Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz szkołę

Wybierz dział

Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Dziady cz. III (A. Mickiewicz)

Dziady cz. III (A. Mickiewicz)

Rodzaj literacki: dramat

Gatunek literacki: dramat romantyczny

Czas i miejsce powstania utworu

III cz. Dziadów powstała w Dreźnie, w 1832 roku, a wydana została w IV t. Poezji w tym samym roku, w Paryżu.

Geneza

Na wieść o wybuchu powstania listopadowego, A. Mickiewicz w kwietniu 1831 roku opuścił Włochy i przez Paryż udał się do Wielkopolski. Nie udało mu się jednak przekroczyć granicy, dzielącej zabór pruski od rosyjskiego i w efekcie poeta nie wziął udziału w walkach.

Poczucie winy, świadomość rozdźwięku między zamiarem a jego realizacją oraz ataki ze strony poetów i działaczy polskich, którzy zarzucali A. Mickiewiczowi sprzeniewierzenie się ideałom i ucieczkę na emigrację, znacząco przyczyniły się do powstania Dziadów cz. III. Utwór miał być rekompensatą za brak udziału w powstaniu, wyrazem patriotyzmu poety oraz świadectwem martyrologii Polaków.

Czas i miejsce akcji

Akcja utworu rozpoczyna się 1 listopada 1823 r. w Wilnie przy ulicy Ostrobramskiej, w więziennej celi w klasztorze Bazylianów, a kończy dokładnie rok później (1 XII 824) na cmentarzu w noc Dziadów. Miejscem akcji, oprócz więzienia i cmentarza, są okolice Lwowa, Warszawa, cela Księdza Piotra i pałac Senatora Nowosilcowa w Wilnie.

W Ustępie, którego wydarzenia rozgrywają się w 1824 roku, została opisana droga do Rosji i stolica państwa, Petersburg.

Przedstawione w III cz. Dziadów wypadki nawiązują do historycznego procesu filomatów i filaretów z 1823 roku, w wyniku którego A. Mickiewicz i jego przyjaciele zostali skazani i uwięzieni.

Bohaterowie

W dramacie występują postaci historyczne - Tomasz Zan, Ignacy Domejko (Żegota), Adolf Januszkiewicz, Jakub Jagiełło, Antoni Frejend, Feliks Kołakowski, Adam Suzin, Jan Sobolewski, Onufry Pietraszkiewicz (Jacek) - działacze Towarzys-twa Filomatów i Filaretów; Senator Nowosilcow, Doktor (August Bécu - ojczym J. Słowackiego), Wacław Pelikan, Leon Bajkow - poplecznicy cara i inni. Obok nich pojawiają się duchy złe i dobre (aniołowie i diabły). Najważniejszymi bohaterami, niosącymi ideowe przesłania utworu, są Konrad i Ksiądz Piotr.

Konrad - Więzień - poeta, zamknięty w celi klasztoru Bazylianów, uświadomiwszy sobie, iż prawdziwa wolność to swoboda ducha, 1 listopada 1823 roku przeobraża się. Z romantycznego kochanka - Gustawa z IV cz. Dziadów - przemienia się w Konrada, bojownika o wolność. Możliwość i moc takiego wewnętrznego procesu, uprawomocniają słowa Ducha:

„Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony,

Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony”.

Współwięźniom Konrada jawi się on jako człowiek szalony, lecz równocześnie wielki indywidualista. Owładnięty ideą poświęcenia się dla narodu oraz uszczęśliwienia ludzkości, bohater pragnie zmierzyć się z Bogiem, ale ponosi klęskę i nie zdobywa władzy nad ludzkimi duszami. Duma i bluźnierstwo zostaną mu wybaczone dzięki ofiarnej modlitwie Księdza Piotra, Ewy i kultowi, jaki Konrad żywi dla Matki Boskiej. Bohater nie zdobywa władzy nad ludzkimi duszami.

Tuż przed zesłaniem Konrada Ksiądz Piotr przepowiada mu, że spotka człowieka, który stanie się jego mistrzem. W ostatniej scenie bohater rozpoznany jest przez dawną ukochaną, widzącą go wśród zesłańców wiezionych kibitkami w głąb Rosji. Konrad ma rany w sercu (zadane przez wrogów ojczyzny) i ranę na czole, którą sam sobie zadał (grzesząc pychą i bluźnierstwem).

Plan wydarzeń

1. Wigilijne spotkanie więźniów.

2. Bluźnierczy monolog Konrada.

3. Modlitwa Ewy.

4. Wizjonerska modlitwa Księdza Piotra.

5. Sen Senatora.

6. Salon warszawski, obraz polskiego społeczeństwa.

7. Przybycie pani Rollison do Senatora.

8. Bal u Senatora.

9. Nieudane wywoływanie widma Gustawa.

Streszczenie

Prolog

Miejsce: Wilno, klasztor oo. Bazylianów przerobiony na więzienie stanu.

Osoby: Więzień, Anioł Stróż, Duchy nocne, Aniołowie, Duch.

Więzień śpi wsparty na oknie. Pochylony nad nim Anioł Stróż wspomina, jak na prośbę matki i za pozwoleniem bożym nieraz przybywał, aby w sennych marzeniach prowadzić jego duszę ku wiecznemu dobru. Niestety, wysłaniec nieba przybierał w snach młodzieńca postać piekielną, a wspaniałe niebiańskie dźwięki ginęły w przepaści niepamięci. Zasmucony tym Anioł ociągał się z powrotem do nieba, gdzie czekała na niego ciekawa wieści o synu, matka. Wtem Więzień budzi się, jest strudzony, sen nie przyniósł mu spodziewanego odpoczynku. Zaczyna zastanawiać się nad znaczeniem snu dla człowieka, nie zgadza się z teorią mędrców, że marzenia senne są wspomnieniem lub wyobraźnią. Gdy, zmęczony sennymi marami, zapada w drzemkę, pojawiają się Duchy nocne. Chcą wykorzystać smutną, więzienną noc, senne omamy dla zdobycia władzy nad duszą Więźnia. Zdaniem Anioła więzienne odosobnienie może mieć zbawienny wpływ na młodzieńca, który wzorem proroków na pustyni, może w samotności rozmyślać o swoim przeznaczeniu. Przebudzony Więzień zastanawia się, czy jego prześladowca - Senator, którego sumienie obarczone jest wieloma zbrodniami, pamięta swoje sny. Gdy ponownie zasypia, złe i dobre moce toczą walkę o jego myśli. Budzi się z przekonaniem, że będzie wolny, ale będzie to wolność ciała, dusza zaś skuta będzie kajdanami. Będzie błąkał się wśród cudzoziemców ze świadomością, że nikt nie zrozumie jego pieśni. Żywy ciałem, będzie martwy dla ojczyzny. W tej chwili dokonuje się w nim duchowa przemiana. Węglem pisze na ścianie słowa świadczące, że umarł Gustaw, a narodził się Konrad. Gdy ponownie zasypia, Duch snuje rozważania na temat wewnętrznej potęgi młodzieńca. Jego zdaniem dusza ludzka ma wielką moc.

Akt I

Scena I. Scena więzienna

Miejsce: Więzienny korytarz, cela Konrada.

Osoby: Jakub, Adolf, Żegota, Konrad, Ksiądz Lwowicz, Sobolewski, Frejend, Tomasz, Feliks Kołakowski, Suzin, Jacek, Józef, Jankowski, Kapral.

W Wigilię więźniowie zbierają się w celi Konrada. Kapral, pilnujący ich, to Polak, dawny legionista teraz żołnierz w służbie carskiej. Pozwala więźniom spędzić tę szczególną noc razem. Wśród zgromadzonych jest nowy więzień - Żegota - zdumiony swoim uwięzieniem, gdyż nie należał do żadnego spisku. Ma nadzieję, że po opłaceniu okupu wyjdzie na wolność. Towarzysze nie podzielają jego optymizmu. Nowy namiestnik cara, senator Nowosilcow szuka wszędzie śladów spisku i aresztuje wielu ludzi. Śledztwa, toczone potajemnie nie dają możliwości obrony. Tomasz proponuje, by sieroty i nieżonaci wzięli na siebie winę, umożliwiając innym powrót do domu. Siebie podaje jako pierwszego kandydata. Więźniowie informują nowego towarzysza o życiu, jakie wiodą. Potem Sobolewski opowiada, co widział w mieście, będąc tam na przesłuchaniu. Dwadzieścia kibitek wywoziło na zesłanie studentów ze Żmudzi. Wśród nich był brat towarzysza w celi - Jacka. Ogoleni, dźwigali ciężkie kajdany. Jednego (ciężko pobitego w czasie śledztwa) żołnierze włożyli do powozu, inny, dziesięcioletni, żalił się na zbyt ciężkie kajdany. Następnie więźniowie wspominają kolegę, który uniknął aresztowania, popełniając samobójstwo. Proszą Feliksa, by rozweselił ich opowiadaniem lub piosenką. Wtedy Żegota opowiada bajkę Antoniego Góreckiego, z której wynika, że diabeł chcąc przechytrzyć Boga, oszukał sam siebie, zagrzebał bowiem ziarno w ziemię, chcąc je ukryć przed człowiekiem, tymczasem ziarno wydało plon. Podobnie będzie z tłumieniem wolności. Potem Jankowski śpiewa bluźnierczą piosenkę z refrenem „Jezus Maryja”. Oburzony Konrad broni imienia Maryi. Popiera go Kapral, który wspomina wydarzenie ze swego życia. Podczas misji wojskowej uciszył Francuzów śpiewających bluźniercze piosenki o Pannie Świętej. Wszyscy oni zostali zamordowani, a Kapral znalazł w czapce kartkę: „Niech żyje Polak, jedyny przyjaciel Maryi”. Towarzysze obserwują milczącego Konrada, przeczuwają, że z ust jego popłynie jakaś wieszcza piosenka. Istotnie, Konrad śpiewa pieśń zemsty:

(...) zemsta, zemsta, zemsta na wroga,

Z Bogiem, a choćby mimo Boga!”.

Na bluźniercze słowa reaguje Ksiądz Lwowicz, lecz Konrad nie przerywa śpiewu. Rozpoczyna tzw. Małą Improwizację. Czuje się jak orzeł, który z przestworzy obserwuje ziemię i jej przyszłość. Wtem czarny kruk przesłania mu widok. Wywiązuje się walka. Wzrok kruka plącze myśli Konrada. Więźniowie opuszczają celę, zaalarmowani przez Kaprala.

Scena II. Wielka Improwizacja

Osoby: Konrad, Duchy.

Konrad jest sam w celi. Zastanawia się nad samotnością artysty, mówi o poezji, która wypełnia jego duszę. Jest świadomy jej ogromnej mocy, stawia siebie - artystę na równi z Bogiem. Wypełnia go siła. Duch jego opuszcza ciało i jak ptak unosi się w przestworzach. Pragnie objąć całą ziemię. Jego monolog jest bardzo dramatyczny, Konrad wysuwa coraz bardziej radykalne żądania: „Daj mi rząd dusz!”, „Ja chcę mieć władzę, jaką Ty posiadasz”. Gdy nie otrzymuje odpowiedzi, stwierdza:

„Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością,

Ty jesteś tylko mądrością”.

Konrad zapala się coraz bardziej w swych rozważaniach. Duchy dobre i złe walczą o jego duszę. Poeta wyzywa Boga na pojedynek. Mówi, że jego dusza wcielona jest w ojczyznę:

„Ja i ojczyzna to jedno.

Nazywam się Milijon - bo za milijony

Kocham i cierpię katusze”.

Wyrzuca Bogu obojętność, pewność, z jaką rządzi, brak miłości. Gdy w dalszym ciągu odpowiada mu milczenie, grozi:

„Odezwij się, - bo strzelę przeciw Twej naturze; (...)

Krzyknę, żeś Ty nie ojcem świata, ale...”.

Chciał powiedzieć: „carem”, ale zrobił to za niego diabeł. Konrad pada, a złe duchy chcą zagarnąć jego duszę. Przeszkodą są jednak modlitwy odmawiane w jego intencji. Drzwi celi otwierają się, wchodzi Ksiądz Piotr.

Scena III. Egzorcyzmy

Osoby: Kapral, Ksiądz Piotr, Więzień, Konrad, Duch, Aniołowie, Archaniołowie.

Konrad leży na podłodze. Więzień podejrzewa chorobę, Kapral dopatruje się czegoś więcej. Pilnuje drzwi, a Ksiądz Piotr czuwa nad Konradem. Ten zaś nadal ogarnięty jest wizjonerskim szałem. Dostrzega Rollisona, który jest okrutnie torturowany. Podpowiada mu drogę ucieczki - samobójstwo. Ksiądz, zorientowawszy się, że szatan przemawia przez młodzieńca, odprawia egzorcyzmy. Zły duch mówi różnymi językami, próbuje wykręcić się od odpowiedzi, gdzie znajduje się ów drugi więzień. Wreszcie pokonany modłami Księdza wyznaje, że Rollison jest w klasztorze Dominikanów, zamienionym na więzienie. Ratunkiem dla jego duszy może być komunia św. Ksiądz pozwala Duchowi opuścić duszę Konrada, który odzyskuje świadomość. Gdy zmęczony zasypia, kapłan oddaje się modlitwie. Pragnie wziąć na siebie winy Konrada. Chór Aniołów wychwala prostotę i pokorę Księdza Piotra. Bierze też w obronę Konrada, gdyż kochał Pannę Najświętszą i naród.

Scena IV. Widzenie Ewy

Miejsce: Dom wiejski pod Lwowem.

Osoby: Ewa, Marcelina, Aniołowie.

Ewa modli się przed obrazem Panny Najświętszej. Jest już bardzo późno. Panienka chce jeszcze pomodlić się za uwięzionego. Ma widzenie, w którym Matka Boska podaje kwiaty małemu Jezusowi, ten obsypuje nimi Ewę.

Scena V. Widzenie Księdza Piotra

Miejsce: Cela Księdza Piotra.

Osoby: Ksiądz Piotr, Aniołowie.

Ksiądz leży krzyżem i modli się. Ukorzywszy się przed Bogiem ma widzenie. Młodzi Polacy, wydani w ręce Heroda, wywożeni są kibitkami na północ. Jeden z nich ucieka:

„...to obrońca!

Wskrzesiciel narodu, -

Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,

A imię jego będzie czterdzieści i cztery”.

Tymczasem polski naród jest związany niewolą, urąga mu cała Europa. Jego cierpienie, to cierpienie Chrystusa męczonego i uśmierconego. Gal (Francuz) sądzi polski naród niczym Piłat. Krzyż, ukuty z trzech drzew, spoczywa na ramionach narodu. Rakus (Austriak) i Borus (Prusak) poją go octem i żółcią. Moskal przebija bok narodu, który umiera. Matka Wolność opłakuje go u stóp krzyża. Naród jednak zmartwychwstaje i białą szatą otula świat.

Ksiądz zasypia, a Aniołowie zabierają jego duszę do nieba, aby tam przez chwilę zaznała pociechy.

Scena VI. Sen Senatora

Miejsce: Sypialnia Senatora.

Osoby: Senator, Diabły, Belzebub.

Nad śpiącym Senatorem pojawiają się Diabły, by dręczyć jego duszę. Belzebub odwodzi je od tego zamiaru w obawie, że obraz srogich kar widziany we śnie może powrócić za dnia i wpłynąć na jego poprawę. Byłby więc stracony dla piekła. Diabły mogą natomiast podsycać jego pychę. Senator śni, że cieszy się łaskami cara, który nadaje mu liczne tytuły. Potem nagle car odwraca się od niego, a Senator skazany jest na szyderstwa dworskich urzędników. Diabły wydzierają ducha Nowosilcowa ze sfery zmysłów i okrutnie się nad nim pastwią (wizja groteskowa).

Scena VII. Salon warszawski

Osoby: Zenon Niemojewski, Adolf, Hrabia, Francuz, Damy, Kamerdyner, Szambelan, kilku młodych i starych Polaków, Jenerał, Literaci, Oficer, Mistrz ceremonii, Panna, Wysocki.

Towarzystwo w salonie podzieliło się na dwie grupy. Pierwsza z nich składa się z urzędników, literatów, generałów i dam. Grupa ta pije herbatę przy stoliku i rozmawia po francusku. Druga grupa to młodzi i starzy Polacy, którzy stoją przy drzwiach. Ci mówią po polsku. Wśród towarzystwa stolikowego toczy się rozmowa na temat ostatniego balu. Zgodnie stwierdza się, że nikt nie urządza tak wspaniałych przyjęć jak Nowosilcow. Rozmowa schodzi na literaturę. Jedna z dam twierdzi, że nie rozumie polskich wierszy, które są nudne.

Zebrani słuchają opowieści Adolfa o Cichowskim (w tym czasie Szambelan wychodzi, nie chcąc słuchać). Młody, przystojny Cichowski znika pewnego dnia. Władze oficjalnie stwierdziły, że utonął i na dowód tego pokazano jego żonie płaszcz znaleziony nad Wisłą, rzekomo należący do Cichowskiego. Zwłok nie znaleziono. Minęły trzy lata. Któregoś wieczora kolumna więźniów przechodziła z więzienia do pałacu belwederskiego. Zapytani kim są, wymienili swe nazwiska, padło również nazwisko Cichowskiego. Na wieść o tym żona rozpoczęła starania o uwolnienie męża. Niczego jednak nie osiągnęła. Minęły kolejne trzy lata, podczas których dochodziły wieści, że Cichowski żyje, że jest torturowany (nie pozwalają mu spać, karmią śledziami i nie dają mu wody, straszą), nic jednak nie wyjawił. Niedawno żołnierze odprowadzili go do domu. Straszliwie zmieniony, niezdrowo otyły, pożółkły z przerażeniem chowa się w pokoju, unikając ludzi i rozmów z nimi.

Wywiązuje się rozmowa na temat poezji. Młoda Dama proponuje Literatom, by historia Cichowskiego stała się tematem wierszy. Oni jednak wzbraniają się twierdząc, że współczesna historia nie jest odpowiednią pożywką dla poezji, że polski naród nie lubi scen okrutnych, gwałtownych, że Słowianie lubią sielanki. Jeden stwierdza nawet, że poezja może powstawać tylko przy dworze, a w Warszawie nie ma dworu. Arystokracja rozpoczyna kłótnię polityczną. Młodzi wychodzą narzekając, na stojących na czele narodu. Wtedy Wysocki stwierdza:

„Powiedz raczej: na wierzchu. Naród nasz jak lawa,

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;

Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”.

Scena VIII. Pan Senator

Miejsce: Mieszkanie Senatora w Wilnie.

Osoby: Senator, Doktor, Szambelan, Lokaj, Sekretarz, Pelikan, Bajkow, Damy, Pani Rollison, Kmitowa, Panna, Ksiądz Piotr, Pani Gubematorowa, Pani Sowietnikowa, Pani Jenerałowa, Księżna.

Licznie zgromadzone towarzystwo gra w karty w salonie Nowosilcowa, on sam rozmawia z Doktorem i narzeka na złe maniery gości, którzy wciąż zwracają się do niego z wstawiennictwem za więźniami. Wchodzi Lokaj z wiadomością od kupca, któremu Senator jest dłużny pieniądze. Ten poleca uwięzić jego syna. Na pytanie Pelikana, co zrobić z ciężko pobitym w śledztwie Rollisonem, dziwi się, że nieszczęśnik jeszcze żyje. Ale oto przybywa sama matka więźnia. Z niewidomą staruszką przychodzą Kmitowa i Ksiądz Piotr. Pani Rollison błaga o łaskę dla syna, który był jej jedynym opiekunem. Pragnie widzenia z synem lub zgody na wizytę Księdza. Senator wyraża zgodę na spotkanie więźnia z Księdzem. Udaje zdziwienie na wieść, że Rollison od roku przebywa w więzieniu i mówi o ukaraniu winnych. Żegna biedną kobietę, która wychwala jego dobroć. Po wyjściu staruszki Senator poleca wpuścić ją do więzienia i tam zatrzymać. Pelikan, dla uciszenia sprawy radzi, by zostawić otwarte okno (rzekomo dla świeżego powietrza) w celi na trzecim piętrze, w której przetrzymywany jest Rollison, gdyż znane mu są samobójcze zamiary więźnia. Teraz Senator przesłuchuje Księdza Piotra. Ciekawi go, skąd wiedział o więźniu. Ponieważ Ksiądz uparcie milczy, Doktor poleca go spoliczkować, za co kapłan przepowiada mu rychłą śmierć. Podobną przepowiednię otrzymuje Bajkow, który również uderzył Księdza. Wściekły Senator wzywa Botwinkę dla przeprowadzenia śledztwa. Wtedy Doktor opowiada o spisku, na czele którego stoi książę Adam Czartoryski. Należeć do niego mają profesorowie na czele z Lelewelem. Za informacje i dowody Senator obiecuje Doktorowi nagrodę pieniężną i wysokie stanowisko. Skrycie zaś poleca go aresztować. Do sali wchodzi towarzystwo i rozpoczyna się bal.

Bal

Osoby: Dama, Młody Człowiek, Kolleski Regestrator, Sowietnik, Pułkownik, Senator, Gubernator, Gubematorowa, Starosta, Oficer Rosyjski, Bajkow, Student, Panna, Matka, Bestużew, Justyn Pol, Ksiądz Piotr, Pani Rollison, Lokaje, Żołnierze, Goście.

Polacy, obecni na balu, szydzą z Rosjan, sprawiają jednak pozory wielce zadowolonych i uprzejmych. Przybyły na bal Starosta odpowiada pytającemu go Senatorowi i tłumaczy nieobecność żony i córki. Mówi, że żonę ma dla siebie, a córce sam wybierze towarzystwo. Jest oburzony, że musi brać udział w balu, gdy młodzież polska siedzi w więzieniach. Oficer rosyjski nie dziwi się nienawiści Polaków. Ma świadomość, jakie kreatury w służbie cara przybywają do Polski. Wśród młodzieży znajdują się Pol i Bestużew. Polak wyjawia zamiar zamordowania Senatora. Powstrzymuje go Bestużew, ukazując bezsens takiego kroku, gdyż po śmierci Nowosilcowa car przyśle jego następcę. Ksiądz Piotr przepowiada zemstę Boga i w tym samym momencie rozpętuje się burza. Do sali wdziera się pani Rollison. Bluźniąc, przeklina Senatora za wyrzucenie jej syna z okna celi. Pociesza ją Ksiądz Piotr twierdząc, że chłopak żyje. Grzmot pioruna wstrząsa salą. Obecni dowiadują się, że od jego uderzenia zginął Doktor, przy którym znaleziono stopione srebro. Senator jest przejęty spełnioną przepowiednią Księdza. Pozwala mu pójść do młodego Rollisona. Ponowny grzmot wypędza gości z sali. Przy Senatorze pozostają tylko Pelikan i Ksiądz Piotr. Nowosilcowa dręczy pytanie o przepowiedzianą śmierć. Nagabywany kapłan opowiada dwie przypowieści. Śpiący wśród podróżnych bandyta unika przywalenia murem po ostrzeżeniu anioła. Ucieszony słyszy jednak:

„Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz,

Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz”.

Druga opowieść o uratowanym królu i jego dostojnikach dowodzi, że chwilowe powodzenie zbrodniarzy jest tylko pozorne i skończy się karą tym dotkliwszą. Znudzony Senator odsyła zakonnika, który spotyka prowadzonego na śledztwo Konrada. Postać kapłana wydaje się znajoma, choć Konrad nie może sobie przypomnieć skąd. Prosi go o sprzedanie pierścionka i oddanie połowy wartości ubogim, druga zaś połowa ma być ofiarowana na mszę za dusze czyśćcowe. Ksiądz przepowiada Konradowi wyjazd w daleką drogę i spotkanie człowieka, który powita go imieniem Boga.

Scena IX. Noc Dziadów

Miejsce: Cmentarz z widoczną kaplicą.

Osoby: Guślarz, Kobieta, Widmo.

Wieśniacy zmierzają do kaplicy, by odprawiać Dziady. Kobieta chce zostać na cmentarzu. Pragnie spotkać widmo, które już raz widziała: blade, poranione i nieme. Guślarz tłumaczy kobiecie milczenie zjawy - prawdopodobnie nie był duchem, zaś zraniona pierś wskazywała na cierpiącą duszę. Kobieta zostaje z Guślarzem, a w kaplicy rozpoczynają się Dziady. Wiankiem, kądzielą i ogniem przyzywane są pokutujące dusze. Otwierają się groby i wychodzą z nich upiory. Obserwują je Kobieta i Guślarz ukryci w gnijącym pniu dębu. Pojawia się Widmo, skarżące się na palące go dukaty, chce oddać je komuś biednemu (Doktor). Potem wychodzi upiór, ubrany jak na wesele. Podąża za dziewicą, a psy rozrywają jego ciało (Bajkow). Jednak duch oczekiwany przez Kobietę nie zjawia się. Guślarz podejrzewa, że zmienił wiarę lub imię. Wtem od strony Wilna nadciąga kilkadziesiąt wozów kierujących się ku północy. W jednym znajduje się czarno ubrany mężczyzna ze skrwawioną piersią. Jego dusza cierpi przez rany zadane ręką nieprzyjaciela. Bardziej jednak dokucza mu maleńka rana na czole, którą „sam sobie zadał” i której „śmierć uleczyć nie może”. Kobieta błaga Boga o łaskę dla skazańca.

Dziadów części III. Ustęp

Droga do Rosji

Przez puste, nie zaludnione pola, przysypane śniegiem jedzie kibitka. Jej pasażer obserwuje płaskie, puste przestrzenie bez miast i gór. Czasami tylko samotna wioska widnieje wśród pustkowia. Wielkie przestrzenie, niczym nie zapisana jeszcze karta, i z rzadka mijani ludzie budzą w podróżnym pytanie, jak potoczy się historia tej ziemi i narodu - jeszcze wewnętrznie nie rozbudzonego?

„Czyż na niej pisać będzie palec boski,

I ludzi dobrych używszy za głoski,

Czyliż tu skreśli prawdę świętej wiary,

Że miłość rządzi plemieniem człowieczem,

Że trofeami świata są: ofiary?

Czyli też Boga nieprzyjaciel stary

Przyjdzie i w księdze tej wyryje mieczem,

Że ród człowieczy ma być w więzy kuty,

Że trofeami ludzkości są: knuty?”

Drogi tej krainy wytyczyły kibitki z zesłańcami i wojska carskie. Skład maszerujących wojsk, gdzie oficerami są wyłącznie cudzoziemcy, świadczy o antyrosyjskiej, niszczącej własny naród polityce cara. Drogę do Rosji kończy scena, w której zdziwieni żołnierze obserwują młodych, lecz pełnych dumy zesłańców.

Przedmieścia stolicy

Przedmieścia Petersburga zabudowane są wspaniałymi pałacami. Mieszają się tu różne style, jak „zwierzęta z różnych krańców ziemi”. Podróżny zastanawia się:

„Żeby zwieźć głazy tych obelisków,

Ileż wymyślić trzeba było spisków,

Ilu niewinnych wygnać albo zabić,

Ile ziem naszych okraść i zagrabić”.

Teraz przedmieścia są puste. Dwór carski przeniósł się do miasta na okres zimy. Za carem pociągnęli wszyscy możni.

Petersburg

Na „palach i ciałach Moskałów” wbitych w bagnisty teren, rozkazał car wybudować „nie ludziom miasto, lecz sobie stolicę”. Z dalekich krajów sprowadzono drewno i kamienie. Ogromne mury stanęły przy ulicach, a wszystkie przypominały miasta Europy: Paryż, Amsterdam, Rzym, Wenecję, Londyn. Mieszkańcy miasta tłumnie wylegli na ulicę, by obserwować spacerującego cara i jego świtę. Po ich odejściu na ulicy został pielgrzym i człowiek wyglądający na starego mieszkańca stolicy, na co wskazywali liczni, spotkani na ulicy, znajomi. On to podszedł do pielgrzyma i powitał go słowami:

„Chrześcijaninem jestem i Polakiem,

Witam cię Krzyża i Pogoni znakiem”.

Wyrwany z zamyślenia cudzoziemiec ucieka. Nazajutrz żałuje swego zachowania, myśli o ponownym spotkaniu.

Pomnik Piotra Wielkiego

Wieczorem przy pomniku Piotra Wielkiego spotyka się dwóch mężczyzn:

„Jeden, ów pielgrzym, przybylec z zachodu, (...)

Drugi był wieszczem ruskiego narodu”.

Rosjanin opowiada historię powstania pomnika. Podobny posąg stoi w Rzymie i przedstawia Marka Antoniusza. Obaj mężowie różnią się jednak. Rzymianin usunął szpiegów i donosicieli, pokonał wrogów państwa i kroczy wśród tłumu spokojnie, pewnie i bezpiecznie. Koń Piotra pędzi tratując po drodze wszystko, co napotka. Jest symbolem tyranii carskich rządów nieliczących się z poddanymi.

Przegląd wojska

Rankiem o dziesiątej na wielkim placu zbierają się tłumy, by oglądać przegląd wojska. Gromadzą się liczne oddziały jazdy i artylerii, ustawia się w szeregach piechota. Wkrótce pojawia się car, ubrany w mundur, gdyż: „Car rośnie, żyje i - gnije żołnierzem”, od najmłodszych lat przyzwyczajony do komenderowania. Za czasów Piotra Wielkiego zwyczaje rosyjskie uległy zmianie. Ogolono brody, skrócono stroje, wprowadzono obyczaje zachodnioeuropejskie.

Rozpoczyna się przegląd. Car przemyka między szeregami wojska. Oddziały sprawnie wykonują rozkazy, zmieniają szyki. Tęgi mróz powoli zniechęca gapiów. Po manewrach na placu zostają ranni i trupy. Jedni stratowani przez towarzyszy, inni zamarznięci. Następnego dnia odnaleziono jeszcze jedną ofiarę. Był nią sługa oficerski, który zamarzł siedząc na pańskim futrze i czekając na rozkazy (symbol rosyjskiego wiernopoddaństwa).

Oleszkiewicz (Dzień przed powodzią petersburską 1824)

Nadeszła nagła odwilż, nad brzegiem Newy „młodzi podróżni” spotykają mężczyznę mierzącego poziom wody. Rozpoznają go. To Polak - malarz. Wypowiada proroctwo, którego przybyli nie rozumieją. Odchodzą, lecz jeden z nich udaje się za mężczyzną. Przypomina sobie, że to osoba, która powitała go na ulicy pierwszego dnia. Malarz patrzy w okna carskiego pałacu i przepowiada zgubę poddanych, a potem samego cara. Kiedy orientuje się, że nie jest sam, ucieka.

Do przyjaciół Moskali

Poeta wspomina swych rosyjskich przyjaciół. Jedni zginęli (Rylejew), inni cierpią skazani na roboty (Bestużew), jeszcze inni cierpią „sroższą niebios karę”, gdyż zaprzedali się carowi. Słowa wiersza mają zwiastować wolność. Trucizna płynąca z mowy poety przepali okowy skuwające przyjaciół.

Problematyka

Wydarzenia historyczne i ocena społeczeństwa polskiego w III cz. Dziadów

Proces filomatów i filaretów z 1823 roku stał się dla A. Mickiewicza punktem wyjścia do rozważań na temat historii Polski, jej miejsca w świecie, sposobów walki z zaborcą rosyjskim i oceny polskiego społeczeństwa. Dziadów cz. III poświęcił A. Mickiewicz bojownikom o wolność, swoim przyjaciołom: Janowi Sobolewskiemu, Cyprianowi Daszkiewiczowi, Feliksowi Kołakowskiemu - „narodowej sprawy męczennikom”.

W scenie więziennej (Sc. I) przywołuje poeta postaci rzeczywistych działaczy niepodległościowych. Adolf - to długoletni więzień; Zan - najbardziej świadomy, pragnie poświęcić swoje życie, aby uratować innych; Frejend odrzuca słuszność idei ofiary, czuje rozpacz i rezygnację; najbardziej naiwny i nieświadomy sytuacji jest Żegota. Ta grupa uwięzionych reprezentuje społeczeństwo i jego różne postawy wobec zaborcy. Jednak najpełniej słychać ton wewnętrznej swobody, wolności zdecydowania na walkę. Proces filomatów ukazany jest przez A. Mickiewicza jako wynik politycznych machinacji Nowosilcowa, który straciwszy łaskę u cara:

„(...) postanowił świeży kraj, Litwę, nawiedzić, (...)

I nowych wiele ofiar carowi poświęcić”.

Prawu rosyjskiemu przeciwstawia poeta prawo narodu do wolności, wskazując tym samym na niewinność więźniów. Opowiadanie Sobolewskiego zawiera opis aresztowania niewinnych ludzi, torturowanie oskarżonych, skazywanie i wywóz na Syberię dzieci, podkreśla okrucieństwo zaborcy i eksponuje ogrom niezasłużonych cierpień narodu polskiego.

Męczeństwu Polski nadaje poeta sens w perspektywie historiozoficznej w bajce Góreckiego, odwołującej się do popularnej w czasach porozbiorowych symboliki ziarna, które, aby dać plon (życie), musi najpierw zostać zakopane w ziemi, czyli umrzeć. Morał bajki skierowany do zaborcy brzmi:

„Kto z was wiarę i wolność znajdzie i zagrzebie,

Myśli Boga oszukać - oszuka sam siebie.”

Ideę zemsty na wrogu w swoich piosenkach głoszą Jankowski, Feliks oraz Konrad w wampirycznej, nawołującej do zniszczenia nawet za cenę własnej zagłady, pieśni. W jej refrenie:

„Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga,

Z Bogiem i choćby mimo Boga!”

zostały wyrażone bezkompromisowość i desperacja walczących o wolność.

Składając hołd bojownikom o niepodległość, A. Mickiewicz ma świadomość, że społeczeństwo polskie nie jest jednolite. Obok prawdziwych patriotów i niewinnie cierpiących ofiar, odnaleźć w nim można zdrajców ojczyzny.

Podział narodu ukazał poeta w scenach pt. Salon Warszawski, Pan Senator i Bal. Zgromadzone w Salonie Warszawskim towarzystwo dzieli się na dwie grupy: patriotów (przy drzwiach) i zdrajców (przy stoliku). Pierwsi rozmawiają o prześladowaniach narodu polskiego. Adolf opowiada o Cichowskim, który więziony i torturowany stracił zdrowie („Wydęła go zła strawa i powietrza zgniłość”) i popadł w chorobę psychiczną („Słońce zda mu się szpiegiem, dzień donosicielem”). Tymczasem siedzący przy stoliku, negatywnie przez A. Mickiewicza ocenieni, urzędnicy i literaci dyskutują o balach, organizowanych przez Nowosilcowa.

Scena ta zawiera ocenę społeczeństwa polskiego. Poeta wyraża w niej również swoje stanowisko w sporze klasyków z romantykami, dotyczącym charakteru literatury. A. Mickiewicz postuluje ideał poezji narodowej, w której są zapisane wydarzenia historyczne, co decyduje o tożsamości narodowej. Klasycy wyrażają opinię, że poezja winna opiewać tylko wydarzenia dawne. Według klasyków współczesne fakty historyczne nie nadają się do opisywania w literaturze. „Słowianie, my lubim sielanki” - oto podsumowanie wrażliwości literackiej Polaków i wskazówka klasyków, odnosząca się do charakteru literatury narodowej.

W scenie u Senatora poeta skontrastował postaci zdrajców ojczyzny (Doktor i Pelikan), którzy ze strachu o własne życie, żądni zaszczytów i powodowani chciwością służą carowi, z cierpieniem pani Rollison oraz jej więzionego i torturowanego syna. A. Mickiewicz równocześnie eksponuje okrucieństwo i obłudę Nowosilcowa. Wymownym podsumowaniem charakterystyki Polaków staną się wypowiedziane przez Piotra Wysockiego w Salonie Warszawskim słowa:

„(...) Nasz naród jak lawa,

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;

Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.”

Poeta, świadomy tragicznego podziału narodu polskiego, wskazuje na tkwiące w nim siły, które świadczą o żywym patriotyzmie, zdolnym doprowadzić Polskę do wolności.

Prometejski bunt Konrada w Małej i Wielkiej Improwizacji

Wstępem do Wielkiej Improwizacji jest tzw. Mała Improwizacja, w której Konrad, siłą swojego ducha, pragnie wznieść się nad światem, aby poznać przyszłość. Bohater, porównujący się do orła (ptaka królewskiego) ponosi klęskę. Jego myśli plącze kruk (ptak szatański - tu uosabia pychę). Scena kończy się omdleniem Konrada.

Początek Wielkiej Improwizacji nie ma charakteru wizyjnego. W lirycznym monologu Konrad określa swoją sytuację poety oraz wykłada znaczenia i funkcje poezji. Bohater jest człowiekiem samotnym („Samotność - cóż po ludziach (...)”), wyalienowanym i niezrozumianym przez innych. Ale jego pieśni nie potrzebują odbiorcy. Romantycy wierzyli, iż poezja jest bytem idealnym, istniejącym niezależnie od woli człowieka; ujęta w słowa ulega zniekształceniu („Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie”). Myśl, którą poeta nosi w sobie, ważniejsza jest od jej literackiej realizacji. Jedynymi godnymi odbiorcami takiej poezji, która istnieje na dwa sposoby: metafizycznie i w duszy artysty, są Bóg i natura („Boga, natury godne takie pienie”). Konrad - poeta, wznosząc się ponad światem, zbliża się do Stwórcy i mocą swojej pieśni wyzywa go na pojedynek: „Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę, / Cóż ty większego mogłeś zrobić - Boże?”

Improwizacja jest dla Konrada momentem próby, tylko w starciu z Bogiem może on zbadać wartość swojej mocy („Dziś poznam czym najwyższy, czylim tylko dumny”). Buntując się przeciwko prawom Stwórcy, bohater kieruje się miłością do ludzi, pragnie ich uszczęśliwić, a narodowi polskiemu przywrócić wolność, nawet za cenę własnego życia:

„Ja kocham cały naród! (...)

Nazywam się Milijon - bo za milijony

Kocham i cierpię katusze”.

Konrad zarzuca Bogu brak uczucia. Przypisując sobie zdolność do odczuwania największej miłości, domaga się od Stwórcy rządu dusz („Ja chcę duszami władać, jak Ty nimi władasz”), a tym samym podważa wiarę w istnienie wolnej woli. Jego pragnienie uszczęśliwienia ludzi to w zasadzie żądanie despotycznej władzy nad nimi:

„Co ja zechcę, niech wnet zgadną,

Spełnią, tym się uszczęśliwią.

A jeżeli się sprzeciwią,

Niechaj cierpią i przepadną”.

Wyzywając Boga do walki „na serca”, bohater posuwa się do groźby - bluźnierstwa: „Krzyknę, żeś Ty nie ojcem świata, ale...”, ostatnie słowo „carem” dopowiada jednak diabeł, uwalniając tym samym Konrada od najcięższego grzechu.

Bohater sprzeciwia się Bogu w imię miłości do całego narodu. Taki bunt nazywa się prometejskim, od imienia Prometeusza, bohatera mitologii greckiej, który ulepił człowieka z gliny i łez, a następnie wykradł bogom ogień, aby ofiarować go ludziom. Za karę nieśmiertelny tytan przykuty został do skały i skazany na wieczne cierpienia. Codziennie sęp wyjadał mu kawałek wątroby, która na nowo odrastała. Czyn Prometeusza był świadectwem bezinteresownej miłości do ludzi, dowodem ofiary i poświęcenia dla szczęścia innych. Prometejski bunt Konrada sprowadził na bohatera nieszczęście i ukazał jego niemoc. Bóg nie odpowiedział na wyzwanie poety, a tym samym nie uznał go za równorzędnego partnera. Konrad zgrzeszył pychą, negując boską miłość i domagając się absolutnej władzy nad ludźmi.

Tragizm Konrada ma przyczyny wewnętrzne; wynika z rozdźwięku między przekonaniem bohatera o własnej mocy a jego faktycznymi możliwościami. Pragnienie nieśmiertelności i boskiej zdolności kreacji okazuje się niemożliwe do zrealizowania. Bohater nie jest w stanie przekroczyć ograniczeń wynikających z jego ludzkiej natury. Konrad tylko we własnym mniemaniu wzniósł się na wyżyny ducha.

Scena Wielkiej Improwizacji przypomina w swojej konstrukcji średniowieczne moralitety. O duszę bohatera walczą złe i dobre duchy (psychomachia). Przed wiecznym potępieniem uratuje Konrada miłość do ludzi i kult Matki Boskiej oraz pokorna modlitwa Księdza Piotra i modlitwa Ewy.

Wyczerpany wizją bohater popada w omdlenie. Improwizację Konrada często odczytuje się jako przejaw jego wewnętrznej mocy, ale można ją także interpretować w kategorii szaleństwa poety lub przypisywać chorobie (opinie więźniów o zachowaniu bohatera wskazują na symptomy epilepsji).

Konrad jako poeta, indywidualista, geniusz i szaleniec, człowiek chory posiada cechy typowego bohatera romantycznego, który tylko w stanach nienormalnych i poprzez wizje mógł dotrzeć do istoty prawdy. Bohater III cz. Dziadów wierzy w nieśmiertelność swojej poezji i jej moc kreacyjną oraz poznawczą. Bunt i cierpienia Konrada wypływają z najczystszych motywów, z miłości do ludzi i ojczyzny. Tragiczny konflikt rozgrywający się w psychice bohatera staje się przyczyną jego klęski.

Mesjanizm w Widzeniu Księdza Piotra

Ksiądz Piotr to przeciwieństwo Konrada. Jest człowiekiem pokornym, miłującym Boga, nie przeżywa wątpliwości. Dlatego to on, a nie dumny Konrad, dostąpił łaski widzenia:

„Panie! czymże ja jestem przed Twoim obliczem? -

Prochem i niczem;

Ale gdym Tobie moją nicość wyspowiadał,

Ja, proch, będę z Panem gadał”.

W swojej profetycznej wizji, stylizowanej na język biblijny, Ksiądz ogląda ówczesne i przyszłe losy Polski.

Dzieje narodu, znaczone wywózkami na Syberię, porównane zostały do Drogi Krzyżowej Chrystusa. Cierpienia Polski, od rozbiorów po upadek powstania listopadowego, zestawia Ksiądz z męczeństwem Jezusa i jego śmiercią na krzyżu. Tragiczny obraz historii narodu zyskuje jednak w Widzeniu perspektywę optymistyczną. Śmierć pokoleń walczących o wolność stanie się ofiarą, która odkupi Polskę i wszystkie narody. Z podbitego narodu będzie pochodził przyszły Zbawca (Mesjasz).

Zbawiciela opisuje A. Mickiewicz językiem Apokalipsy św. Jana. Będzie to mąż potężny, silny i groźny, wywyższony ponad ludzi. W widzeniu jawi się on jako postać nieokreślona:

„Z matki obcej, krew jego dawne bohatery.

A imię jego czterdzieści i cztery”.

Niejasność tej symboliki skłania badaczy do różnych interpretacji. Sposób zastępowania liter alfabetu cyframi wywodzi się z tradycji hebrajskich pism kabalistycznych, używany był także w tajnych związkach. Niektórzy uważają, iż za zbawiciela A. Mickiewicz uważał samego siebie. Według innej tradycji numerologicznej 40 oznacza Człowieka-Mesjasza, a 4 - misję jaką ma spełnić na ziemi. Brak jasnej wykładni symbolu pozwala jedynie stwierdzić, iż poeta miał na myśli zagadkowego zbawiciela, który pojawi się w niedalekim czasie, aby dokonać ogólnie pojętego dzieła odkupienia.

Przedstawiona w Widzeniu Księdza Piotra historiozoficzna koncepcja losów Polski to przejaw, popularnego w czasach romantyzmu, mesjanizmu. Termin ten, wywodzący się z tradycji judaistycznej, związany był z oczekiwaniem na przyjście Mesjasza, który zbawi Izrael i przywróci mu wolność polityczną. Chrześcijanie uznali Chrystusa za odkupiciela. W późniejszym okresie narodziła się koncepcja historiozoficzna, przypisująca niektórym jednostkom lub narodom misję duchowego odrodzenia ludzkości na drodze ofiary i cierpienia. W epoce romantyzmu powstała ideologia mesjanizmu narodowego, zakładającego konieczność duchowej i społecznej przemiany świata, prowadzącej ludzkość do zbawienia. Mesjanizm polski doby romantyzmu korzeniami swymi sięga czasów sarmackich, kiedy to Rzeczpospolitą uważano za przedmurze chrześcijaństwa. W okresie porozbiorowym ukształtowała się wizja Polski jako narodu wybranego, mającego do spełnienia misję odrodzenia świata na drodze ofiary, cierpienia i zbawienia. Pośrednikiem pomiędzy ludzkością a Bogiem miała stać się jednostka charyzmatyczna, przywódca duchowy narodu. Czołowymi ideologami narodowego mesjanizmu polskiego byli filozofowie: A. Towiański i J. Hoene-Wroński.

Mesjanistyczną wizję Polski przedstawił A. Mickiewicz, odwołując się do symboliki biblijnej:

- porównanie męczeństwa młodzieży wileńskiej do rzezi niewiniątek;

- porównanie prześladowanej i powalonej ostatecznie w powstaniu listopadowym Polski do Chrystusa, a jej losów do drogi krzyżowej i męczeńskiej śmierci Zbawiciela;

- liczba 44, zastępująca imię Zbawcy;

- „żołdak Moskal” porównany do rzymskiego żołnierza Longina, który przebił bok konającego Jezusa;

- „biała szata” - symbol niewinności i zwycięstwa zmartwychwstałego Chrystusa;

- „matka Wolność” - Wolność jako Święta Maryja płacząca pod krzyżem;

- cierniowa korona;

- „Panie, Panie, za coś mię opuścił!” - aluzja do słów wypowiedzianych przez Jezusa na krzyżu;

- „trzy źrenice”, „trzy czoła”, „trzy oblicza” - określenie charakteryzujące Zbawcę w Apokalipsie Św. Jana.

Problematyka Ustępu

Utwory wchodzące w skład Ustępu wyrastają z obserwacji, jakie poczynił A. Mickiewicz w czasie swojego pobytu w Rosji. Można je odczytywać także w kontekście ewentualnej zsyłki Konrada. Droga do Rosji to obraz kraju, w którym żyją dwie siły: naród (ludzie natury, nieświadomi historii) i car (władca absolutny i okrutny). Przedstawiona kraina jest pusta, a przez to nieludzka; naznaczonymi przez cara drogami jeżdżą wojska, cudzoziemcy w służbie dworu oraz kibitki z zesłańcami. Stolica Rosji (ukazana w wierszu Petersburg) to teren Imperatora, który wzniósł „Nie miasto ludziom, lecz sobie stolicę”, obcą kulturze rosyjskiej. Tutaj odbywa się przegląd wojska, będący manifestacją siły carskich rządów. W Petersburgu Konrad spotyka swojego przyszłego mistrza, Oleszkiewicza, człowieka pełnego miłosierdzia, chrześcijanina i profetę, który w ostatnim wierszu Ustępu wygłosi monolog, zapowiadający przyszły upadek caratu.

W przywoływanych wierszach, A. Mickiewicz zastanawia się nad przyszłymi losami Słowiańszczyzny. Nadzieję na obalenie Imperatora widzi w uświadomieniu rosyjskiego ludu i jego współdziałaniu z narodem polskim.

Wierszem zamykającym cykl jest dedykowany rosyjskim dekabrystom utwór Do przyjaciół Moskali. Tekst ma na celu pobudzenie narodu do działania. Los zesłańców powinien stać się wezwaniem do walki o wolność. A. Mickiewicz, odrzucając propagowaną dawniej postawę Wallenroda („Pełzając milczkiem jak wąż, łudziłem despotę”), wzywa do otwartej walki o niepodległość.

Pogłębiaj wiedzę w temacie: Dziady cz. III (A. Mickiewicz)

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.