Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz dział

Szewcy (S. I. Witkiewicz - Witkacy)

Streszczenie

Akt I

„Scena przedstawia warsztat szewski (może być dowolnie fantastycznie urządzony) na niewielkiej przestrzeni półkolistej”.

Majster szewski Sajetan, pracując przy butach, deklaruje, że chce pracować, nie zaś „gadać niepotrzebne rzeczy”. Jego powiedzonko „Hej!” bardzo denerwuje II Czeladnika, który grozi, że jeśli Sajetan nie przestanie go używać, to porzuci u niego pracę. Sajetan wygłasza socjologiczno-polityczne przemowy, jak np. ta: „Nie wierzę już w żadną rewolucję. Samo słowo wstrętne jest jak karaluch abo i prusak czy wesz. Bo wszystko obraca się przeciw nam. Nawóz jesteśmy, jako ci dawni królowie i inteligencja w stosunku do totemowego klanu - nawóz!”. Majster uważa, że ludzkość wchodzi w fazę kompletnego rozkładu cywilizacji. Jest niby pogodzony ze swoją najniższą w hierarchii społecznej pozycją, jednak przeżywa fakt, że jest tylko szewcem. Przygnębia go szczególnie to, że nie widzi szans na zmianę tej sytuacji.

Nad rozpaczającym majstrem litują się czeladnicy, którzy podobnie jak on czują się nieszczęśliwi. Boleśnie odczuwają swą niższość wobec innych, zwłaszcza arystokracji. II Czeladnik zauważa, że oprócz bogaczy-dekadentów jest i inna grupa, tzw. „pykniki”: „Ma se radio, ma se stylo, ma se kino, ma se daktylo, ma se brzucho i nieśmierdzące, niecięknące ucho”. Majster marzy o zemście za swe upokorzenia, pragnie znieść stary porządek świata. Jego syn przystał do postępowej organizacji „Dziarskich Chłopców”.

Pojawia się prokurator Robert Scurvy, który z kolei drażni II Czeladnika powiedzonkiem „hehe”. Scurvy uważa, że Szewcy powinni czuć się szczęśliwi, bo „wyzwolenie jest tylko przez pracę”. Przekonuje Sajetana, że zawsze będzie istnieć podział na dyrektorów i pracowników, nie znikną również różnice w standardzie ich życia. Wtedy II Czeladnik zasypuje Scurvy’ego szczegółami ze swego ubogiego życia. Zniesmacza to Roberta, zwłaszcza przez uwagi o jego nieodwzajemnionej fascynacji Księżną. Myśl o tym doprowadzała go do wściekłości.

Wchodzi Księżna, której Scurvy wyznaje, że będzie jej godny, gdy wykona choć jedną parę butów. Księżnę wyraźnie ekscytuje fakt bezsilności Roberta w staraniu o jej względy. Scurvy uważa, że miłosne cierpienie nobilituje go, lecz męczy go jednocześnie jego mieszczańskie pochodzenie. Uważa, że znacznie lepiej byłoby dla niego, gdyby był prawdziwym, cierpiącym hrabią. Gdy dowiaduje się, że Księżna dawniej nazywała się Bajbel-Burg roztkliwia się nad faktem, iż była ona kiedyś panną, a nawet małą dziewczynką.

Szewcy dyskutują na tematy filozoficzne. Rozważają problem różnic społecznych. Sajetan zwraca uwagę Księżnej, że w myśl poglądów L. Chwistka, nie powinna jako arystokratka występować w utworach literackich. Dlatego pojawiać się może jedynie w „sztukach bez sensu”. Sajetan uskarża się na popularność w literaturze kobiet z pospólstwa, które przypominają smród, rynsztok, podwórko.

Scurvy postrzega to jako walkę klasy z samą sobą i z oburzeniem przyjmuje sformułowanie Księżnej, skierowane pod adresem Szewców - „chłopaki cudne”. II Czeladnik proponuje, by Księżna zapłaciła za buty dziesięcioma całusami. Ta z kolei chce wypłacić szewcowi dziesięć kul z browninga. Tymczasem Scurvy oświadcza, że przemieni charakter problemu klasy robotniczej z żołądkowego na metafizyczny, za co będą mu wdzięczni. Sajetan odrzuca jego pomoc, mówiąc, iż poradzi sobie bez inteligencji.

II Czeladnik zastanawia się nad kwestią przodków. Pochodzenie rodowe ma według niego wielkie znaczenie, lecz nie należy go przeceniać. Zwykli to robić polscy arystokraci, od których gorsi są tylko polscy półarystokraci. Zaleca zamiast absurdu umiarkowanie, na to I Czeladnik stwierdza, że wszystko na tym świecie jest absurdem. Księżna ratunek przed tym widzi w wierze w Boga, za co „Sajetan wali ją w pysk tak, że cała krwią się zalewa”.

Scurvy pogardza metodami Szewców; uważa, że zmiany można przeprowadzić drogą pokojową, bez używania przemocy, jedynie mocą słowa. Twierdzi, że arystokracja już się przeżyła, trzeba także zreformować kapitalizm, nie niszcząc inicjatywy prywatnej. Jednak w swym monologu popada w bliskie frazesom paradoksy. Księżna uważa go za zbolszewizowanego inteligenta, mającego wpływ na przywódcę „Dziarskich Chłopców” - Gnębona Puczymordę. Arystokratka odczuwa duchową bliskość Szewców, gdyż w przeciwieństwie do jej klasy nie zatracili instynktu zwierzęcego. Szewcy odczuwają do Księżnej fizyczny pociąg, ona zaś pragnie przemienić ich fizyczny popęd w siłę, tworzącą nowy ład społeczny. Sajetan przeżywa swe egzystencjalne cierpienia - męczy go nudne, długie życie.

Księżna w dłuższym monologu przedstawia swoje poglądy: uważa, że różnice społeczne mogą okazać się zgubne, zwłaszcza że drażnią one „Dziarskich Chłopców”, którym sprzyja Scurvy. Wszystko jest wokół względne. Ona natomiast jako kobieta - symbol prachuci, jest pozaideowa. Ją „trzeba wbić na pal, a potem w gębę prać”. Zdenerwowani tą przemową Szewcy zamierzają ją zgładzić. Wtedy pojawia się Scurvy z „Dziarskimi Chłopcami” i aresztuje Szewców jako „gniazdo najohydniejszej, przeciwelitycznej rewolucji świata”, chcącej zburzyć ład społeczny i zdeptać godność mężczyzny. Scurvy zostaje ministrem sprawiedliwości i „wielości rzeczywistości”. Za zniewagę prokuratora - ministra aresztowana zostaje również Księżna. Sajetan w czasie aresztowania odwołuje się do synowskich uczuć swego potomka, Józka Tempe, należącego do „Dziarskich Chłopców”. Ten jednak twierdzi, że ważniejsze od nich są sprawy społeczne.

Akt II

„Więzienie. Sala przymusowej bezrobotności...”

Strażnik pilnujący Szewców oznajmia, że sala przymusowej bezrobotności powstała, by dręczyć „osobników żądnych pracy”. Sajetan cierpi, gdyż siedzi bezczynnie. Chciałby zająć się czymkolwiek. Wraz z Czeladnikami tęskni do dawnego, ubogiego, lecz wypełnionego pracą i rozrywkami życia. Cierpi również ich „dobro-złoczyńca”, Scurvy, który czuje się zagubiony na objętym stanowisku. Nie potrafi rozwiązać piętrzących się problemów i sprostać swym obowiązkom, marzy mu się uproszczenie procedur sądowych, na wzór Cze-Ka. Czuje się ofiarą fascynacji „Dziarskimi Chłopcami” i liberalizmem. Sajetan powątpiewa w szczerość udręczeń prokuratora, domyśla się w nich jakiegoś podstępu. Prokurator oświadcza im, że będą tu gnić do końca życia. Przerażeni Czeladnicy padają na kolana, jedynie Sajetan zachowuje godność „nadludzkim wysiłkiem” i postanawia pozostać wierny swym poglądom o totalnej klęsce całego świata mimo najsurowszych represji. Jego bezkompromisowość próbują złamać Czeladnicy, którzy będąc ludźmi młodymi chcą żyć, zwłaszcza, że jak wyznaje II Czeladnik „mnie się dziwek chce”. Scurvy zakazuje pod groźbą ciemnicy używania brzydkich słów. Sajetan nie zważając na nic kontynuuje głoszenie swych poglądów: nacjonalizm nie wyda już nowej kultury, bo się wyprztykał”. Jednak głoszenie antynacjonalizmu jest samobójstwem dla ludzkości. Powinna zebrać się liga, która zmieniłaby mentalność świata, poczynając od inteligencji. Scurvy zgadza się z koniecznością zmian i poglądami Sajetana. Wtedy Szewc pyta go o przyczynę jego bezczynności, mimo iż dysponuje ku temu odpowiednimi środkami. Zarzuca Scurvy’emu oportunizm i obawę o utratę stanowiska. Przekonuje go do idei przewrotu, który musi się dokonać w imię poprawy bytu najbiedniejszych. Scurvy oponuje: uważa, że zróżnicowanie społeczne istniało zawsze, a chętni do zrywów są ludzie głupi; mądrzy zaś koncentrują się na sobie. Sajetan jednak nadal namawia go, by wykorzystał swą władzę. Scurvy wyznaje, że przyczyna wszystkich jego działań ma podłoże seksualne - jest nią fascynacja Księżną. Dlatego tak bardzo zależy mu na utrzymaniu swego awansu społecznego i luksusu życia. Jest to dla niego antidotum przeciw urokom Księżnej. Wyznaje ponadto, że utrzymywanie przez warstwy wyższe robotników w nędzy ma określony cel: dzięki ubóstwu pozostają oni jedynymi ludźmi na świecie. Arystokracja obawia się, że zmiany warunków życia najuboższych zdegenerują ich. Sajetan zaprzecza temu, ufa, że jemu oraz innym uda się stworzyć doskonałą ludzkość, znacznie przewyższającą to, co się stało w Rosji Sowieckiej.

Prokurator wzywa Księżnę, która po wprowadzeniu zostaje zapędzona do pracy przy szyciu butów. Scurvy zazdrości Sajetanowi wolności w mówieniu prawdy. Sajetan obiecuje dokonać cofnięcia kultury bez utraty wartości duchowej i zarzuca prokuratorowi, że sprzeciwia się temu. Scurvy nie wierzy, by Sajetan mógł dokonać czegoś, co przewyższa jego możliwości intelektualne.

Sajetan zazdrości Księżnej, że może pracować, najbardziej bowiem bolesnym stanem jest nuda. Przeżyć dostarcza tylko praca. Księżna nazywa to umetafizycznieniem pracy i zwraca się do Scurvy’ego z wyznaniem, że traktuje go jako życiową konieczność; z niecierpliwością oczekuje momentu, gdy zostanie on uwięziony przez Szewców i będzie umierał z pożądania podczas jej igraszek miłosnych z Sajetanem. Scurvy, przerażony taką perspektywą, postanawia uwolnić Księżnę, która przedstawia swą teorię o wyżeraniu się gatunków, co gwarantuje na ziemi równowagę biologiczną. Podniecony intelektem Księżnej Scurvy twierdzi, że jeśli teraz ona nie odda mu się, to się wścieknie. Księżna więc oddaje się. Podczas ich miłosnych uniesień Szewcy przedostają się do warsztatu. Pracując, Sajetan z Czeladnikami rozprawiają o przyszłym świecie, w którym nie będzie maszyn ułatwiających pracę. „Wynalazcy będą karani śmiercią w torturach”. Ogarnia ich radość pracy. Uznają ją za najwyższy i jedyny cel sam w sobie. Praca zaspokaja ich pozostałe pragnienia. Wykrzykują: „But się rodzi!”. Scurvy uznaje to za nową metafizykę, zaś Księżna „syci się” ich szaleństwem. Tymczasem Szewcy obwołują but absolutem.

Akt III

„Scena z aktu I (...). Sajetan we wspaniałym kolorowym szlafroku (broda ufryzowana, włosy uczesane) stoi na środku sceny, podtrzymywany przez Czeladników, ubranych w kwieciste pidżamy i uczesanych z rozdziałkami na glanc. Na prawo, ubrany w skórkę psią lub kocią (...), do pnia na łańcuchu przywiązany, śpi, zwinięty w kłębek jak pies, prokurator Scurvy”.

Sajetan snuje refleksje nad życiem wewnętrznym, według niego jest ono tak intensywne, że doprowadza niemal do obłędu. W nowej sytuacji czuje się niezbyt dobrze, mimo bogactwa nie jest szczęśliwy. Mętne wywody Sajetana doprowadzają II Czeladnika do wniosku, że zgodnie z przepowiednią Scurvy’ego Sajetan po zmianie pozycji społecznej zdegenerował się. Sajetan zaprzecza, czuje się kimś lepszym od prokuratora.

Scurvy przez sen wyznaje, że chciałby być szewcem. Nie potrafi zrozumieć i opisać swej skomplikowanej sytuacji, brakuje mu do tego przygotowania filozoficznego. Czeladnicy chcą go zamordować, lecz Sajetan zabrania, gdyż karą dla niego jest śmierć z pożądania. Przychodzi Księżna i karmi Scurvy’ego tabletką wiecznie niespełnionego pożądania erotycznego. Zrozpaczony Scurvy z tęsknotą wspomina czasy, zanim poznał Księżnę. Czeladnicy chcą pozbyć się Sajetana, którego język coraz bardziej przypomina im język burżuazji, czym kompromituje rewolucję. Księżna jest pod wrażeniem zamiaru Szewców. Przestraszony Sajetan prosi o łaskę, obiecując odsunąć się od władzy. Jednak Czeladnicy widzą w nim niebezpieczeństwo dopóki będzie żywy. Zamiast niego pożyteczny będzie mit o nim.

Wtedy pojawia się grupa Kmiotków i Dziwka wiejska z tacą, wszyscy w strojach krakowskich. Czeladnicy odnoszą się do nich z wyraźną wzgardą, podobnie Księżna. Jedynie Sajetan, który dzięki Kmiotkom uniknął egzekucji, jest im wdzięczny i obiecuje zawrzeć z nimi sojusz. Jednak wieśniacy wraz z Dziwką uciekają przed atakującymi ich Czeladnikami, którzy po rozprawie z chłopami powracają do egzekucji Sajetana. Majster pada od uderzenia siekierą w głowę. Wpada lokaj Księżnej - Fierdusieńko - i zapowiada nadejście Hiper-Robociarza, który ma bombę. Scurvy skomli jak pies, że nie może uciec przed niebezpieczeństwem. Hiper-Robociarz okazuje się jedną z sądowych ofiar prokuratora. Odzywa się Sajetan, który jest szczęśliwy, bo umarł i nic mu już nie grozi. Uznaje za jedyną dobrą rzecz na świecie indywidualne istnienie w dostatecznych warunkach materialnych. Lokaj przebiera Księżnę w kostium ptaka, zaś Hiper-Robociarz obejmuje władzę, powołując Czeladników do sprawowania władzy dekoracyjnej.

Pojawiają się „Dziarscy Chłopcy” z Puczymordą na czele. Hiper-Robociarz deklaruje się jako wyznawca materializmu biologicznego oraz nie wierzący w istnienie sprawiedliwości. Hiper-Robociarz zwraca się do Scurvy’ego: „Scurvy - co oznacza szkorbut - twoje nazwisko jest symboliczne: byłeś szkorbutem chorej na przemianę ducha - w analogii do przemiany materii - ludzkości”. Następnie odchodzi obmyślać plany, pozostawiając na straży Czeladników. Z martwych powstaje Sajetan, który uwierzył w wędrówkę dusz i głosi pochwałę świata. Puczymordą określa się jako kontroler dekoracyjnych widowisk propagandowych i zarządza próbę generalną, szarpiącemu się na łańcuchu Scurvy’emu grozi zastrzeleniem. Pod wpływem Czeladników Puczymordą wzrusza się nad własnym nieszczęśliwym życiem. Sajetan wygłasza bełkotliwe monologi, zaś Scurvy użala się, że nie może uszyć butów. Czeladnicy są znudzeni życiem - Księżna pragnie być wyniesiona na piedestał, bez którego nie może żyć. Puczymordą czuje się zagubiony w panującym rozgardiaszu, postanawia w końcu ukorzyć się przed Księżną. Czeladnicy i Puczymordą pełzną do Księżnej na brzuchach. Tymczasem Chochoł powstaje z podłogi i zabiera Księżnę na dancing. Okazuje się on być Bubkiem we fraku. W pewnym momencie na Księżnę spada klatka. Scurvy pada martwy z powodu pękniętej aorty, Księżna podekscytowana jego śmiercią nawołuje, by brał ją kto zechce.

Wchodzi dwóch Panów w towarzystwie Hiper-Robociarza. Towarzysze rozmawiają o upaństwowieniu przemysłu rolnego. Towarzysz X poleca Towarzyszowi Abramowskiemu dostarczyć klatkę z Księżną-papugą do swego gabinetu, gdyż po ciężkiej pracy potrzebuje rozrywki. Rozlega się „Głos straszliwy”: „Trzeba mieć duży takt, / Aby skończyć trzeci akt. / To nie złudzenie - to fakt”.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.