliwie odpowiadając, że jego nikt nie zwolni, on tu musi siedzieć. Gdy hałas nie ustępował, zaczął błagalnie jęczeć, że lekcja musi się odbyć, bo co by było, gdyby przyłapał ich dyrektor lub obecny w szkole wizytator.

Potem podał uczniom temat zajęć, na których należało wyjaśnić, dlaczego Słowacki wzbudza miłość i zachwyt. Zadecydował, że wyrecytuje swą lekcję, a potem uczynią to samo uczniowie. Następnie monotonnym głosem zaczął mówić o utworach Słowackiego: W Szwajcarii, Balladynie, Lilli Wenedzie, które porywają, rozczulają, wzruszają itd. Jest tak dlatego, że „Słowacki wielkim poetą był”. Uczniowie w tym samym czasie zabawiali się niszczeniem ławek, topieniem kulek z papieru w atramencie, wypisywaniem niedorzecznych napisów na kartkach. Nawet Syfon - wzorowy uczeń - bliski był znudzenia, ale zdołał się przezwyciężyć. Nauczyciel dalej prowadził wykład, powtarzając, że Juliusz Słowacki wielkim poetą był, więc zachwycamy się jego poezjami. Na koniec kazał zapisać temat zadania domowego. Brzmiał on: „Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?”.

W tym momencie jeden z uczniów, zakręciwszy się nerwowo, zaczął pojękiwać, że jego ta twórczość nie zachwyca. Ta wypowiedź sprowokowała nauczyciela, zwanego przez uczniów Bladaczką, do gwałtownej reakcji; zasyczał, że Gałkiewicz pragnie go zgubić. Rozpoczął się pomiędzy nimi dialog. Uczeń twierdził, że poezja Słowackiego nikogo nie zachwyca, a nauczyciel odpowiadał nieustannie w ten sam sposób: przecież „tysiąc razy tłumaczył, że zachwyca”. Gałkiewicz udowadniał, iż tylko uczniowie czytają Słowackiego, bo muszą. Nikt inny tego nie robi i nie wpada w zachwyt. Przerażony nauczyciel wyciągnął z portfela zdjęcie żony oraz dziecka i ich widokiem chciał skruszyć upór ucznia, obudzić w nim litość. Obawiał się bowiem, że „niemożność zrozumienia”, o której za Gałkiewiczem mówili wszyscy, dotrze do uszu dyrektora i wizytatora. Ostatkiem sił wezwał Pylaszczkiewicza (tak brzmiało nazwisko Syfona), by zaczął recytować fragmenty poematu.

Syfon, który z „niemożności” innych czerpał przewrotnie własną siłę (to znaczy lubił, kiedy inni czegoś nie rozumieli, bo mógł się wtedy popisać własną wiedzą) recytował ze wzruszeniem, natchnieniem i zapamiętaniem. Przypominał natchnionego wieszcza. Uczniowie porażeni i otępiali wysłuchiwali recytacji, w rzeczywistości poświęcając uwagę sobie (malowali ręce atramentem) lub nauczycielowi (liczyli mu włosy na czaszce). A Bladaczka wykrzykiwał z entuzjazmem, że „zachwycamy się Słowackim, gdyż wielkim poetą był”, a obdarzamy go czcią, „ponieważ wieszczem był”.

Narrator w tym momencie poczuł przemożną chęć ucieczki.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.