Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz szkołę

Wybierz dział

Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Mendel Gdański (M. Konopnicka)

Mendel Gdański (M. Konopnicka)

Rodzaj literacki: epika

Gatunek literacki: nowela

Czas i miejsce akcji

Koniec XIX w., żydowska dzielnica Warszawy.

Bohaterowie

Mendel - introligator, 67-letni Żyd, mocno związany z Warszawą (urodził się na Starym Mieście), przy tej samej ulicy mieszka od 27 lat. Wychowuje Kubusia - wnuka, który jest jedyną bliską mu osobą. Człowiek mądry, wrażliwy, kochający Warszawę i przywiązany do jej mieszkańców. Nie może zrozumieć agresji i okrucieństwa warszawiaków. Bardzo uczciwy, honorowy.

Kubuś - wnuk Mendla, mały chłopiec, który od najwcześniejszych lat dzieciństwa, za sprawą polskich kolegów, boleśnie odczuwa to, że jest Żydem.

Zegarmistrz - jeden z sąsiadów Mendla, reprezentuje część społeczeństwa polskiego, która bezmyślnie krytykuje i wrogo odnosi się do mniejszości żydowskiej. Powtarza stereotypowe zarzuty stawiane tej mniejszości, formułując je w utartych, pozbawionych treści zwrotach.

Sąsiedzi Mendla - ludzie, którzy umieli stanąć w obronie napastowanego przez agresywny tłum sąsiada - Żyda. Znają go i doceniają jego zalety. To reprezentanci części społeczeństwa realizującej pozytywistyczne hasła tolerancji. Są jednak w mniejszości i niewielu tragediom zapobiegną.

Plan wydarzeń

1. Życie Mendla w Warszawie.

2. Sygnały o wystąpieniach antyżydowskich.

3. Smutna przygoda Kubusia.

4. Rozmowa Mendla z zegarmistrzem.

5. Napad na warsztat Mendla.

6. Zmiana uczuć Mendla do Warszawy i jej mieszkańców.

Streszczenie

Bohaterem tego obrazka (formy lit. podobnej do noweli, w której jednak większe znaczenie odgrywa opis) jest Mendel Gdański - 67-letni Żyd, introligator, mieszkający od 27 lat w tej samej dzielnicy Warszawy. Był bardzo mocno związany z miastem - „w to miasto żyje un ze swojej pracy, w to miasto ma grób ojca swego i matki swojej i żony swojej, i córki swojej”. Wychowywał wnuka, 10-letniego Kubusia, syna zmarłej córki, który chodził do polskiego gimnazjum. Sam Mendel czuł się polskim Żydem - od lat ciężko i uczciwie pracował na swoje utrzymanie, świadcząc usługi polskiemu społeczeństwu, szanowali go sąsiedzi, mieszkańcy małej uliczki warszawskiej, gdzie miał swój warsztat.

W mieście od kilku dni panował nadzwyczajny ruch - słychać było o wielu wystąpieniach antyżydowskich. Pewnego dnia Kubuś przybiegł ze szkoły zziajany, bez czapki, zapłakany - mówiąc, że inni chłopcy gonili go, nazywając Żydem. Wtedy Mendel wytłumaczył mu, że to nie jest żadna obelga, bo „uczciwym Żydem być jest piękna rzecz”. Wieczorem przyszedł do Mendla zegarmistrz z naprzeciwka, który przyniósł wieść, że „Żydów mają bić”. Przedstawił Mendlowi stereotypowe zarzuty, stawiane przez polskie społeczeństwo Żydom: „Żyd zawsze Żydem”, „byle pieniądze miał”, uważa się ich za obcych w polskim społeczeństwie. Mendel w rozmowie z zegarmistrzem starał się udowodnić bezsensowność jego zarzutów, pokazując, że Żydzi tak samo pracują dla tego miasta, jak inni. Następnego dnia rozjuszony tłum wpadł do warsztatu Mendla, wybił szybę, chcąc zlinczować właściciela, ale w obronie starego Mendla i jego wnuka stanęli sąsiedzi. Jednak wtedy w starym Żydzie coś pękło, stracił wiarę w ludzi, w ich prawość - „Nu u mnie umarło serce do tego miasto...”.

Problematyka

Nowela ta pierwszy raz ukazała się w „Przeglądzie Literackim” w 1890 r. Utwór jest głosem w tzw. „kwestii żydowskiej”. Pozytywiści starali się wpłynąć na mentalność społeczeństwa widzącego w Żydach zagrożenie. Nastroje antysemickie podgrzewały władze carskie, choćby przez fakt przesiedlenia do Królestwa Polskiego ponad 100 tys. zrusyfikowanych Żydów zwanych Litwakami. Brak znajomości kultury i historii żydowskiej powodował niezrozumienie przez Polaków odmienności tej nacji, w efekcie dochodziło do tworzenia zupełnie absurdalnych, rodzących strach przekonań o obyczajowości Żydów. Wypływał stąd antysemityzm mający swe ujście w tzw. pogromach, organizowanych głównie za sprawą prowokacji carskich urzędników. Ludność niesemicka dokonywała wówczas spustoszeń w dzielnicach żydowskich posuwając się do napaści, a nawet mordów na ich mieszkańcach.

M. Konopnicka, podobnie jak jej koledzy po piórze, dostrzegała całe barbarzyństwo tego postępowania i starała się ukazać w swoich utworach Żyda jako zwyczajnego człowieka, a nie monstrum, którego należy się bać. Wiedziała, że antysemityzm wypływa z zabobonu i ciasnoty umysłowej ludności dopuszczającej się pogromów.

Bohater noweli, Mendel Gdański, jest ubogim Żydem żyjącym w dobrych stosunkach ze swoimi sąsiadami, Polakami. Jest introligatorem, stąd ma dużo kontaktów z ludźmi, którzy korzystają z jego usług. Niektórzy traktują go z pobłażliwą protekcjonalnością, przekonani o wyższości własnego pochodzenia (np. zegarmistrz), inni czują do niego sympatię i autentyczny szacunek (np. student, sąsiadka przygotowująca posiłki). Mendel liczy sobie sześćdziesiąt siedem lat, jest ciężko doświadczonym przez życie człowiekiem, pomimo braku wykształcenia cechuje go ogromna mądrość i wrażliwość. Z całej rodziny pozostał mu tylko wnuk Jakub, który jest treścią jego życia. Pragnie, by chłopiec zdobył wykształcenie i mógł swoją wiedzę wykorzystać dla dobra ludzi. Wychowuje Kubusia w poczuciu własnej wartości i godności, bez kompleksu niższości. Bohater noweli czuje się pełnoprawnym obywatelem Warszawy, w której mieszka od urodzenia, jest związany z nią i ludźmi, którzy tu żyją. Fakt bycia Żydem traktuje jako coś oczywistego, nie stawiającego go wcale niżej od innych mieszkańców miasta. Dla niego liczy się tylko, czy ktoś jest prawym i szlachetnym człowiekiem, czy nie, inne kategorie podziału są mu obce. Dziwi go niezmiernie, że dla kogoś może być istotna odmienność religijna lub narodowa „ - a czemu uni do lasu nie idą i nie biją brzeziny za to, że brzezina, albo jedliny za to, że jedlina?...”.

Mendel jest dumny ze swojego miasta, kocha je, czuje się z nim zrośnięty i jest dla niego bolesnym odkrycie, że są ludzie, którzy uważają go tu za obcego. Nawet w czasie pogromu zachowuje poczucie godności, uważa, że nie ma powodu do ukrywania się przed rozjuszonym tłumem. Jego przekonanie o absurdalności zachowania rozwścieczonego motłochu jest tak silne, że decyduje się stać wraz z wnukiem w oknie swego mieszkania, by udowodnić, że obaj są uczciwi i nie zamierzają się ukrywać. Ciągle jeszcze wierzy, że może wpłynąć na postawę uczestników pogromu, wierzy, że zwycięży rozsądek i tolerancja.

Był to jednak błąd, za który zapłacił nie tylko zdrowiem wnuka, ale także utartą zaufania do ludzkiej mądrości i sprawiedliwości. Stracił serce do miasta, które zamieszkują ludzie ciemni, nietolerancyjni, chorzy z nienawiści do wszystkiego, co inne. „ - Pan powiada, co u mnie nic nie umarło? Nu, u mnie umarło to, z czym ja się urodził, z czym ja sześćdziesiąt i siedem lat żył, z czym ja umierać myślał... Nu, u mnie umarło serce do tego miasto.” Mendel zrozumiał, że od nastawionego antysemicko tłumu nigdy nie doczeka się szacunku należnego mu z racji bycia człowiekiem użytecznym i uczciwym. Wymowa utworu jest głęboko humanistyczna, autorka zwraca bowiem uwagę na ogólnoludzkie wartości, które powinny być jedynym kryterium oceny człowieka. Autorka staje po stronie krzywdzonych mniejszości narodowych i religijnych, dla których domaga się szacunku i równości wobec prawa.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.