Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz szkołę

Wybierz dział

Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Dziady cz. III (A. Mickiewicz)

Streszczenie

Prolog

Miejsce: Wilno, klasztor oo. Bazylianów przerobiony na więzienie stanu.

Osoby: Więzień, Anioł Stróż, Duchy nocne, Aniołowie, Duch.

Więzień śpi wsparty na oknie. Pochylony nad nim Anioł Stróż wspomina, jak na prośbę matki i za pozwoleniem bożym nieraz przybywał, aby w sennych marzeniach prowadzić jego duszę ku wiecznemu dobru. Niestety, wysłaniec nieba przybierał w snach młodzieńca postać piekielną, a wspaniałe niebiańskie dźwięki ginęły w przepaści niepamięci. Zasmucony tym Anioł ociągał się z powrotem do nieba, gdzie czekała na niego ciekawa wieści o synu, matka. Wtem Więzień budzi się, jest strudzony, sen nie przyniósł mu spodziewanego odpoczynku. Zaczyna zastanawiać się nad znaczeniem snu dla człowieka, nie zgadza się z teorią mędrców, że marzenia senne są wspomnieniem lub wyobraźnią. Gdy, zmęczony sennymi marami, zapada w drzemkę, pojawiają się Duchy nocne. Chcą wykorzystać smutną, więzienną noc, senne omamy dla zdobycia władzy nad duszą Więźnia. Zdaniem Anioła więzienne odosobnienie może mieć zbawienny wpływ na młodzieńca, który wzorem proroków na pustyni, może w samotności rozmyślać o swoim przeznaczeniu. Przebudzony Więzień zastanawia się, czy jego prześladowca - Senator, którego sumienie obarczone jest wieloma zbrodniami, pamięta swoje sny. Gdy ponownie zasypia, złe i dobre moce toczą walkę o jego myśli. Budzi się z przekonaniem, że będzie wolny, ale będzie to wolność ciała, dusza zaś skuta będzie kajdanami. Będzie błąkał się wśród cudzoziemców ze świadomością, że nikt nie zrozumie jego pieśni. Żywy ciałem, będzie martwy dla ojczyzny. W tej chwili dokonuje się w nim duchowa przemiana. Węglem pisze na ścianie słowa świadczące, że umarł Gustaw, a narodził się Konrad. Gdy ponownie zasypia, Duch snuje rozważania na temat wewnętrznej potęgi młodzieńca. Jego zdaniem dusza ludzka ma wielką moc.

Akt I

Scena I. Scena więzienna

Miejsce: Więzienny korytarz, cela Konrada.

Osoby: Jakub, Adolf, Żegota, Konrad, Ksiądz Lwowicz, Sobolewski, Frejend, Tomasz, Feliks Kołakowski, Suzin, Jacek, Józef, Jankowski, Kapral.

W Wigilię więźniowie zbierają się w celi Konrada. Kapral, pilnujący ich, to Polak, dawny legionista teraz żołnierz w służbie carskiej. Pozwala więźniom spędzić tę szczególną noc razem. Wśród zgromadzonych jest nowy więzień - Żegota - zdumiony swoim uwięzieniem, gdyż nie należał do żadnego spisku. Ma nadzieję, że po opłaceniu okupu wyjdzie na wolność. Towarzysze nie podzielają jego optymizmu. Nowy namiestnik cara, senator Nowosilcow szuka wszędzie śladów spisku i aresztuje wielu ludzi. Śledztwa, toczone potajemnie nie dają możliwości obrony. Tomasz proponuje, by sieroty i nieżonaci wzięli na siebie winę, umożliwiając innym powrót do domu. Siebie podaje jako pierwszego kandydata. Więźniowie informują nowego towarzysza o życiu, jakie wiodą. Potem Sobolewski opowiada, co widział w mieście, będąc tam na przesłuchaniu. Dwadzieścia kibitek wywoziło na zesłanie studentów ze Żmudzi. Wśród nich był brat towarzysza w celi - Jacka. Ogoleni, dźwigali ciężkie kajdany. Jednego (ciężko pobitego w czasie śledztwa) żołnierze włożyli do powozu, inny, dziesięcioletni, żalił się na zbyt ciężkie kajdany. Następnie więźniowie wspominają kolegę, który uniknął aresztowania, popełniając samobójstwo. Proszą Feliksa, by rozweselił ich opowiadaniem lub piosenką. Wtedy Żegota opowiada bajkę Antoniego Góreckiego, z której wynika, że diabeł chcąc przechytrzyć Boga, oszukał sam siebie, zagrzebał bowiem ziarno w ziemię, chcąc je ukryć przed człowiekiem, tymczasem ziarno wydało plon. Podobnie będzie z tłumieniem wolności. Potem Jankowski śpiewa bluźnierczą piosenkę z refrenem „Jezus Maryja”. Oburzony Konrad broni imienia Maryi. Popiera go Kapral, który wspomina wydarzenie ze swego życia. Podczas misji wojskowej uciszył Francuzów śpiewających bluźniercze piosenki o Pannie Świętej. Wszyscy oni zostali zamordowani, a Kapral znalazł w czapce kartkę: „Niech żyje Polak, jedyny przyjaciel Maryi”. Towarzysze obserwują milczącego Konrada, przeczuwają, że z ust jego popłynie jakaś wieszcza piosenka. Istotnie, Konrad śpiewa pieśń zemsty:

(...) zemsta, zemsta, zemsta na wroga,

Z Bogiem, a choćby mimo Boga!”.

Na bluźniercze słowa reaguje Ksiądz Lwowicz, lecz Konrad nie przerywa śpiewu. Rozpoczyna tzw. Małą Improwizację. Czuje się jak orzeł, który z przestworzy obserwuje ziemię i jej przyszłość. Wtem czarny kruk przesłania mu widok. Wywiązuje się walka. Wzrok kruka plącze myśli Konrada. Więźniowie opuszczają celę, zaalarmowani przez Kaprala.

Scena II. Wielka Improwizacja

Osoby: Konrad, Duchy.

Konrad jest sam w celi. Zastanawia się nad samotnością artysty, mówi o poezji, która wypełnia jego duszę. Jest świadomy jej ogromnej mocy, stawia siebie - artystę na równi z Bogiem. Wypełnia go siła. Duch jego opuszcza ciało i jak ptak unosi się w przestworzach. Pragnie objąć całą ziemię. Jego monolog jest bardzo dramatyczny, Konrad wysuwa coraz bardziej radykalne żądania: „Daj mi rząd dusz!”, „Ja chcę mieć władzę, jaką Ty posiadasz”. Gdy nie otrzymuje odpowiedzi, stwierdza:

„Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością,

Ty jesteś tylko mądrością”.

Konrad zapala się coraz bardziej w swych rozważaniach. Duchy dobre i złe walczą o jego duszę. Poeta wyzywa Boga na pojedynek. Mówi, że jego dusza wcielona jest w ojczyznę:

„Ja i ojczyzna to jedno.

Nazywam się Milijon - bo za milijony

Kocham i cierpię katusze”.

Wyrzuca Bogu obojętność, pewność, z jaką rządzi, brak miłości. Gdy w dalszym ciągu odpowiada mu milczenie, grozi:

„Odezwij się, - bo strzelę przeciw Twej naturze; (...)

Krzyknę, żeś Ty nie ojcem świata, ale...”.

Chciał powiedzieć: „carem”, ale zrobił to za niego diabeł. Konrad pada, a złe duchy chcą zagarnąć jego duszę. Przeszkodą są jednak modlitwy odmawiane w jego intencji. Drzwi celi otwierają się, wchodzi Ksiądz Piotr.

Scena III. Egzorcyzmy

Osoby: Kapral, Ksiądz Piotr, Więzień, Konrad, Duch, Aniołowie, Archaniołowie.

Konrad leży na podłodze. Więzień podejrzewa chorobę, Kapral dopatruje się czegoś więcej. Pilnuje drzwi, a Ksiądz Piotr czuwa nad Konradem. Ten zaś nadal ogarnięty jest wizjonerskim szałem. Dostrzega Rollisona, który jest okrutnie torturowany. Podpowiada mu drogę ucieczki - samobójstwo. Ksiądz, zorientowawszy się, że szatan przemawia przez młodzieńca, odprawia egzorcyzmy. Zły duch mówi różnymi językami, próbuje wykręcić się od odpowiedzi, gdzie znajduje się ów drugi więzień. Wreszcie pokonany modłami Księdza wyznaje, że Rollison jest w klasztorze Dominikanów, zamienionym na więzienie. Ratunkiem dla jego duszy może być komunia św. Ksiądz pozwala Duchowi opuścić duszę Konrada, który odzyskuje świadomość. Gdy zmęczony zasypia, kapłan oddaje się modlitwie. Pragnie wziąć na siebie winy Konrada. Chór Aniołów wychwala prostotę i pokorę Księdza Piotra. Bierze też w obronę Konrada, gdyż kochał Pannę Najświętszą i naród.

Scena IV. Widzenie Ewy

Miejsce: Dom wiejski pod Lwowem.

Osoby: Ewa, Marcelina, Aniołowie.

Ewa modli się przed obrazem Panny Najświętszej. Jest już bardzo późno. Panienka chce jeszcze pomodlić się za uwięzionego. Ma widzenie, w którym Matka Boska podaje kwiaty małemu Jezusowi, ten obsypuje nimi Ewę.

Scena V. Widzenie Księdza Piotra

Miejsce: Cela Księdza Piotra.

Osoby: Ksiądz Piotr, Aniołowie.

Ksiądz leży krzyżem i modli się. Ukorzywszy się przed Bogiem ma widzenie. Młodzi Polacy, wydani w ręce Heroda, wywożeni są kibitkami na północ. Jeden z nich ucieka:

„...to obrońca!

Wskrzesiciel narodu, -

Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,

A imię jego będzie czterdzieści i cztery”.

Tymczasem polski naród jest związany niewolą, urąga mu cała Europa. Jego cierpienie, to cierpienie Chrystusa męczonego i uśmierconego. Gal (Francuz) sądzi polski naród niczym Piłat. Krzyż, ukuty z trzech drzew, spoczywa na ramionach narodu. Rakus (Austriak) i Borus (Prusak) poją go octem i żółcią. Moskal przebija bok narodu, który umiera. Matka Wolność opłakuje go u stóp krzyża. Naród jednak zmartwychwstaje i białą szatą otula świat.

Ksiądz zasypia, a Aniołowie zabierają jego duszę do nieba, aby tam przez chwilę zaznała pociechy.

Scena VI. Sen Senatora

Miejsce: Sypialnia Senatora.

Osoby: Senator, Diabły, Belzebub.

Nad śpiącym Senatorem pojawiają się Diabły, by dręczyć jego duszę. Belzebub odwodzi je od tego zamiaru w obawie, że obraz srogich kar widziany we śnie może powrócić za dnia i wpłynąć na jego poprawę. Byłby więc stracony dla piekła. Diabły mogą natomiast podsycać jego pychę. Senator śni, że cieszy się łaskami cara, który nadaje mu liczne tytuły. Potem nagle car odwraca się od niego, a Senator skazany jest na szyderstwa dworskich urzędników. Diabły wydzierają ducha Nowosilcowa ze sfery zmysłów i okrutnie się nad nim pastwią (wizja groteskowa).

Scena VII. Salon warszawski

Osoby: Zenon Niemojewski, Adolf, Hrabia, Francuz, Damy, Kamerdyner, Szambelan, kilku młodych i starych Polaków, Jenerał, Literaci, Oficer, Mistrz ceremonii, Panna, Wysocki.

Towarzystwo w salonie podzieliło się na dwie grupy. Pierwsza z nich składa się z urzędników, literatów, generałów i dam. Grupa ta pije herbatę przy stoliku i rozmawia po francusku. Druga grupa to młodzi i starzy Polacy, którzy stoją przy drzwiach. Ci mówią po polsku. Wśród towarzystwa stolikowego toczy się rozmowa na temat ostatniego balu. Zgodnie stwierdza się, że nikt nie urządza tak wspaniałych przyjęć jak Nowosilcow. Rozmowa schodzi na literaturę. Jedna z dam twierdzi, że nie rozumie polskich wierszy, które są nudne.

Zebrani słuchają opowieści Adolfa o Cichowskim (w tym czasie Szambelan wychodzi, nie chcąc słuchać). Młody, przystojny Cichowski znika pewnego dnia. Władze oficjalnie stwierdziły, że utonął i na dowód tego pokazano jego żonie płaszcz znaleziony nad Wisłą, rzekomo należący do Cichowskiego. Zwłok nie znaleziono. Minęły trzy lata. Któregoś wieczora kolumna więźniów przechodziła z więzienia do pałacu belwederskiego. Zapytani kim są, wymienili swe nazwiska, padło również nazwisko Cichowskiego. Na wieść o tym żona rozpoczęła starania o uwolnienie męża. Niczego jednak nie osiągnęła. Minęły kolejne trzy lata, podczas których dochodziły wieści, że Cichowski żyje, że jest torturowany (nie pozwalają mu spać, karmią śledziami i nie dają mu wody, straszą), nic jednak nie wyjawił. Niedawno żołnierze odprowadzili go do domu. Straszliwie zmieniony, niezdrowo otyły, pożółkły z przerażeniem chowa się w pokoju, unikając ludzi i rozmów z nimi.

Wywiązuje się rozmowa na temat poezji. Młoda Dama proponuje Literatom, by historia Cichowskiego stała się tematem wierszy. Oni jednak wzbraniają się twierdząc, że współczesna historia nie jest odpowiednią pożywką dla poezji, że polski naród nie lubi scen okrutnych, gwałtownych, że Słowianie lubią sielanki. Jeden stwierdza nawet, że poezja może powstawać tylko przy dworze, a w Warszawie nie ma dworu. Arystokracja rozpoczyna kłótnię polityczną. Młodzi wychodzą narzekając, na stojących na czele narodu. Wtedy Wysocki stwierdza:

„Powiedz raczej: na wierzchu. Naród nasz jak lawa,

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;

Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”.

Scena VIII. Pan Senator

Miejsce: Mieszkanie Senatora w Wilnie.

Osoby: Senator, Doktor, Szambelan, Lokaj, Sekretarz, Pelikan, Bajkow, Damy, Pani Rollison, Kmitowa, Panna, Ksiądz Piotr, Pani Gubematorowa, Pani Sowietnikowa, Pani Jenerałowa, Księżna.

Licznie zgromadzone towarzystwo gra w karty w salonie Nowosilcowa, on sam rozmawia z Doktorem i narzeka na złe maniery gości, którzy wciąż zwracają się do niego z wstawiennictwem za więźniami. Wchodzi Lokaj z wiadomością od kupca, któremu Senator jest dłużny pieniądze. Ten poleca uwięzić jego syna. Na pytanie Pelikana, co zrobić z ciężko pobitym w śledztwie Rollisonem, dziwi się, że nieszczęśnik jeszcze żyje. Ale oto przybywa sama matka więźnia. Z niewidomą staruszką przychodzą Kmitowa i Ksiądz Piotr. Pani Rollison błaga o łaskę dla syna, który był jej jedynym opiekunem. Pragnie widzenia z synem lub zgody na wizytę Księdza. Senator wyraża zgodę na spotkanie więźnia z Księdzem. Udaje zdziwienie na wieść, że Rollison od roku przebywa w więzieniu i mówi o ukaraniu winnych. Żegna biedną kobietę, która wychwala jego dobroć. Po wyjściu staruszki Senator poleca wpuścić ją do więzienia i tam zatrzymać. Pelikan, dla uciszenia sprawy radzi, by zostawić otwarte okno (rzekomo dla świeżego powietrza) w celi na trzecim piętrze, w której przetrzymywany jest Rollison, gdyż znane mu są samobójcze zamiary więźnia. Teraz Senator przesłuchuje Księdza Piotra. Ciekawi go, skąd wiedział o więźniu. Ponieważ Ksiądz uparcie milczy, Doktor poleca go spoliczkować, za co kapłan przepowiada mu rychłą śmierć. Podobną przepowiednię otrzymuje Bajkow, który również uderzył Księdza. Wściekły Senator wzywa Botwinkę dla przeprowadzenia śledztwa. Wtedy Doktor opowiada o spisku, na czele którego stoi książę Adam Czartoryski. Należeć do niego mają profesorowie na czele z Lelewelem. Za informacje i dowody Senator obiecuje Doktorowi nagrodę pieniężną i wysokie stanowisko. Skrycie zaś poleca go aresztować. Do sali wchodzi towarzystwo i rozpoczyna się bal.

Bal

Osoby: Dama, Młody Człowiek, Kolleski Regestrator, Sowietnik, Pułkownik, Senator, Gubernator, Gubematorowa, Starosta, Oficer Rosyjski, Bajkow, Student, Panna, Matka, Bestużew, Justyn Pol, Ksiądz Piotr, Pani Rollison, Lokaje, Żołnierze, Goście.

Polacy, obecni na balu, szydzą z Rosjan, sprawiają jednak pozory wielce zadowolonych i uprzejmych. Przybyły na bal Starosta odpowiada pytającemu go Senatorowi i tłumaczy nieobecność żony i córki. Mówi, że żonę ma dla siebie, a córce sam wybierze towarzystwo. Jest oburzony, że musi brać udział w balu, gdy młodzież polska siedzi w więzieniach. Oficer rosyjski nie dziwi się nienawiści Polaków. Ma świadomość, jakie kreatury w służbie cara przybywają do Polski. Wśród młodzieży znajdują się Pol i Bestużew. Polak wyjawia zamiar zamordowania Senatora. Powstrzymuje go Bestużew, ukazując bezsens takiego kroku, gdyż po śmierci Nowosilcowa car przyśle jego następcę. Ksiądz Piotr przepowiada zemstę Boga i w tym samym momencie rozpętuje się burza. Do sali wdziera się pani Rollison. Bluźniąc, przeklina Senatora za wyrzucenie jej syna z okna celi. Pociesza ją Ksiądz Piotr twierdząc, że chłopak żyje. Grzmot pioruna wstrząsa salą. Obecni dowiadują się, że od jego uderzenia zginął Doktor, przy którym znaleziono stopione srebro. Senator jest przejęty spełnioną przepowiednią Księdza. Pozwala mu pójść do młodego Rollisona. Ponowny grzmot wypędza gości z sali. Przy Senatorze pozostają tylko Pelikan i Ksiądz Piotr. Nowosilcowa dręczy pytanie o przepowiedzianą śmierć. Nagabywany kapłan opowiada dwie przypowieści. Śpiący wśród podróżnych bandyta unika przywalenia murem po ostrzeżeniu anioła. Ucieszony słyszy jednak:

„Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz,

Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz”.

Druga opowieść o uratowanym królu i jego dostojnikach dowodzi, że chwilowe powodzenie zbrodniarzy jest tylko pozorne i skończy się karą tym dotkliwszą. Znudzony Senator odsyła zakonnika, który spotyka prowadzonego na śledztwo Konrada. Postać kapłana wydaje się znajoma, choć Konrad nie może sobie przypomnieć skąd. Prosi go o sprzedanie pierścionka i oddanie połowy wartości ubogim, druga zaś połowa ma być ofiarowana na mszę za dusze czyśćcowe. Ksiądz przepowiada Konradowi wyjazd w daleką drogę i spotkanie człowieka, który powita go imieniem Boga.

Scena IX. Noc Dziadów

Miejsce: Cmentarz z widoczną kaplicą.

Osoby: Guślarz, Kobieta, Widmo.

Wieśniacy zmierzają do kaplicy, by odprawiać Dziady. Kobieta chce zostać na cmentarzu. Pragnie spotkać widmo, które już raz widziała: blade, poranione i nieme. Guślarz tłumaczy kobiecie milczenie zjawy - prawdopodobnie nie był duchem, zaś zraniona pierś wskazywała na cierpiącą duszę. Kobieta zostaje z Guślarzem, a w kaplicy rozpoczynają się Dziady. Wiankiem, kądzielą i ogniem przyzywane są pokutujące dusze. Otwierają się groby i wychodzą z nich upiory. Obserwują je Kobieta i Guślarz ukryci w gnijącym pniu dębu. Pojawia się Widmo, skarżące się na palące go dukaty, chce oddać je komuś biednemu (Doktor). Potem wychodzi upiór, ubrany jak na wesele. Podąża za dziewicą, a psy rozrywają jego ciało (Bajkow). Jednak duch oczekiwany przez Kobietę nie zjawia się. Guślarz podejrzewa, że zmienił wiarę lub imię. Wtem od strony Wilna nadciąga kilkadziesiąt wozów kierujących się ku północy. W jednym znajduje się czarno ubrany mężczyzna ze skrwawioną piersią. Jego dusza cierpi przez rany zadane ręką nieprzyjaciela. Bardziej jednak dokucza mu maleńka rana na czole, którą „sam sobie zadał” i której „śmierć uleczyć nie może”. Kobieta błaga Boga o łaskę dla skazańca.

Dziadów części III. Ustęp

Droga do Rosji

Przez puste, nie zaludnione pola, przysypane śniegiem jedzie kibitka. Jej pasażer obserwuje płaskie, puste przestrzenie bez miast i gór. Czasami tylko samotna wioska widnieje wśród pustkowia. Wielkie przestrzenie, niczym nie zapisana jeszcze karta, i z rzadka mijani ludzie budzą w podróżnym pytanie, jak potoczy się historia tej ziemi i narodu - jeszcze wewnętrznie nie rozbudzonego?

„Czyż na niej pisać będzie palec boski,

I ludzi dobrych używszy za głoski,

Czyliż tu skreśli prawdę świętej wiary,

Że miłość rządzi plemieniem człowieczem,

Że trofeami świata są: ofiary?

Czyli też Boga nieprzyjaciel stary

Przyjdzie i w księdze tej wyryje mieczem,

Że ród człowieczy ma być w więzy kuty,

Że trofeami ludzkości są: knuty?”

Drogi tej krainy wytyczyły kibitki z zesłańcami i wojska carskie. Skład maszerujących wojsk, gdzie oficerami są wyłącznie cudzoziemcy, świadczy o antyrosyjskiej, niszczącej własny naród polityce cara. Drogę do Rosji kończy scena, w której zdziwieni żołnierze obserwują młodych, lecz pełnych dumy zesłańców.

Przedmieścia stolicy

Przedmieścia Petersburga zabudowane są wspaniałymi pałacami. Mieszają się tu różne style, jak „zwierzęta z różnych krańców ziemi”. Podróżny zastanawia się:

„Żeby zwieźć głazy tych obelisków,

Ileż wymyślić trzeba było spisków,

Ilu niewinnych wygnać albo zabić,

Ile ziem naszych okraść i zagrabić”.

Teraz przedmieścia są puste. Dwór carski przeniósł się do miasta na okres zimy. Za carem pociągnęli wszyscy możni.

Petersburg

Na „palach i ciałach Moskałów” wbitych w bagnisty teren, rozkazał car wybudować „nie ludziom miasto, lecz sobie stolicę”. Z dalekich krajów sprowadzono drewno i kamienie. Ogromne mury stanęły przy ulicach, a wszystkie przypominały miasta Europy: Paryż, Amsterdam, Rzym, Wenecję, Londyn. Mieszkańcy miasta tłumnie wylegli na ulicę, by obserwować spacerującego cara i jego świtę. Po ich odejściu na ulicy został pielgrzym i człowiek wyglądający na starego mieszkańca stolicy, na co wskazywali liczni, spotkani na ulicy, znajomi. On to podszedł do pielgrzyma i powitał go słowami:

„Chrześcijaninem jestem i Polakiem,

Witam cię Krzyża i Pogoni znakiem”.

Wyrwany z zamyślenia cudzoziemiec ucieka. Nazajutrz żałuje swego zachowania, myśli o ponownym spotkaniu.

Pomnik Piotra Wielkiego

Wieczorem przy pomniku Piotra Wielkiego spotyka się dwóch mężczyzn:

„Jeden, ów pielgrzym, przybylec z zachodu, (...)

Drugi był wieszczem ruskiego narodu”.

Rosjanin opowiada historię powstania pomnika. Podobny posąg stoi w Rzymie i przedstawia Marka Antoniusza. Obaj mężowie różnią się jednak. Rzymianin usunął szpiegów i donosicieli, pokonał wrogów państwa i kroczy wśród tłumu spokojnie, pewnie i bezpiecznie. Koń Piotra pędzi tratując po drodze wszystko, co napotka. Jest symbolem tyranii carskich rządów nieliczących się z poddanymi.

Przegląd wojska

Rankiem o dziesiątej na wielkim placu zbierają się tłumy, by oglądać przegląd wojska. Gromadzą się liczne oddziały jazdy i artylerii, ustawia się w szeregach piechota. Wkrótce pojawia się car, ubrany w mundur, gdyż: „Car rośnie, żyje i - gnije żołnierzem”, od najmłodszych lat przyzwyczajony do komenderowania. Za czasów Piotra Wielkiego zwyczaje rosyjskie uległy zmianie. Ogolono brody, skrócono stroje, wprowadzono obyczaje zachodnioeuropejskie.

Rozpoczyna się przegląd. Car przemyka między szeregami wojska. Oddziały sprawnie wykonują rozkazy, zmieniają szyki. Tęgi mróz powoli zniechęca gapiów. Po manewrach na placu zostają ranni i trupy. Jedni stratowani przez towarzyszy, inni zamarznięci. Następnego dnia odnaleziono jeszcze jedną ofiarę. Był nią sługa oficerski, który zamarzł siedząc na pańskim futrze i czekając na rozkazy (symbol rosyjskiego wiernopoddaństwa).

Oleszkiewicz (Dzień przed powodzią petersburską 1824)

Nadeszła nagła odwilż, nad brzegiem Newy „młodzi podróżni” spotykają mężczyznę mierzącego poziom wody. Rozpoznają go. To Polak - malarz. Wypowiada proroctwo, którego przybyli nie rozumieją. Odchodzą, lecz jeden z nich udaje się za mężczyzną. Przypomina sobie, że to osoba, która powitała go na ulicy pierwszego dnia. Malarz patrzy w okna carskiego pałacu i przepowiada zgubę poddanych, a potem samego cara. Kiedy orientuje się, że nie jest sam, ucieka.

Do przyjaciół Moskali

Poeta wspomina swych rosyjskich przyjaciół. Jedni zginęli (Rylejew), inni cierpią skazani na roboty (Bestużew), jeszcze inni cierpią „sroższą niebios karę”, gdyż zaprzedali się carowi. Słowa wiersza mają zwiastować wolność. Trucizna płynąca z mowy poety przepali okowy skuwające przyjaciół.

Pogłębiaj wiedzę w temacie: Dziady cz. III (A. Mickiewicz)

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.