Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wybierz szkołę

Wybierz dział

Zaproszenie do wspólnej nauki

zaprasza Cię do wspólnej nauki fiszek

Połączenie głosowe
Upewnij się, że masz włączone głośniki i mikrofon
Odrzuć

Ludzie bezdomni (S. Żeromski)

Streszczenie

Tom I

Wenus z Milo

Doktor Tomasz Judym, syn biednego szewca z ulicy Ciepłej w Warszawie, od piętnastu miesięcy przebywa w Paryżu na praktyce lekarskiej. Pewnego słonecznego popołudnia, spacerując bez celu po paryskich ulicach, trafia do Luwru, gdzie jego uwagę przyciąga grupa polskich turystek - leciwa wdowa, bogata ziemianka - pani Niewadzka, jej dwie wnuczki, panny Orszeńskie - siedemnastoletnia Natalia i piętnastoletnia Wanda oraz ich guwernantka - dwudziestokilkuletnia Joanna Podborska. Judym zawiera znajomość z paniami i umawia się z nimi na następny dzień na wycieczkę do Wersalu. Panna Natalia przez cały czas próbuje go kokietować. Panna Podborska zachwyca się oglądanymi dziełami sztuki, odbierając ich piękno bardzo indywidualnie. W Luwrze podziwiają posąg Wenus z Milo, symbol radości i urody życia, a w Wersalu wspominają obraz Rybak Puvis de Chavannesa, symbol krzywdy społecznej. Po powrocie z Wersalu Judym żegna swe towarzyszki i dowiaduje się, iż wybierają się do Anglii.

W pocie czoła

Po upływie roku, pod koniec czerwca, Judym wraca do Warszawy. Postanawia najpierw odwiedzić brata Wiktora i jego rodzinę. Przechodzi ulicą Krochmalną, przez najuboższą dzielnicę żydowską, gdzie „wydzielał się fetor jak z cmentarza” i dociera do obskurnej kamienicy przy ul. Ciepłej. W ponurym i zawilgotniałym mieszkaniu na poddaszu nie ma nikogo, wynędzniałe dzieci brata bawią się na podwórzu pod okiem ciotki Pelagii. Doktor Tomasz idzie do fabryki cygar, gdzie w bardzo trudnych warunkach pracuje jego bratowa. Nazajutrz rano spotyka się z bratem i odprowadza go do pracy w stalowni. W rozmowie z nim wspomina swe trudne dzieciństwo, które spędził u ciotki (kobiety lekkich obyczajów). Tomasz był ciągle przez nią bity, poniewierany, służył jej za sprzątacza, pomywacza i chłopca na posyłki - lecz mógł chodzić do szkoły. Jego „dzieciństwo, cała pierwsza młodość upłynęły w nieopisanym przestrachu, w głuchej nędzy”. Judym zwiedza stalownię, przygląda się pracy, w której „mało miały do czynienia maszyny. Działały (...) muskuły i młoty”. Robotnicy pracowali bez żadnej odzieży ochronnej, „zdawało się, że w samym ogniu, jak salamandry”.

Mrzonki

We wrześniu dra Tomasza zaproszono do znanego warszawskiego salonu dra Czernisza, aby na spotkaniu koła lekarzy wygłosił odczyt pt: Kilka uwag w sprawie higieny. Główną treść odczytu stanowi opis przerażających warunków życia paryskiego lumpenproletariatu, a także nędznych i zwierzęcych wręcz warunków panujących wśród biedoty miejskiej i wiejskiej w Polsce. Stwierdza, że obowiązkiem lekarzy jest walka z tym stanem rzeczy. Zebrani uznają wystąpienie Judyma za wezwanie do filantropii, oburzają się, nazywając go „młodym idealistą”, a jego poglądy mrzonkami. Twierdzą, że lekarz ma prawo traktować swój zawód jako źródło utrzymania siebie i swojej rodziny.

Smutek

Pięknego październikowego dnia dr Tomasz spaceruje po Alejach Ujazdowskich. Błądząc po parku, podsumowuje swe dokonania i pragnienia - czuje w sobie „agonię dawnych marzeń”, ból z powodu „niemożności ofiarnego działania na dużym polu”. Smutne myśli przerywa mu przejazd powozu, w którym zauważa swe znajome z Paryża.

Praktyka

Dr Judym wynajmuje lokal i otwiera prywatną praktykę, pracując jednocześnie w szpitalu. Przez pół roku nie zjawia się u niego ani jeden pacjent - jest to efekt potępienia go przez środowisko lekarskie po wrześniowym odczycie. Oszczędności Tomasza topnieją, w marcu zaś bratowa zawiadamia go o aresztowaniu Wiktora. Aby zdobyć pieniądze na utrzymanie swoje i rodziny brata, Judym decyduje się przyjąć posadę asystenta w eleganckim zakładzie leczniczym w Cisach, którego dyrektorem jest dr Węglichowski. Tomasz dowiaduje się z zaskoczeniem i radością, że właścicielką Cisów jest pani Niewadzka.

Swawolny Dyzio

W końcu kwietnia Judym opuszcza Warszawę i wyjeżdża do Cisów. Odbywa podróż kolejową w przedziale w towarzystwie nieznośnego chłopca - Dyzia i jego znerwicowanej matki. Oni również jadą do uzdrowiska. Dyzio, mimo upomnień matki, ciągle psoci i dokucza pasażerom. Na stacji docelowej czeka na Tomasza powóz, który ma go zawieźć do zakładu - niestety usadawia się w nim również Dyzio z matką. Po przebyciu kilku mil Judym, nie mogąc już dłużej znieść psot chłopca, wlepia mu parę klapsów, po czym wysiada z powozu. W najbliższej wsi wynajmuje furmankę, lecz wiozący go chłop jest pijany i obaj lądują w błocie. Ubłocony Judym dochodzi na piechotę do zakładu, mijając po drodze jadące konno panny Orszeńskie.

Cisy

W ciągu kilku dni po przyjeździe dr Tomasz poznaje zakład, jego historię oraz ludzi z nim związanych. Założycielem tej instytucji akcyjnej był pan Niewadzki. Po jego śmierci zakład, który miał być kurortem na europejskim poziomie, mocno podupadł i wtedy też jego kierownictwo objął dr Węglichowski. Finanse uzdrowiska wspomaga ciągle przyjaciel Niewadzkiego jeszcze z powstania, obecnie kupiec i społecznik mieszkający w Konstantynopolu - Leszczykowski. Pod zarządem dra Węglichowskiego Cisy podźwignęły się z upadku finansowego i stały się znanym w kraju kurortem. Administratorem zakładu został wspólny przyjaciel udziałowców - Krzywosąd Chobrzański - również powstaniec, wielki oryginał, przez wiele lat tułający się po świecie. Natomiast kasjerem zakładu jest pan Listwa - mąż apodyktycznej matki Dyzia i ojczym chłopca.

Kwiat tuberozy

W niedzielę na mszy w nowo wzniesionym obok uzdrowiska kościele Judym spotyka swe paryskie znajome. Po nabożeństwie panny i doktor zostają zaproszeni na śniadanie na plebanię. Judym z zazdrością spostrzega, że panna Natalia jest zakochana (z wzajemnością) w jednym z kuracjuszy, przystojnym i eleganckim Karbowskim, który jednak, według słów księdza, jest nieodpowiedzialnym lekkoduchem, trwoniącym majątek po ojcu i obecnie utrzymującym się z gry w karty. Po opuszczeniu plebanii dr Tomasz doświadcza uczucia, że całe jego życie, wszystkie aspiracje i plany pomocy ubogim - „jest to jedno wielkie głupstwo w stosunku do życia Karbowskiego”, bezużytecznego i szkodliwego, ale pięknego jak kwiat tuberozy.

Przyjdź

Pewnego dnia, po wiosennej burzy, Judym siedzi przy otwartym oknie, podziwia piękno budzącej się do życia przyrody i marzy o miłości. Czuje jakby „na coś niesłychanego czekał, na przyjście czyjeś...”.

Zwierzenia

Jest to fragment „dziennika intymnego” panny Joasi Podborskiej, która zapisuje w nich swoje wspomnienia, refleksje i nastroje, opinie o znajomych (wspomina m.in. swoją przyjaciółkę, Stachę Bozowską) oraz swe poglądy na temat roli kobiety w społeczeństwie.

Joasia, wywodząca się z niebogatej szlachty, po śmierci rodziców zamieszkała razem z braćmi - Henrykiem i Wacławem - u ubogiej ciotki w Kielcach. Gdy miała siedemnaście lat, wyjechała do Warszawy, aby jako guwernantka zarabiać na utrzymanie swoje oraz braci - Henryka, który rozpoczął studia w Zurychu (nie stronił tam jednak od „kawalerskich uciech” - pijaństwa i bójek) oraz Wacława, który uczył się świetnie, lecz po jakimś czasie został aresztowany za swą działalność i zesłany. Pierwszy rok w Warszawie Joasia spędziła jako nauczycielka panny Predygier. Później, aby zarobić jak najwięcej, udzielała lekcji w różnych domach. Wolne chwile poświęcała przede wszystkim lekturze, czasami chodziła do teatru czy na odczyty, gdzie spotykała literatów (nabrała wtedy przekonania, że „talent to w większości wypadków - torba, czasem cennych klejnotów pełna, którą na plecach nosi z przypadku byle facet, a nieraz byle rzezimieszek”). Joasia została wychowana w pozytywistycznym kulcie pracy, była wrażliwa na ludzką krzywdę, a za cel stawiała sobie „zachowywać czystość duszy i nie dawać do siebie dostępu niczemu podłemu”. Straszliwie wstrząsnęła nią wiadomość o śmierci Wacława na zesłaniu - długo nie mogła się uwolnić od tajonego bólu. Ogarnęła ją melancholia, smutek i zniechęcenie do wszystkiego - „taka jestem rozbita i tak mi źle, jakbym siedziała w ciemnym i dusznym lochu”.

Aby wyrwać się z ciążącego jej osamotnienia, wyjechała do Kielc, odwiedziła wujostwo - przy czym przekonała się, że „szybko wygasa domowe ognisko” i nie ma już w tym mieście ludzi naprawdę jej bliskich. Odwiedziła cmentarz w Karczyskach, gdzie spoczywali jej rodzice, a później zobaczyła swój rodzinny dworek w Głogach (obecnie zamieszkany przez Żydów), ten widok wzruszył ją do łez.

Tom II

Poczciwe prowincjonalne idee

W lecie, w trakcie sezonu, Judyma pochłania praca - w uzdrowisku otacza go rój młodych, żądnych wrażeń kuracjuszek, on zaś (bez skutku) próbuje flirtować z Natalią. Jednocześnie z ogromną energią i poświęceniem urządza zaniedbany do tej pory szpital dla okolicznej biedoty. Dr Węglichowski i Krzywosąd przyglądają się temu z dużą rezerwą, zaś Leszczykowski w tajemnicy wspiera finansowo poczynania Judyma. We wrześniu w czworakach wybucha malaria, której przyczyną są stawy rybne, urządzone przez administratora. Propozycja Judyma, aby czworaki przenieść w suchsze miejsce, zostaje odrzucona. Na prośbę Joasi z pomocą chorym przychodzi pani Niewadzka, która ofiarowuje nowe pomieszczenie na szpital.

Starcy

„U państwa Węglichowskich prawie co dzień gromadził się światek Cisowski” - kierownictwo uzdrowiska i niektórzy kuracjusze. Judym, młody idealista, nie może sobie znaleźć miejsca wśród panujących w tym towarzystwie starych, skostniałych układów. Nagabywani przez niego o osuszenie stawów Krzywosąd i Węglichowski nie chcą nawet o tym słyszeć. Gdy w lutym do zakładu przyjeżdża komisja rewizyjna, aby jak co roku zbadać jego stan, Judym przedstawia jej propozycję osuszenia stawów, co zapobiegnie powstaniu malarycznego powietrza w Cisach. Czterej starcy (dyrektor, administrator, kasjer i plenipotent) torpedują projekt i rozpoczynają cichą, upartą walkę z Judymem.

„Ta łza, co z oczu twoich spływa...”

Wiktor Judym, dzięki pieniądzom brata, może wyemigrować. W lutowy poranek żegna się z rodziną - „Kiedy niekiedy z oczu jego wytaczała się łza i przez nikogo niedostrzeżona biegła po wynędzniałej twarzy”.

O świcie

Na początku kwietnia dr Tomasz, w drodze do pacjentów na wieś, spotyka Joasię, wracającą z bezowocnych poszukiwań Natalii, która uciekła z Karbowskim i wzięła z nim potajemnie ślub, po czym zaraz wyjechała za granicę. Po pożegnaniu Joasi Judym uświadamia sobie, że to właśnie ona jest kobietą jego życia.

W drodze

W czerwcu Judymowa jedzie z dziećmi do męża, do Szwajcarii. Zmęczona, przesypia w pociągu właściwą stację i wysiada w zupełnie innej miejscowości. Zagubiona i bezradna spotyka tam przypadkiem Natalię z mężem, którzy, dowiedziawszy się o jej pokrewieństwie z Tomaszem, udzielają jej pomocy. Gdy udręczona kobieta dociera wreszcie do męża, dowiaduje się, że zamierza on wyemigrować dalej, do Ameryki. „Gdzie mi lepiej płacą, tam jadę” - oświadcza Wiktor.

O zmierzchu

Doktor Tomasz jest zakochany i myśli o Joasi „dodają mu skrzydeł” w codziennej pracy. Pewnego czerwcowego dnia, idąc na wieś do chorych, spotyka ją. Wracając o zmierzchu ze wsi, idą przez las, Judym wyznaje jej miłość, którą Joasia odwzajemnia. Prosi ją o rękę, a oświadczyny zostają przyjęte.

Szewska pasja

Krzywosąd, jak co roku, szlamuje staw. Jednak już w czerwcu zjechało do Cisów tylu kuracjuszy, że „przy obcych nie było sposobu wywozić za park zgniłego szlamu”. Spuszcza go więc do rzeki, z której czerpią wodę ludzie z okolicznych wiosek. Gdy Krzywosąd i doktor Węglichowski nie zwracają uwagi na protesty Judyma i odnoszą się do niego cynicznie, doprowadzony do ostateczności Tomasz wpada w szewską pasję i wrzuca administratora do stawu.

Gdzie oczy poniosą

Po incydencie z Krzywosądem Judym dostaje wymówienie z pracy. Musi opuścić Cisy. Jest zrozpaczony, najbardziej boli go nagłe rozstanie z Joasią. Otępiały z bólu wyjeżdża, zamierza udać się do Warszawy. Na stacji spotyka znajomego z Paryża, inżyniera Korzeckiego, który proponuje mu wspólną podróż do Zagłębia Dąbrowskiego. Przybywszy do Sosnowca, Korzecki umieszcza Judyma w swoim mieszkaniu i proponuje mu objęcie posady lekarza przy kopalni „Sykstus”, w której sam pracuje. Zwierza się też Tomaszowi ze swej „choroby” - ciągłego nieustannego strachu przed śmiercią, którego przyczyną są chore nerwy - „ja mam zanadto wyedukowaną świadomość” - twierdzi.

Glikauf!

Judym zwiedza kopalnię, w której pracuje Korzecki. Widząc nieludzkie, urągające wszystkiemu warunki pracy górników i koni, mówi do Korzeckiego: - „No, ale wy powinniście tego zabronić”. - „Ja zabraniam, zabraniam z całej duszy, ale już nie mam siły” - odpowiada inżynier.

Pielgrzym

Korzecki i Judym udają się do Kalinowicza - dyrektora kopalni. W urządzonym elegancko i z przepychem mieszkaniu wywiązuje się filozoficzna dyskusja, w której biorą również udział: córka dyrektora Helena i jego syn, który niedawno wrócił ze studiów w Niemczech. Zebrani rozmawiają o pracy, uznają ją za rzecz wzniosłą i świętą, mówią o krzywdzie bliźniego, która jest „złem wątpliwym”. Rozmowa schodzi również na tematy warunków pracy w hutach i kopalniach, przy czym młody Kalinowicz ujawnia całą swoją pogardę i niechęć dla Zagłębia. Wywołany od stołu Korzecki odbiera tajemniczą przesyłkę od milczącego posłańca, którą w drodze powrotnej zanosi do jakiegoś domu.

Asperges me...

Judym zostaje wezwany do chorej na gruźlicę pani Daszkowskiej, której rodzina była zaprzyjaźniona z inżynierem Korzeckim. Doktor Tomasz jedzie do domu chorej, ubogiego majątku szlacheckiego, Zabrzezia. Po zbadaniu chorej stwierdza u niej ostatnie stadium suchot i, mimo że kobieta bardzo chce żyć, nie jest już w stanie jej pomóc. „Zdawało mu się, że chora kobieta, której nic pomóc nie mógł, jest to najbliższa jego istota”.

Dajmonion

Dr Tomasz otrzymuje posadę lekarza fabrycznego. Mieszka w pobliżu kopalni. Dużo czasu spędza na rozmowach z Korzeckim. Pewnego sierpniowego popołudnia otrzymuje od inżyniera list z zamieszczonym w nim cytatem z Apologii Sokratesa Platona: „umrzeć i uwolnić się od trosk życia za lepsze dla mnie sądzono”. Zaniepokojony jedzie do przyjaciela - okazuje się, że ten popełnił samobójstwo. Nad jego zwłokami rozpacza tajemniczy doręczyciel przesyłki.

Rozdarta sosna

We wrześniu przyjeżdża do Sosnowca Joasia. Judym oprowadza ją po fabrykach i pokazuje podmiejskie budy, gdzie w straszliwych warunkach mieszkają robotnicy. Joasia snuje plany urządzenia ich przyszłego domu, wspólnej pracy (chce mu pomagać jako felczerka) - jednak Tomasz oświadcza jej, że muszą się rozstać, mimo że bardzo ją kocha. Czuje się odpowiedzialny za nędzę tych ludzi - „ja muszę rozwalić te śmierdzące nory” - mówi. „Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podle zmory”. Zrozpaczona Joasia odchodzi, a Judym długo błądzi po hałdach, aż w końcu upada przy rozdartej sośnie, symbolizującej jego cierpienie.

Ciekawostki (0)

Zabłyśnij i pokaż wszystkim, że znasz interesujący szczegół, ciekawy fakt dotyczący tego tematu.